T jak Tarnów, czyli lekcja ze sztuki współczesnej

PROJEKT TRUTHA, ALFABET POLSKI 1, PARK STRZELECKI
PROJEKT TRUTHA, ALFABET POLSKI 1, PARK STRZELECKI

Co tu dużo mówić, Tarnów z pewnością nie należy do najważniejszych ośrodków kulturalnych w Polsce. I z pewnością nie jest miejscem, gdzie często pojawia się dobra aktualna sztuka. Miasto gdzieś za Krakowem może się pochwalić się unikatowym planem urbanistycznym, ładnym rynkiem i paroma zabytkami, oraz kolekcją sztuki średniowiecznej. Właśnie tam, gdzie działają cztery uniwersytety trzeciego wieku, w miejskiej (!) galerii BWA postanowiono przeprowadzić mikrorewolucję.

Najciekawsze zjawiska
Za rewolucję, która nosi tytuł Sekcja Sztuki Nowoczesnej- Alfabet Polski 1 odpowiedzialna jest Ewa Łączyńska-Widz, pomysłodawczyni oraz kuratorka projektu. Na [jego] część pierwszą, trwającą od marca do czerwca 2009 roku, złożyły się spotkania artystami, każdorazowo zakończone otwarciem szkicowych wystaw w Galerii Sekcji [...] Podsumowaniem wszystkich spotkań była wystawa zbiorowa „Alfabet polski 1" (25 IX-28 X 2009), na której zebraliśmy prace wszystkich artystów biorących udział w projekcie 1. Łączyńska-Widz postanowiła pokazać w Tarnowie młodą sztukę polską. Jak sama tłumaczy, projekt „Sekcja Sztuki Nowoczesnej - Alfabet polski" powstał z wielkiej chęci pokazania najciekawszych zjawisk polskiej sztuki ostatnich lat. Zaprosiliśmy piętnastu artystów, których działania wydały się nam wyjątkowo interesujące. Wybór był subiektywny, ale na tyle szeroki, by móc uznać pierwszy cykl „Alfabetu" za mały obraz najnowszej sztuki polskiej 2. Czytając tę deklarację można mieć słuszną obawę, że organizatorzy wpadną w dwie pułapki. Pierwsza tkwi w sformułowaniu najciekawsze zjawiska polskiej sztuki ostatnich lat. Dla mnie jest to określenie bardzo niebezpieczne, bo tak naprawdę nic i wszystko znaczące. Ostatnio odnoszę wrażenie, że wszyscy próbują w jakimś stopniu owe najciekawsze zjawiska polskiej sztuki ostatnich lat zawrzeć w swoich projektach. Bez względu na problem, jaki zamierzają poruszyć. Muszę jednak przyznać, że byłam mile zaskoczona listą zaproszonych artystów: od topowych nazwisk, jak Joanna Rajkowska czy Julita Wójcik, poprzez gwiazdy ostatnich lat, jak Tomasz Kowalski, Mikołaj Grospierre, nazwiska z wyrobioną marką i pozycją, jak Pola Dwurnik, Zorka Wollny, Małgorzata Markiewicz czy Basia Bańda, twórców ze świeżym spojrzeniem, jak Łukasz Jastrubczak, Szymon Kobylarz, Agnieszka Polska czy Magdalena Starska po „odkrycie" w postaci Erwiny Ziomkowskiej. Do projektu zostali wciągnięci także Bartosz Mucha z jego POOR designem, streetartowiec TRUTH i kolektyw artystyczny Ośmiornica. Dobór artystów świadczy o znajomości obecnej polskiej sceny artystycznej i najważniejszych wydarzeń ostatnich czasów. Dowodzi też niezależności oraz stawiania na jeszcze nieznane i nieodkryte (jak w przypadku Ziomkowskiej czy Dwurnik, zaprezentowanej nie jako komiksowa komentatorka, lecz malarka).

