Anastazy B. Wiśniewski – outsajder powspółczesny

Obecne przetasowania na scenie sztuki zdają się wypychać z niej więcej artystów niż do niej włączać. Zresztą już w pierwszej dekadzie po 2000 roku Anastazy B. Wiśniewski z charakterystycznym dla niego pogodnym sarkazmem mawiał, że niektórzy artyści z ważnym dorobkiem powinni właściwie w pewnym momencie zostać zapomniani, by potem zostać z uwagą i zrozumieniem odkryci na nowo. Myśl tę Ryszard Ługowski, wieloletni przyjaciel Anastazego, skojarzył z jeszcze bardziej radykalnie brzmiąca sentencją alchemiczną – "Jeśli mnie nie zabijecie, wasze poznanie nie będzie doskonałe" – i uczynił z niej pojęciowe odniesienie dla swojego performansu na finisażu wystawy Anastazego w galerii XX1 w 2007. Pod wrażeniem tego pokazu swoją relację zawartą w krótkim tekście "Zabić artystę" zakończyłem zdaniem: "Znaczenie cytowanej sentencji z Rosarium philosophorum można pojmować jako wezwanie do porzucenia autorytetu artysty na rzecz autorytetu jego twórczości". Oczywiście nie miałem nic przeciwko temu, by osobę Anastazego wciąż traktować jako autorytet – był niewątpliwym autorytetem w dziedzinie rozregulowywania przyzwyczajeń na temat sztuki – natomiast jego twórczość osuwała się wtedy w niezasłużone zapomnienie. Przypominam to zdarzenie, bowiem po śmierci Anastazego w 2011 roku pojawiło się pytanie, czy jego artystyczny dorobek, pozbawiony towarzystwa swego autora, znajdzie zrozumienie, a potem może i uznanie w realiach dzisiejszego systemu sztuki.

Fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz
Fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz

Pierwszy krok w kierunku odpowiedzi na to pytanie został właśnie wykonany, co prawda poza głównymi centrami sztuki, ale za to w regionie, w którym artysta mieszkał w ostatnich latach swojego życia. Otwarto w Pile nie tylko dwie wystawy poświęcone Anastazemu B. Wiśniewskiemu, ale wydano także towarzyszącą im blisko dwustustronicową monografię, cenną tym bardziej, że jest pierwszą w ogóle monografię tego artysty. Przygotowali to wszystko dwaj jego przyjaciele – artyści Wojciech Beszterda i Leopold Duszka-Kołcz – oraz kurator i historyk sztuki z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, Witold Kanicki. Oparcie instytucjonalne znaleźli w Muzeum Stanisława Staszica w Pile, którego dyrektor, Józef Olejniczak, już od ponad 10 lat skutecznie wspiera prezentacje współczesnej sztuki w niewielkiej galerii tego muzeum. Wystawa w muzeum zwiera fotografie Wojciecha Beszterdy i Leopolda Duszki-Kołcza ukazujące Anastazego w czasie różnych akcji artystycznych, sympozjów, działań, a także spotkań prywatnych i uprawianego z pasją wędkowania. Natomiast jego sztuka prezentowana jest w przestronnym pawilonie BWA w Pile.

Anastazy w pełni zasłużył sobie na miano wiecznego kontestatora życia artystycznego oraz prekursora sztuki poczty w Polsce – w czasach, gdy jeszcze termin ten nie był tu znany. Rozsyłając swoje ręcznie wykonywane druki z przewrotnymi komunikatami, ironizował, drwił, ośmieszał, a jednocześnie, według własnej zasady "negacji pozytywnej", proponował coś inspirującego w zamian – przeskok w inną mentalną przestrzeń. Tego rodzaju komentarze dotyczące dziedziny sztuki miewały też postać rzeźby, performansu czy książki artystycznej. Obok Leszka Przyjemskiego, z którym przez wiele lat współpracował w ramach Nieistniejącej Przytakującej Galerii "Tak", tworzył ironiczną i kpiarską odmianę polskiego konceptualizmu, proponującą przemyślane kontrapunkty wobec głównego nurtu życia artystycznego – jego hierarchii, rytuałów, przyzwyczajeń. Znamienne dla jego postawy było to, że szczypał i kontrował wybrane przejawy neoawangardy, będąc jednocześnie gorącym zwolennikiem jej ogólnych idei.

