Sprzeciw, miasto, inni. Podsumowanie wydarzeń artystycznych roku 2011 w Moskwie

"Houndingdown", T.V.Santhosh, 2007, fot. A.Nabokina
"Houndingdown", T.V.Santhosh, 2007, fot. A.Nabokina

Sztuka nie może zajmować się tylko sobą,
powinna być jak pole magnetyczne

Maurizio Cattelan


Życie kulturalne Moskwy kształtują współistniejące przeciwieństwa i kontrasty, te same co i życie społeczne. Rozmach liczących się wydarzeń, możliwy za sprawą pieniędzy rosyjskich oligarchów, sąsiaduje tu z prywatną inicjatywą artystów, własnymi siłami finansujących projekty, które walorami artystycznymi częstokroć nie ustępują wystawom sponsorowanym. Po odsłonięciu żelaznej kurtyny sztuka aktualna, wcześniej znana nielicznym, stała się bardzo widoczna w przestrzeni artystycznej Rosji. Otwarcie się kraju na wpływy kulturalne Zachodu spowodowało pojawienie się wielu centrów sztuki współczesnej i prywatnych galerii, organizujących festiwale, warsztaty, spotkania z takimi filozofami i artystami jak Giorgio Agamben, Slavoj Žižek, Rebecca Horn, Marina Abramović, Jeff Wall, Robert Wilson, William Kentridge. Dlatego też rosyjscy artyści prezentują dziś dzieła sztuki wykonane we wszystkich współczesnych technikach i mediach. Od 2005 roku Moskwa organizuje Biennale Sztuki Współczesnej, a od 2008 - Biennale Sztuki Młodych Artystów. Co roku - w 2011 już po raz szósty - Ministerstwo Kultury wraz z Państwowym Centrum Sztuki Współczesnej prowadzi konkurs Innowacja, przyznając nagrody w kilku kategoriach za osiągnięcia w dziedzinie kultury wizualnej. Od 2007 roku niezależna Kandinsky Prize także wspiera rozwój sztuki rosyjskiej. Wszystko to wpływa na kierunki rozwoju oraz kształtuje przestrzeń artystyczną Moskwy. Co prawda w środowisku akademickim nie brakuje głosów wzywających sztukę do powrotu do głównych zasad estetyki w jej klasycznym rozumieniu. Od czasu do czasu pojawiają się nawet dzieła prezentujące ten pogląd. Jednakże artyści coraz częściej mówią o misji społecznej. Po latach euforii i przemian pierestrojki nadeszły lata frustracji i rozczarowania polityczną rzeczywistością. Gwałtowny rozwój kapitalizmu zwiększył nierówności społeczne. Obywatele byłego ZSRR po zrzuceniu ciężaru władzy sowieckiej wpadli w jarzmo wolnego rynku, niosąc na sobie dodatkowo balast błędów epoki Borysa Jelcyna. W kulturze nastąpił zwrot ku sztuce politycznie zaangażowanej. Pojawili się artyści krytycznie patrzący na rzeczywistość i, co najważniejsze, mający odwagę pokazać to w swoich projektach.

Podsumowanie roku 2011 - tematów i problemów podejmowanych przez artystów - zawarłabym w słowach: sprzeciw, miasto, inny. Można by postawić pytanie: czy w Rosji rodzi się właśnie społeczeństwo obywatelskie? W tej chwili nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Rosjanie nie wierzą w siłę sprawczą swojej woli, jednak na koniec roku coraz bardziej dają jej wyraz na placach i ulicach Moskwy. W tekście „Agorafobia" na portalu Opespace.ru artysta architekt Cyryl Ass napisał: „Miasto należy do nas". Dziś obywatele odzyskują place, zawłaszczone przez władzę i pomniki. Odzyskują miejsca przeznaczone w istocie do spotkań, dyskusji, porozumiewania się. Sztuka, wychodząc w przestrzeń miasta, ma w tym swój udział. Wartym zauważenia jest fakt przyznania ogłoszonych w kwietniu nagród Innowacja 2010/2011 dwóm wydarzeniom właśnie z obszaru public art. Pierwszy nagrodzony projekt to „Monstracja - 2010" A. Loskutova. Happening w formie apolitycznej manifestacji, wykorzystującej absurdalne hasła, miał pokazać rzeczywiste granice wolności i nauczyć umiejętności wyrażania sprzeciwu. Akcja, przeprowadzona w Nowosybirsku, Moskwie, Sankt Petersburgu, Omsku, Permie i Władywostoku cieszyła się ogromnym powodzeniem wśród obywateli. Drugi projekt to akcja Grupy Wojna pt. „Ch...j w niewoli u FSB". Graffiti gigantycznego fallusa na Litejnym moście w Petersburgu powstało w nocy 14 czerwca 2010 naprzeciwko budynku Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Swoista wizualna inwektywa rzucona w kierunku władzy bądź też symbol posiadania władzy wskazujący na tych prawdziwie ją sprawujących. Paradoks sytuacji polega na tym, iż państwowa nagroda została przyznana antyrządowej grupie artystów. Całą sytuację opisała kuratorka, historyczka i krytyczka sztuki Ekaterina Degot w tekście „Dlaczego głosowałam za Wojną" na portalu Opespace.ru. Jej artykuł zwraca na siebie uwagę jednak bardziej ze względu na rozważania na temat cech obowiązujących sztukę współczesną. Jej zdaniem są to polityczność i egalitaryzm. Próbując przybliżyć definicję sztuki współczesnej, autorka przywołuje porównanie jej do prawdy jako ruchomego punktu, do którego dążymy, lecz nigdy nie możemy twierdzić, że go osiągnęliśmy. Wychodzenie poza swoje granice, burzenie owych granic E. Degot uważa za najważniejszy mechanizm sztuki. Przyszłość w sztuce nie jest i nie może być znana. Musi ona zawsze pozostawiać nam wybór.


