Brzydkie słowa i to, co pomiędzy

Nasza porada: swojego kremu Nivea, aby starczył ci na dłużej nie używaj.
Dorota Masłowska „Między nami dobrze jest"

Monika Drożyńska jest artystką nieczęsto wystawiającą w galeriach; bliższe są jej działania aktywizujące przestrzeń miejską i jej obywateli. Kreuje obszary dla kulturotwórczych działań młodzieży, ważna jest dla niej edukacja, która sama w sobie staje się formą sztuki. Artystkę interesuje również funkcjonowanie w przestrzeni miejskiej słowa. Jest to słowo codzienne, język potoczny, prosty, sugestywny i przepełniony emocjami. Trzeci obszar zainteresowań Drożyńskiej stanowi rejestracja potoku świadomości innej osoby - artystka lubi słuchać, zaprasza do rozmów. Wszystkie rodzaje twórczej działalności Drożyńskiej zaprezentowano w Bunkrze Sztuki na niewielkiej wystawie „Po słowie", o której wspomnieć warto między innymi dlatego, że penetruje obrzeża kultury sukcesu, zagląda za fasadę nowej, lepszej, wreszcie europejskiej Polski, kraju szans i możliwości.

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków

W pracach Drożyńskiej znajduje swą materializację utożsamianie słowa z logosem rozumianym jako wiedza i prawo. Na zaprezentowanych w Bunkrze haftach słowo równe jest wiedzy o przedziwnym, paradoksalnym konstrukcje, jakim jest tożsamość polskiego everymana. Melancholia, którą hafty artystki wydobywają z często agresywnych haseł związana jest z uniwersalnością tyleż prostego, co bolesnego przekazu i zinternalizowanej reguły: nigdy nie było dobrze i zapewne nigdy nie będzie lepiej. Zauważyć jednak wypada, iż u zajmującej się kolektywnymi i anonimowymi traumami Drożyńskiej coś takiego jak społeczeństwo nie istnieje. Mimo że mówią do nas anonimowe jednostki, wyczuwalna jest tu zbiorowa mentalność. Mentalność monad, które choć nie stykają się ze sobą, emanują specyficzną energią psychiczną wypluwaną sentencjami na mury, klatki schodowe, śmietniki. Haftując znalezione hasła, artystka mówi w imieniu pojedynczej, naznaczonej wszelakimi rodzajami braku (od braku ogłady słownej po dojmującą egzystencjalną pustkę i samotność) monady, domagającej się bycia głosem pewnej zbiorowości - bardzo możliwe, że głosem narodu. Ciekawe, czy to właśnie przeczucie, że w kraju nad Wisłą społeczeństwo nie istnieje, skłania artystkę do działań pokrewnych arteterapii. Być może jej celem jest leczenie zatomizowanej zbiorowości ludzkich istnień z opisywanej jedynie w aspekcie negatywnym, dokuczliwej, pełnej złości polskości (przykładem akcja „Wyhaftuj siebie").

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków

Wystawę „Po słowie" tworzyły głównie hafty z cyklu „Aktywności zimowe". Realizowane w mroźne wieczory w latach 2008-2010, są swego rodzaju działalnością translatorską. Artystka przekładała napotkane w mieście spontaniczne ekspresje słowne na język haftowanych makatek; prezentowała w formie robótki ręcznej znalezione na murze czy klatce schodowej gorzkie prawdy i cierpkie sentencje. Forma haftu/makatki jako forma kulturowa chłopsko-mieszczańska (czyli swojska) idealnie pasuje do treści koncentrujących się wokół kategorii „Naszości": karmiącej się frustracją i ksenofobią oraz odpadkami wszechobecnej propagandy sukcesu, paradygmatu lansu, bycia i bywania („w życiu liczy się lans i dobry wygląd"). Sama zaś „Naszość" dryfuje na fali paradygmatu braku (edukacji, finansów i tzw. perspektyw), żyje w kulturze ubóstwa1, która zapewne reprodukowana będzie za sprawą socjalizacji pierwotnej w rodzinie oraz poprzez cały system edukacji (socjalizacja wtórna) dalej ku następnym pokoleniom.

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków

Hafty Drożyńskiej mogłyby być egzemplifikacją koncepcji wyuczonej bezradności (Martin Seligman), bezsilności, frustracji i agresji oraz - z drugiej strony - przemocy symbolicznej teoretycznie demokratycznych, stwarzających pozory równości systemów edukacji (o czym pisali między innymi Pierre Bourdieu i Jean-Claude Passeron).

Zwiedzającym ekspozycję mogła nasunąć się refleksja, iż być może hafty Drożyńskiej to nie tyle zapis mentalnej kondycji polskości, że być może polskość jest stanem umysłu niezależnym od czasu i miejsca urodzenia. Istniejącym w umysłach wszystkich osób dokonujących paradoksalnej operacji zamiany chrześcijańskiego „Bądź dobrym" na „Witaj w krainie, gdzie obcy ginie". Jako takie prace artystki dają wyraz bezsilnej złości niedookreślonej zbiorowości („ODDAĆ ŁAWKI KURWY"), która udaje, że jest społeczeństwem i to nawet nie najgorszym, posiadającym do siebie samego autoironiczny dystans („Mieszkam w bloku, nie jestem sam").