Anastazy B. Wiśniewski, mail-art, lata 70
Anastazy B. Wiśniewski, mail-art, lata 70

Ten nurt aktywności Anastazego może liczyć dziś na docenienie, bowiem jego kontynuacji bez trudu dopatrzyć się można na przykład w twórczości grupy Łódź Kaliska z lat 80. czy filmach grupy Azorro realizowanych w pierwszej dekadzie po 2000 roku. Postać Anastazego B. Wiśniewskiego przypomniał też Zbigniew Libera w swoim prezentowanym w wielu galeriach cyklu "Mistrzowie". Jedna z prac tego cyklu to fikcyjny artykuł z "Polityki" zatytułowany "Korzenie sztuki krytycznej. Zachęta wystawia Zaświadczenie". Na wystawie w Pile druki-komunikaty Anastazego umieszczono na oldskulowym słupie ogłoszeniowym pomalowanym na różowo, co stworzyło wesołą aluzję do różowego fallusa, rzeźby, którą pod nazwą "Pręgierz" artysta zgłosił na słynne i zdecydowanie poważne Sympozjum "Wrocław ‘70".

Fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz
Fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz

W innych pracach pokazanych na wystawie prześmiewczy wirus też się pojawia, jednak nie w tak jednoznaczny sposób. Kuratorzy zadbali, by znalazły się na niej takie cykle jak "Obrazy obojętne w oleju" z lat 80., późniejszy "tapeart"(z charakterystycznym motywem kratki czerwonych linii), uprawiana w ostatnim okresie życia "sztuka powspółczesna" oraz liczne i różnorodne wydawnictwa autorskie.

Odkryciem, które zawdzięczam tej wystawie, stały się dla mnie przede wszystkim obiekty nieoficjalnie nazywane "świetlówkami"; trochę przypominają ten rodzaj lamp, jednak są z papieru zwiniętego w rulon, gdy praca jest umieszczona na ścianie. Do oglądania rozwija się je i wtedy można zobaczyć zawarte na papierze wyrafinowanie proste, ale wciąż szlachetnie bezpretensjonalne kompozycje. Można je "czytać’ stopniowo w czasie rozwijania lub oglądać dopiero w całości. Trudno zdefiniować, z jakiego rodzaju obiektami mamy tu do czynienia (autor nazywał je także "artbookami"). Korzystając z abstrakcyjnej i chłodnej estetyki "tapeartu", proponują coś bardzo prywatnego, jak spotkanie z człowiekiem, który nie spina się, by szybko zyskać aplauz, i dzięki temu właśnie umożliwia dotarcie do subtelnej sfery wyobrażeń.

Anastazy B. Wiśniewski, "Sztuka powspółczesna", "art books", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski
Anastazy B. Wiśniewski, "Sztuka powspółczesna", "art books", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski

Anastazy B. Wiśniewski, "Sztuka powspółczesna - art books", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski
Anastazy B. Wiśniewski, "Sztuka powspółczesna - art books", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski

Bliskie "świetlówkom" są białe papierowe obiekty przypominające bardzo małe pakunki, które jakby same się rozpakowywały; żadnego ruchu oczywiście nie widać, ale jest on świetnie zasugerowany – z pudełek wychodzą pogniecione białe kartki i wąskie strzępki czarnej tkaniny?, plastikowego opakowania?. Przedmioty te wymagają ostrożnego traktowania, także w ich nazywaniu, bo można je łatwo zniszczyć, sprowadzając do czegoś znanego. Można w nich dostrzec mniej znany rodzaj radykalizmu Anastazego, skierowany w tym wypadku w odwrotną stronę, jakby ironicznie spoglądał na samą ironię, proponując, by na chwilę się od niej uwolnić i po prostu oglądać dla poznawczej przyjemności.

Anastazy B. Wiśniewski,  "Sztuka powspółczesna – obiekty", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski
Anastazy B. Wiśniewski, "Sztuka powspółczesna – obiekty", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski

W kontraście od tych wyciszonych pudełek pokazano na wystawie także spektakularną  niemal instalację, która pierwotnie prezentowana była w plenerze ("Tapeart w Szczerym Polu Sztuki", Nowa Wieś Wyszyńska, 2003). Najzwyczajniejsze codzienne przedmioty przedefiniowane tapeartową kratką jednocześnie cieszą swą ubogą urodą i wesoło kpią z konceptu arte povera.