AKCJA KOLEKTYWU OŚMIORNICA, ALFABET POLSKI 1, GALERIA PASAŻ
AKCJA KOLEKTYWU OŚMIORNICA, ALFABET POLSKI 1, GALERIA PASAŻ

Praca u podstaw
Organizując projekt typu Alfabet można wpaść w pułapkę sztampowo rozumianej pozytywistycznej pracy u podstaw, na infantylnym poziomie. Z drugiej strony nie można stawiać poprzeczki zbyt wysoko i tworzyć czegoś, co będzie polem do popisu przed grupką znawców. Należy stworzyć możliwość debaty, a nie kłótni, gdzie jedni będą się bulwersować, a drudzy przyjmą postawę wielkich niezrozumianych. Tutaj kolejny plus dla kuratorki za cykl spotkań z artystami, które były jednocześnie inauguracją wystaw prezentowanych w pomarańczowej przestrzeni. Idea samego spotkania polegała na tym, by gość sam opowiadał i prezentował swoją twórczość. Pomysł ten daje widzom możliwość interesującej dyskusji, bo w odpowiednim miejscu, z odpowiednimi ludźmi. Dodatkowo pozwala stworzyć pewną grupę odbiorców, którzy regularnie będą pojawiać się na kolejnych odsłonach. Czyli edukacja. Na koniec jeszcze ważny szczegół - archiwum projektu, które można znaleźć na stronie internetowej BWA 3. Bardzo dobrze opracowane, przejrzyste, kompletne.

PRACA BARTOSZA MUCHY, ALFABET POLSKI 1, GALERIA PASAŻ
PRACA BARTOSZA MUCHY, ALFABET POLSKI 1, GALERIA PASAŻ

A jak alfabet
Ukoronowaniem projektu miała być wystawa prezentująca wszystkich artystów. Pytanie, jakie automatycznie się nasuwa to, w jaki sposób to zrobić. Każdy z zaproszonych gości działa w innym obszarze, stawia sobie inne problemy i pytania, porusza w twórczości inne kwestie... Raczej nie jest możliwe połączenie ich w jedną spójną formę. Dlatego też Ewa Łączyńska postawiła na pełną improwizację i oddała głos samym artystom, którzy wybrali to, co sami chcieliby zaprezentować. Niektórzy postanowili pokazać prace już istniejące, ale do tej pory nie były wystawiane. Inni stworzyli projekty specjalnie na potrzeby wystawy, dopasowując je do konkretnego miejsca. Kuratorka pracami zaanektowała dwie przestrzenie Galerii Miejskiej - Galerię Pasaż i Galerię Małą oraz przestrzeń między nimi, czyli piwnicę będącą kiedyś miejscem offowych działań. Prace podzielono w prosty sposób: gdzie którym najlepiej. Wszystko wygląda pięknie. Pytanie jest tylko, co z tego wyszło.

Pierwsza część ekspozycji znajduje się w Galerii Małej, która wielką witryną wychodzi na tarnowski rynek. Z tego powodu znalazły się w niej obrazy i rzeźba, czyli galeryjna klasyka. Kowalski zaprezentował tu kilka mniejszych, ale za to nowych prac. Można z nich wywnioskować, że artysta trochę zmęczył się rzeczywistością, w której tworzył i szuka, i eksperymentuje, tak jakby na przekór etykietkom, które są mu przyklejane. Podobnie jest z Dwurnik, która pokazała dwa autoportrety: Malarka oraz Złota Rybka. Z dystansem podchodzi w nich do siebie jako artystki. Za to Bańda wybrała obrazy, które stanowią kwintesencję jej stylu: Bestia, Niewyobrażalne, Nie kąp się beze mnie. Całość dopełnia plastelinowa rzeźba, która jest potrójnym portretem Jastrubczaka, fińskiego artysty Markku Peltola oraz Edmunda Monsiela, chorego na schizofrenię rysownika. Wykonana z nietrwałego materiału rzeźba skazana jest na powolną, ale stopniową destrukcję.

FRAGMENT WYSTAWY KOLEKTYWU OŚMIORNICA W RAMACH CYKLU SEKCJA SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ- ALFABET POLSKI
FRAGMENT WYSTAWY KOLEKTYWU OŚMIORNICA W RAMACH CYKLU SEKCJA SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ- ALFABET POLSKI

W mrocznej piwnicy, drugiej części ekspozycji, zaprezentowano wideo: pracę Polskiej Stahlwille utrzymaną w konwencji ożywionych ilustracji książkowych, do których podkładem jest odgłos spadających kropli wody; filmowy projekt 2013 autorstwa Jastrubczyka i Peltola o odkopanej książce (jej autor owładnięty paranoją liczby 2013 w 20 różnych filmach odkrywa jej istnienie) oraz Czarny film Wollny z narracją z fragmentów z tekstów Sylwii Plath.

