Trzewia Wersalu według Anisha Kapoora

Anish Kapoor popularność zawdzięcza oryginalnemu językowi i często zaskakującej, spektakularnej formie, wyróżniającej jego dzieła na tle prac innych artystów współczesnych. Paryska publiczność pamięta jeszcze imponującą instalację „Leviathan", zaprezentowaną w 2011 roku w Grand Palais. Gigantycznych rozmiarów dmuchana struktura, zapraszająca widza do wnętrza i niemal pochłaniająca go, nikogo nie pozostawiła obojętnym. Trwająca obecnie wystawa prac Kapoora w ogrodach Wersalu jest dobrym pretekstem, aby spojrzeć na jego największe hity z innej perspektywy, w nowym kontekście, jaki stwarza przestrzeń siedemnastowiecznego parku projektu André Le Nôtre'a.

Ekspozycja od początku była pomyślana jako dialog między królewskim architektem krajobrazu i angielskim artystą, których łączy nie tylko dzień urodzenia, ale i zamiłowanie do przestrzeni oraz rozmachu w twórczych przedsięwzięciach. Kapoor i Alfred Pacquement, kurator wystawy, podkreślają, że przemyślany szlak wyznaczony przez dzieła artysty w ogrodach Wersalu stanowi nie tylko grę z tutejszym pejzażem, ale także z bogatą historią tego miejsca. Kapoor z biegłością doświadczonego twórcy wykorzystuje możliwości, jakie daje geometryczna siatka parku z jej doskonałą perspektywą, prowadzącą od przypałacowych schodów do kanału. Większość spośród sześciu zaprezentowanych prac znajduje się właśnie na tej osi, co już na pierwszy rzut oka znacznie zmienia postrzeganie przestrzeni i w interesujący sposób ingeruje w harmonijność wersalskiego krajobrazu.
Pierwsza instalacja została umieszczona centralnie przed fasadą pałacu od strony parku. Jest to słynny lustrzany „C-Curve", odbijający i zarazem deformujący okazałą bryłę budowli. Spokój wersalskiej architektury zostaje zachwiany przez pojawienie się obiektu rodem z gabinetu luster wesołego miasteczka. Ponadto wystarczy obejść instalację, by przekonać się, że po drugiej stronie cały ten świat zostaje dosłownie postawiony na głowie. Chmury ciężko opadają ku ziemi, podczas gdy królewski park wraz z dziesiątkami turystów w tle lewituje nad nimi. Tą pracą artysta wysyła widzowi jasny sygnał, że bardziej niż oddać hołd przeszłości, chce wprowadzić jej zastane formy w drżenie, wywołać twórczy rezonans w spokojnej dotychczas przestrzeni, zdominowanej przez wielowiekową tradycję monumentalnej architektury pałacowej.

"C-Curve", 2007, Courtesy Kapoor Studio, kamel mennour and Lisson Gallery, photo: © Tadzio
"C-Curve", 2007, Courtesy Kapoor Studio, kamel mennour and Lisson Gallery, photo: © Tadzio

Kilka kroków dalej znajduje się kolejne dzieło, które, podobnie jak „C-Curve", flirtuje z przestrzenią za pomocą lustrzanego odbicia, tak zresztą istotnego w architekturze pałacu Ludwika XIV. Wielka tarcza „Sky Mirror", skierowana w niebo i oglądana na tle rozłożystego parku, czyni pracę Kapoora jeszcze bardziej monumentalną niż jest w rzeczywistości. Tutaj również możemy odnaleźć coś z dialogu, który pojawił się w „C-Curve" - z jednej strony niebo, którego nieskończoność zostaje pogłębiona przez ogromną taflę lustra zainstalowanego przez artystę - z drugiej wydęta półkula, skupiająca jak w soczewce okalający ją krajobraz tak, jakby właśnie to miejsce było centrum wszechświata. Dzieło Anglika igra z ideą niegdysiejszej wielkości monarchii, płynnie przechodząc ze skali monumentalnej do mikroskopijnej i z powrotem.

Twórcy wystawy tylko na chwilę każą widzowi zboczyć z głównego szlaku i zagłębić się w parkowy labirynt, gdzie ukryto jedyną instalację, która powstała specjalnie dla Wersalu - „Sectional Body Preparing for Monadic Singularity". Duża czerwono-czarna kubistyczna struktura jest jedynym wyeksponowanym tu dziełem, do którego zwiedzający mogą wejść i obejrzeć od środka. Tytułowe nawiązanie do ciała znajduje swoje odzwierciedlenie w tej dziwacznej formie, której nieregularne otwory mogą przywoływać skojarzenia z ciałem. Gdy przyjrzeć się jej od wewnątrz, wyobraźnia równie łatwo podpowiada znajome obrazy schematów mięśni czy żył, co daje wrażenie, jakby ta abstrakcyjna, futurystyczna forma posiadała własny krwiobieg, pewien rodzaj cielesności, choć wciąż na mocno abstrakcyjnym poziomie.

Do pewnego stopnia dzieło to koresponduje z najgłośniejszą instalacją wersalskiej wystawy - „Dirty Corner", znów na osi pałac - kanał. Praca wywołała chwilowy skandal po tym, jak w mediach zaczęła krążyć rzekoma wypowiedź Kapoora, który miał określić swoją instalację mianem „waginy królowej". Szybko okazało się, że artysta nic takiego nie powiedział, sugerując jedynie wyraźnie seksualny charakter dzieła. Istotnie, długa na sześćdziesiąt metrów tuba otwierająca się na pałac wywołuje jednoznaczne skojarzenia. Warto jednak zwrócić również uwagę na jej otoczenie - obsypana wykopaną tuż obok ziemią i obłożona ogromnymi głazami wydaje się ciążyć nad parkiem i całkowicie dewastować jego regularną geometryczną strukturę. Zakopana w ziemi „ruina" pośrodku matematycznej perfekcji, niepokojący otwór całkowicie przeczący dostojeństwu i spokojowi parkowych rzeźb to, w dwóch słowach, wyrwa i chaos. Z pewnością jest to dzieło, które daje widzowi do myślenia bez względu na to, czy stara się podejść do niego intuicyjnie, czy rozgryźć je rozumowo.