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków

W twórczości Moniki Drożyńskiej „rzeczywistość skrzeczy" hasłami typu: „Zawsze nad wami pierdolonymi żydami" i zawołaniem „Człowieka pomścimy". Skrzeczą materiały i quasiludowe dekoracje kwiatowe spowijające złote myśli zbiorowej podświadomości.

Wystawa w Bunkrze traktuje również o słowie jako zdegradowanym performatywie; słowie nieprzystającym do języka kreującego oficjalną wersję świata. Dlatego sam akt mowy, choć znaczący, utracił siłę kreacji, objawił się tutaj jako bezsilny. By przełamać ten stan, artystka podczas trwania wystawy przeprowadziła serię rozmów o sztuce z osobami, które dobrowolnie zgłosiły się o projektu (rozmowy odbywały się w wydzielonej przestrzeni). Zarejestrowany materiał stał się punktem wyjścia dla haftu „Między słowami". Drożyńska wycięła z rozmów to, co mogłoby się wydawać najistotniejsze, czyli opowiadane przez swoich interlokutorów narracje, i pozostawiła westchnienia, zająknięcia, przerwy w wypowiedziach, przełykanie śliny. Na ich podstawie stworzyła diagram, który posłużył do wyhaftowania tego, na co zwykle nie zwracamy uwagi w rozmowie, wyhaftowała chóralny szum międzykomunikacyjny kulturalnych, wykształconych, ciekawych sztuki mieszkańców Krakowa. Reasumując: na wystawie mieliśmy dużo brzydkich słów (wrzaski i krzyki sfrustrowanej monady) i to, co między słowami (zająknięcia i milczenie tych, który dają radę i mają nadzieję).

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków

Krakowska prezentacja Drożyńskiej pozostawiła niedosyt. Niejasne pozostają relacje artystki ze słowem (tym marginalizowanym, ułomnym, gniewnym oraz tym afirmującym), które wydobywa z przeładowanego komunikatami miasta i troskliwie, niczym Matka Polka, umieszcza w galerii sztuki. Ta zaś staje się sierocińcem niechcianych haseł, polskości, która zawstydza, budzi niesmak, może lęk. Wiemy, że artystka chce dobrze, ale nie wiemy, dokąd zmierza: czy jej twórczość jest społecznym aktywizmem na rzecz określonych zmian, autoterapią czy emocjonalnym paradokumentem „o nich", niezadowolonych z bajki o nazwie „Polska", w której przydzielono im role w najlepszym wypadku drugorzędne. Wystawie brakowało ciekawej aranżacji. Ten brak (niech paradoksowi stanie się zadość) jest jedną z głównych cech ekspozycji krakowskich instytucji prezentujących sztukę współczesną. Nie tylko Bunkier, o czym wspomniał Łukasz Białkowski, jest w kryzysie, również MOCAK i jego kuratorzy wykazują konsekwentnie brak pomysłowości w gospodarowaniu przestrzenią (tu zgadzam się z Karolina Plintą, twierdzącą, że pomysłem Stanisława Rukszy na aranżacje wystawy „Akcjonizm wiedeński. Przeciwny biegun społeczeństwa" był brak pomysłu).

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków

Na koniec warto poruszyć jeszcze jeden wątek. W „Aktywnościach zimowych" Drożyńska przełamuje, ale i wspiera stereotyp polskiej Pani Domu: dziergającej w wolnych chwilach kucharki i sprzątaczki, przepełnionej gniewem, o niejasnych poglądach politycznych. Tym, co mówi z całą pewnością, jest to, że obecnie bycie Panią Domu może być kul, że czerpanie z folkloru jest kul, wyrażanie gniewu jest kul.

Ponieważ twórczość artystki naznaczona jest niejednoznacznością, kłębią się w niej paradoksy i sprzeczności, stwierdziliśmy, że tak jak sam paradoks, jest ona kul. Może więc, jako że nastroje dekadenckie są ostatnio w modzie, również Polska i polskość, choć biedne, złe i nieistniejące, są kul.

„Po słowie" Moniki Drożyńskiej w Bunkrze Sztuki, 22.10-4.12.2011, kurator: Karolina Harazim

Zobacz także tekst Magdy Ujmy „Smutna historia Halki" o pracach Moniki Drożyńskiej, które z powodu niepoprawności politycznej „zniknęły" z Teatru Wielkiego

http://magdalena-ujma.blogspot.com/

 

Monika Drożyńska, Po słowie, fot. Rafał Sosin,  Bunkier Sztuki, Kraków
  1. 1. Według danych opracowanych przez GUS w roku 2010 dochody 5,7% ludności określono jako plasujące się „poniżej minimum egzystencji" (zagrożeni skrajnym ubóstwem) a 7,3% „ poniżej ustawowej granicy ubóstwa". Raport GUS o ubóstwie w 2010 dostępny jest na stronie http://www.stat.gov.pl/gus/5840_8292_PLK_HTML.htm