W ostatniej części w Galerii Pasaż, zaraz na wejściu, ironicznie wita odwiedzających neon Ziomkowskiej Donikąd. Kolejne pomieszczenie zajęła interwencja grupy Ośmiornica. Kolektyw postanowił pokryć całe pomieszczenie wyprodukowanym przez siebie kurzem, który diametralnie zmienił przestrzeń zakrywając to, co niepotrzebne, a odkrywając to, co zazwyczaj niewidoczne. W kolejnej sali zaprezentowany został cykl fotografii Grospierre'a Hydroklinika, przedstawiający opustoszałe sanatorium w litewskich Druskiennikach tuż przed przebudową w park wodny. Markiewicz oswoiła jeden z galeryjnych kątów instalując w nim włóczkową narośl oraz pokazała część zbioru Porzucone, czyli fotografie porzuconych w miejscach publicznych różnych części garderoby. Również Rajkowska wybrała fotografie - powstał czasie pobytu w Umeå, gdzie chciała stworzyć 15-metrowe wzniesienie, które przypominałoby wulkan i mogłoby stać się miejscem spotkań bez specjalnego powodu, poza domem i poza miejscem publicznym, w których zachowania są zrytualizowane[fn] Joanna Rajkowska - inf. prasowa. . Projekt nie doczekał się jednak realizacji i pozostał tylko w formie dokumentacji fotograficznej.

3.	FRAGMENT WYSTAWY ALFABET POLSKI 1, GALERIA MIEJSKA, PRACE POLI DWURNIK ORAZ RZEŹBA ŁUKASZ JASTRUBCZYKA I MARKKU PELTOLA
FRAGMENT WYSTAWY ALFABET POLSKI 1, GALERIA MIEJSKA, PRACE POLI DWURNIK ORAZ RZEŹBA ŁUKASZ JASTRUBCZYKA I MARKKU PELTOLA

W ostatnim pomieszczeniu, w pomarańczowej galerii, która służyła do indywidualnych wystaw każdego z artystów, w ramach podsumowania Alfabetu znalazły się praca Wójcik oraz realizacje Muchy. W Modernistce, pracy, która powstała z okazji 90- lecia Bauhausu, Wójcik używając kolorów ze wzorników, którymi posługiwali się twórcy słynnej szkoły architektonicznej, odmalowała balkony w bloku znajdującym się na gdańskim osiedlu Zaspa. Na jednokanałowej projekcji widać jak artystka po kolei wchodzi na jeden z czterech balkonów i przy pomocy wałka malarskiego przemalowuje jego frontową część. Bartosz Mucha zaprezentował lampę, która w rzeczywistości jest iluminacją rzuconą na ścianę oraz najprostszy wieszak świata, czyli gwóźdź. Poor Design Muchy zaskakuje jak zwykle prostotą i konceptem, łącząc sztukę z najbardziej trywialną rzeczywistością. Gdy wychodzimy z tego pomieszczenia zatrzymuje nas kolejny neon Ziomkowskiej Zaczekaj. Czekając zostajemy uderzeni falami zimnego i ciepłego powietrza z dwóch wiatraków umieszczonych po bokach przejścia.

Na koniec warto wspomnieć o dwóch pracach, które wyszły poza przestrzeń galeryjną. W wernisażowym performance Pom Pom Bum Bum Magdalena Starska i Natalia Mleczak ubrane w szeleszczące stroje ozdobione w pompony, próbowały poprzez liczne rytuały zaanektować i przekształcić przestrzeń w pasażu Tertila znajdującym się przed galerią. Drugą pozagaleryjną interwencją jest praca TRUTHa umieszczona w Parku Strzeleckim - monumentalna, betonowa, morficzna, a nie jak zwykle w przypadku tego artysty geometryczna forma. Już nie miejska partyzantka, ale działania w stylu land artu. Czyżby początek nowego rozdziału w twórczości TRUTHa?

Oglądając wystawę w pierwszej chwili można odnieść wrażenie nic nieznaczącego misz- maszu. Jednak po obejrzeniu całości zaczęłam odkrywać pewne narracje, które nawiązały się między pracami. Najbardziej spójna wydaje się być przestrzeń piwniczna. Kuratorka przyznaje: Wykorzystanie piwnicy Galerii zostało zainspirowane „Poetyką przestrzeni" Gastona Bechelarda, w której opisuje piwnicę jako strefę ciemności, najbardziej ponurą część doku, która wzbudza lęk i niepokój 4. I taką atmosferę tworzą owe prace-niejasności, czegoś tajemniczego, ukrytego. Nie można powiedzieć, że w tym ciemnym, zimnym i wilgotnym pomieszczeniu filmy ogląda się „dobrze", ale niewątpliwie taka sceneria wpływa na ich odbiór i potęguje wrażenia. W pozostałych przestrzeniach brak owej jednolitej spójności. Linki między pracami są nie tak oczywiste i jasne, ale po pewnym czasie zaczynają się same nasuwać. Wątki, na które wpadłam w czasie zwiedzania to problem z dziedzictwem modernizmu i jego filozofii; przestrzeń jako zamknięta i dookreślona z nieustanną przemianą poprzez anektowanie i oswajanie; rzeczywistość i jej absurdalność czy stosunek do siebie, jako twórcy i człowieka. Dodam tu, że założenia kuratorskie ucięły niejako możliwość krytyki. Jakakolwiek by ona nie była i tak zostanie podważona poprzez brak wyraźnego tematu czy problemu. Moim zdaniem to, co zaproponowała Łączyńska było najbardziej neutralnym z rozwiązań.