"Sky Mirror, 2013 Courtesy Kapoor Studio, Kamel Mennour and Lisson Gallery, photo: © Tadzio
"Sky Mirror, 2013 Courtesy Kapoor Studio, Kamel Mennour and Lisson Gallery, photo: © Tadzio

Ostatnia z instalacji znajdujących się na terenie ogrodów, „Descension", może wydawać się najmniej spektakularna, w dodatku jest ukryta w głębi parku za reprezentacyjną fontanną Apollona. Oglądana z bliska wywołuje jednak nie mniejszy efekt niż pozostałe prace. Mechanizm sprawia wrażenie prostego: okrągły zbiornik, zainstalowany w podłożu, w którym możemy obserwować wir wodny, jego powtarzalny, nieskończony rytm, który wprawia w ruch spienione fale tylko po to, by zassać je do środka. Charakterystyczny dźwięk mechanizmu nadaje instalacji nieco złowrogi charakter, przypominający o tym, że woda to także żywioł, który w każdej chwili może okazać się niebezpieczny.

Nie bez powodu zresztą mowa tu o żywiołach, pojawiają się one bowiem na całym szlaku wystawy, od powietrza - instalacji, które wchodzą w dialog z niebem i jego bezkresną przestrzenią - przez ziemię, aż po drążący ją wir wodny ostatniego z dzieł. Zstępując po monumentalnych schodach, pokonujemy również pewnego rodzaju drogę do głębin, by nie powiedzieć: trzewi królewskich ogrodów. W ten właśnie sposób Kapoor nakłania nas do refleksji nad tym, co zewnętrzne i wewnętrzne, otwarte i zamknięte, uformowane i nieforemne, stałe lub w ruchu. W wypadku tej wystawy nie tylko prace angielskiego artysty zyskują nową perspektywę, ale i wersalski park jawi się zwiedzającym w zupełnie odmiennym świetle.

Na tym jednak dyskusja Kapoora z historią tego miejsca się nie kończy. Jest on pierwszym z artystów zaproszonych do współpracy (inni to m.in. Jeff Koons i Takashi Murakami), który postanowił wykorzystać jako przestrzeń ekspozycyjną pobliską Salle du Jeu de Paume. To sala symboliczna, ściśle związana z jednym z przełomowych momentów rewolucji francuskiej, gdyż tu właśnie miała miejsce słynna przysięga złożona przez deputowanych Stanów Generalnych, że będą kontynuowali prace aż do uchwalenia konstytucji. Kapoor wybrał ją jako przestrzeń dla zaprezentowania imponującej instalacji „Shooting into the Corner", po raz pierwszy wystawionej we Francji. Mimo że widz obserwuje zdarzenie po fakcie (nieruchoma armata ustawiona jest naprzeciwko rogu białej ściany sowicie zbombardowanej krwistoczerwonymi woskowymi pociskami), instalacja wydaje się niezwykle dynamiczna i brutalna. Można wręcz odnieść wrażenie, że wystrzał miał miejsce dosłownie przed chwilą, że rozbryźnięty wosk jeszcze spływa po ścianach, a za moment nastąpi kolejna seria. Ta praca ma również coś ze specyficznej cielesności pozostałych: czerwona maź i zdeformowane kawałki woskowych brył mogą przywodzić na myśl ludzkie wnętrzności, odwołując się - aż nazbyt dosłownie - do wyrażenia „mięso armatnie", co w kontekście krwawej rewolucji francuskiej staje się szczególnie wymowne.

Wystawa Kapoora w Wersalu potwierdza kunszt i dojrzałość artysty, który bezbłędnie odnalazł się nie tylko w labiryncie wersalskich ogrodów, ale i w zawiłościach francuskiej historii. To także ciekawa lekcja tego, jak sztuka minimalistyczna i abstrakcyjna może stać się nośnikiem pewnych treści o zgoła nieabstrakcyjnym charakterze i skłonić do refleksji nad historią równie skutecznie, a może nawet o wiele skuteczniej niż wszelkiego rodzaju malarstwo historyczne czy pompatyczne pomniki.


„Kapoor Versailles", Wersal, 9.06-1.11.2015

"Sectional Body preparing for Monadic Singularity, 2015, Courtesy Kapoor Studio, Kamel Mennour and Lisson Gallery, photo: © Fabr
"Sectional Body preparing for Monadic Singularity, 2015, Courtesy Kapoor Studio, Kamel Mennour and Lisson Gallery, photo: © Fabrice Seixas

"Dirty Corner", 2011-2015, Courtesy Lisson Gallery, Galleria Massimo Minini, Galleria Continua, Kamel Mennour and Kapoor Studio,
"Dirty Corner", 2011-2015, Courtesy Lisson Gallery, Galleria Massimo Minini, Galleria Continua, Kamel Mennour and Kapoor Studio, photo: © Fabrice Seixas

"Descension", 2014, Courtesy Kapoor Studio and Kamel Mennour, photo: © Fabrice Seixas
"Descension", 2014, Courtesy Kapoor Studio and Kamel Mennour, photo: © Fabrice Seixas

"Shooting into the Corner", 2008-2009 Courtesy Kapoor Studio, photo: © Tadzio
"Shooting into the Corner", 2008-2009 Courtesy Kapoor Studio, photo: © Tadzio