Anastazy B. Wiśniewski, Leopold Duszka-Kołcz, "Tapeart w szczerym polu sztuki", Nowa Wieś Wyszyńska, 2003/ rekonstrukc
Anastazy B. Wiśniewski, Leopold Duszka-Kołcz, "Tapeart w Szczerym Polu Sztuki", Nowa Wieś Wyszyńska, 2003/ rekonstrukcja na wystawie: Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz

To świetny przykład idiomu sztuki Anastazego: połączenie nieudawanej fascynacji konwencją z przyjaznym jej przedrzeźnianiem, bo w potrzebie kpiny jest wiele z fascynacji przedmiotem kpiny, rodzaj nobilitacji à rebours – i właśnie w grze na takich strunach Anastazy jest mistrzem. Witold Kanicki we wspomnianej monografii towarzyszącej wystawom w Pile niezwykle trafnie określił ten fenomen: "działania Wiśniewskiego przyjmowały czasem metawymiar, przenosząc się na poziom »anty-anty-sztuki«". Trzeba mieć cholerną odwagę albo luz totalnego outsidera, aby tworzyć taką anty-anty-sztukę jak ten biało-czerwony telefon, który dzwoni w głowie absurdem, a przy tym gloryfikuje biedę form skompromitowanych armią plagiatorów i przedmiotów, które dawno-dawno trafiły na śmietnik cywilizacji.

Anastazy B. Wiśniewski,  "Sztuka powspółczesna – obiekty", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski
Anastazy B. Wiśniewski, "Sztuka powspółczesna – obiekty", 2001. Fot. Grzegorz Borkowski

Z motywem biało-czerwonym Anastazy ciekawie eksperymentował w cyklu "Pejzaży obojętnych w oleju", malowanym na początku lat 80. Z bezczelnie prostych olejnych podmalówek tworzył pejzaże, w które wnikały kolory flagi państwowej jak równoprawne elementy krajobrazu. Taki był wtedy pejzaż epoki i na nim umieszczał swoje komentarze stemplami i pisane odręcznie, np.: "Jesteś zasłużony dla polskiej sztuki po przeczytaniu tego napisu, ja idę dalej, a ty".

Anastazy B. Wiśniewski, "Jesteś zasłużony dla polskiej sztuki..", 1982; z cyklu ""Pejzaże obojętnych w oleju
Anastazy B. Wiśniewski, "Jesteś zasłużony dla polskiej sztuki..", 1982; z cyklu "Pejzaże obojętne w oleju"

Nie sposób przedstawić tu wszystkich prac z tej wystawy, ale na pewno warto szukać kontekstów, w jakich mogłaby na nowo zaistnieć twórczość Anastazego. Z pewnością odnaleźć można w niej o wiele więcej niż tylko świadectwo minionego czasu. Kuratorzy wystaw w Pile postarali się, by zaprezentowane prace podbudowane zostały tekstami historyków sztuki i artystów, które zawiera wspomniana monografia. Znaleźć w niej można także imponujący zbiór reprodukcji prac artysty (niektóre uzupełnione są dotyczącymi ich krótkimi wypowiedziami krytyków sztuki, pracowicie wyszukanymi przez kuratorów) oraz coś zupełnie wyjątkowego – jedyną chyba, a dotąd nieznaną dłuższą teoretyczną wypowiedź Anastazego B. Wiśniewskiego o swojej twórczości.

Odtworzony z rękopisu (datowanego: Warszawa 1995) tekst "Artysta powspółczesny i jego antycypacje" jest rozwinięciem słynnej lapidarnej wypowiedzi Anastazego z początku lat 70.:
"Wszystko jest sztuką, oprócz tego, co już jest,
wszyscy są artystami, oprócz tych, którzy już są".
Sądzę, że dla tych, których nie do końca satysfakcjonuje współczesny stan sztuki z powodu braku w nim ożywczych idei, koncepcja Anastazego B. Wiśniewskiego, choć bazuje na intelektualnym fermencie przełomu lat 60. i 70., może okazać się dziś inspirującą odskocznią. Sięga bowiem samych podstaw sztuki.