Na deser
Alfabet przygotowany został skrupulatnie i z dbałością o detale. Wspominałam o stronie internetowej, dzięki której można zaspokoić głód wiedzy nie tylko o samej wystawie, ale też o najciekawszych zjawiskach w sztuce polskiej ostatnich lat. Domknięciem całości jest opublikowana specjalnie na tę okazję książka. We wstępie Łączyńska zastrzega, że nie jest [ona] katalogiem wystawy, jest małym przewodnikiem po twórczości artystów zaproszonych do projektu, których działania zasługują na dłuższy opis i analizę 5. Każdemu z uczestników poświęcono jeden tekst traktujący o całości jego działań. Jako wstęp posłużył tekst Magdaleny Ujmy Co nowego? Sztuka po 2000 roku, który jest skróconą i uaktualnioną wersją eseju Ani rewolucja, ani konsumpcja6. O napisanie poszczególnych tekstów poproszono młodych krytyków i kuratorów, którzy towarzyszą pokazanym na wystawie artystom. Prosty formalnie z mocnymi graficznymi akcentami projekt książki wykonał Łukasz Jastrubczak. Jedyne, trochę drażni, to zbyt dosłowny, elementarzowy charakter całej publikacji: zbyt duża jednoznaczność sprawia, że książka staje się szkolna, jak „podręcznik o sztuce najnowszej dla uczniów szkół podstawowych". Niewątpliwie na minus działa brak rzetelnej redakcji i - niestety - błędy rzeczowe.

Z jak zakończenie
Alfabet Polski 1 zorganizowany bez wielkiej pompy i rozmachu, lecz z pomysłem, to cenna inicjatywa, szczególnie, że podobnych akcji poza głównymi ośrodkami sztuki ciągle niewiele. W Tarnowie zaś pojawiła się energia, która - mam nadzieję - szybko się nie ulotni. A sama Galeria Miejska BWA w Tarnowie stanie się jednym z tych miejsc na kulturalnie mapie kraju, które, mimo, że z dala od centrum, mają siłę przyciągania. Szczególnie, że grunt został przygotowany, alfabet opanowany, można zacząć naukę czytania.

ZDJĘCIA PRACY DONIKĄD" I FRAGMNETU WYSTAWY KOLEKTYWU OŚMIORNICA DZIĘKI UPRZEJMOŚCI GALERII MIEJSKIEJ BWA TARNÓW, RESZTA ZDJĘĆ PAULINA OLSZEWSKA. 

Alfabet polski_1, BWA Galeria Miejska w Tarnowie 25.09-28.10
Kuratorka: Ewa Łączyńska-Widz
Artyści: Basia Bańda, Pola Dwurnik, Mikołaj Grospierre, Łukasz Jastrubczak, Tomasz Kowalski, Małgorzata Markiewicz, Bartosz Mucha, Ośmiornica (Bartek Buczek, Michał Gayer, Szymon Kobylarz, Marta Lisok, Maciej Nawrot, Michał Smandek), Agnieszka Polska, Joanna Rajkowska, Magdalena Starska, Truth, Zorka Wollny, Julita Wójcik, Erwina Ziomkowska.

http://www.gm.tarnow.pl/sekcja/index.html

ERWINA ZIOMKOWSKA, DONIKĄD, NEON
ERWINA ZIOMKOWSKA, DONIKĄD, NEON
  1. 1. E. Łączyńska-Widz, Wstęp [w:] Alfabet Polski, kat. wyst. BWA, Tarnów 2009, s. 5.
  2. 2. Tamże.
  3. 3. http://www.gm.tarnow.pl/sekcja/galeria.html.
  4. 4. E. Łączyńska-Widz w inf. prasowej.
  5. 5. Tejże, Wstęp, dz. cyt., s. 5.
  6. 6. Esej ukazał się w Nowych zjawiskach w sztuce po roku 2000, red. G. Borkowski, M. Branicka, A. Mazur, Warszawa 2007.