"Sztuką, według mnie, jest wszystko, co wiąże się z procesem twórczym. Po stworzeniu dzieła nie ma już sztuki. Dzieło »idzie« na »rynek« i podlega prawom ekonomii i polityki. Sztuka pojawia się na nowo wówczas, gdy zostaje podjęty nowy akt tworzenia". Ta myśl Anastazego przypomina pogląd niejednokrotnie wypowiadany przez Włodzimierza Borowskiego: "dzieło sztuki jest śladem, łupiną po odkryciu czegoś" – zatem obaj przyjmują, że najistotniejsze dla sztuki jest samo odkrycie, a nie jego materialny rezultat, choć jest on oczywiście też potrzebny. Anastazy dodaje jeszcze, że "gdy dzieło jest skończone, przestaje się być »artystą« i staje się nim na nowo po podjęciu nowego aktu twórczego". Dlatego w opinii Anastazego "sztuka to pasmo (taśma) nieustannie następujących po sobie aktów kreacji" – z tego wyprowadza swoją ideę tapeartu, jako nieustannego pasma (taśmy) twórczej pracy, będącego "samokształtującym się dziełem". A po co w ogóle się męczyć?
Anastazy odpowiada jednoznacznie:
"Głównym celem tapeartu jest tworzenie dla osiągnięcia krótkiej chwili olśnienia sztuką, a nie dla wyroków oferowanych na »rynku«. Z tego powodu tapeart charakteryzuje się dużą »prywatnością«. Opiera się na odrzuceniu założenia, że liczą się tylko dzieła mające szansę wejść do oficjalnego obiegu, ale także na tym, by nie przywiązywać wagi do zagadnień komercji sztuki". W tym momencie zapewne cierpliwość do koncepcji Anastazego u wielu artystów się skończy i z irytacją zapytają (retorycznie): kto w dzisiejszych realiach jest gotów zgodzić się na nieistnienie w oficjalnym obiegu i rynku sztuki? Jak to kto? Przecież ogromna większość artystów, tworząca słynną już "ciemną materię sztuki", praktycznie na co dzień się na to godzi, motywowana wciąż artyzolem. Miejsca na scenie sztuki wciąż jest za mało, nowych pretendentów do uczestnictwa w niej stale przybywa, a wszyscy się okropnie starają, by na niej się znaleźć. Pozycja outsiderska nie oferuje może zbyt wiele, ale nie karmi przynajmniej iluzjami i pozwala po prostu autentycznie pracować. Anastazy podkreślał, że proponował swą ideę tapeartu "dla uspokojenia siebie i innych […]. W tapearcie, co zapewniam, jest zawarty kod samonaprawy zła, który nie pozwala na manipulacje". Uwierzymy? Pomyślimy.


Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", galeria BWAiUP, Piła, 28.8 - 19.9.15 "Anastazy B.Wiśniewski – prywatnie", galeria Muzeum Staszica, Piła, 27.8 – 13.9.15

Monografia "Anastazy B. Wiśniewski, Przystanek na żądanie"; teksty: Bożena Kowalska, Marianna Michałowska, Witold Kanicki, Wojciech Beszterda, Leopold Duszka-Kołcz; str. 196; wydawca: Muzeum Stanisława Staszica, Piła, 2015. ISBN 978-83-933968-4-9

Zobacz także: Grzegorz Borkowski, „Ikona awangardowej ironii - Anastazy B. Wiśniewski - wychodzi z cienia i głosi ideę sztuki powspółczesnej!"

Anastazy B. Wiśniewski, druk, 1986. Fot. Leopold Duszka-Kołcz
Anastazy B. Wiśniewski, druk, 1986. Fot. Leopold Duszka-Kołcz

Płytnica 1988, od lewej: Cezary Staniszewski, Anastazy B. Wiśniewski, Andrzej Mitan z synem. Fot.: Wojciech Beszterda
Płytnica 1988, od lewej: Cezary Staniszewski, Anastazy B. Wiśniewski, Andrzej Mitan z synem. Autor fotografii nieznany

Anastazy B. Wiśniewski, "Tapeart", lata 80, w środku: obiekt do "Tapeart w szczerym polu sztuki", 2003. Fot.
Anastazy B. Wiśniewski, "Tapeart", lata 80, w środku: obiekt do "Tapeart w szczerym polu sztuki", 2003. Fot. Grzegorz Borkowski

Fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz
Fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Leopold Duszka-Kołcz

Z lewej fotografia projektu rzeźby w przestrzeni publicznej "Pręgierz", zgłoszonej przez Anastazego B. Wiśniewskiego n
Z lewej fotografia projektu rzeźby w przestrzeni publicznej "Pręgierz", zgłoszonej przez Anastazego B. Wiśniewskiego na Sympozjum "Wrocław '70", z prawej prezentacja archiwum (przygotowanego przez Wojciecha Beszterdę) zawierającego zdygitalizowane strony wszystkich wydawnictw autorskich Anastazego B. Wiśniewskiego; fragment wystawy Anastazy B. Wiśniewski, "Przystanek na żądanie", BWAiUP, Piła, 2015. Fot. Grzegorz Borkowski