Problem wyborów w sztuce poruszył także w swoim projekcie laureat Kandinsky Prize Jurij Albert. Laureaci tej największej niezależnej nagrody w dziedzinie rosyjskiej sztuki współczesnej zostali ogłoszeni w grudniu 2011. Instalacja J. Alberta „Moscow Poll" składa się z ośmiu urn wyborczych. Zawieszone są nad nimi pytania, stając przed którymi, odwiedzający musi odpowiedzieć tak lub nie, wrzucając „głos wyborczy" do urny. Pytania brzmią prowokacyjnie i nie dają się sprowadzić do jednoznacznych odpowiedzi. Oto niektóre z nich: Czy sądzisz, że dobre dzieło sztuki jest w stanie zmienić nasze życie na lepsze? Czy zgadzasz się z twierdzeniem, iż patrząc na jakiekolwiek dzieło sztuki, zawsze stajemy przed wyborem? Czy naprawdę sądzisz, iż to, na co teraz patrzysz, jest sztuką? Według J. Alberta wolność wyboru jest podstawą istnienia nie tylko społeczeństwa, lecz również sztuki. Sztuka współczesna jest dzieckiem demokracji. I to właśnie państwo zapewniające obywatelom swobodę wyboru jest gwarantem rozwoju sztuki, a nie państwowe dotacje. Jak powiedział artysta na ceremonii wręczenia nagród, problemem rosyjskiej sztuki współczesnej jest demokracja „połowiczna".


Kolejny temat kilku wystaw, które obejrzałam w minionym roku w Moskwie, to Inny. Pisałam już wcześniej w tekście „Czarno-białe poszlaki" o projekcie Haima Sokoła „Świadek", stworzonym pod wpływem filozofii Agambena. Ta niezbyt efektowna wystawa odważnie postawiła niewygodne pytania o przyczyny wrogości i konflikty etniczne, a w ostateczności o istotę bycia człowiekiem. I taka powinna być sztuka, zdaniem artysty. Powinna pomóc człowiekowi pozostać człowiekiem.

Następną próbą pokazania Innego, tym razem innego w sztuce, był projekt Aleksieja Kalimy „Przepraszamy, otwarcie wystawy przeniesione z powodów technicznych". Kilka płócien, układających się w panoramę, ukazywało pracowników technicznych montujących ekspozycję. Właśnie ich wizerunki były wystawą - jej stroną „techniczną". Kto zwraca uwagę na montażystów? Są oni niewidoczni, ale przecież wystawy są też ich dziełem.

Widok ogólny wystawy: "Przepraszamy, otwarcie wystawy przeniesione z powodów technicznych", A.Kalima 2011, fot. A.Nabokina
Widok ogólny wystawy: "Przepraszamy, otwarcie wystawy przeniesione z powodów technicznych", A.Kalima 2011, fot. A.Nabokina

Znaczącym wydarzeniem minionego roku w Moskwie było 4 Biennale Sztuki Współczesnej „Przepisując światy", o którym pisałam w tekście „Umykający świat". Kosztowny projekt główny, którego kuratorem był Peter Weibel, pozostawił po sobie smutne przemyślenia o uwięzieniu ludzkości między konsumpcją a techniką. Obnażając komercyjność naszego świata, w tym również sztuki, wystawa sama, wydaje się, była jej najlepszym dowodem. Obok projektu głównego zaprezentowano sporo projektów specjalnych i równoległych. Godne uwagi wydały mi się dwa: „Sztuka versus geografia" oraz „Defragmentacja pamięci". Pierwszy z nich, Marata Gelmana i Eleny Olejnikovej, sprzeciwiał się panującemu w Moskwie przekonaniu o tym, iż aktywne życie kulturalne możliwe jest wyłącznie w stolicy, a artyści prowincjonalni nie mają z kolei możliwości rozwoju twórczego. Kuratorzy przywieźli do Moskwy prace artystów z różnych miast Rosji. Interesujące były w nich zwłaszcza połączenia elementów etnicznych z nowoczesnymi.

Sztuka versus geografia:
Sztuka versus geografia: "W warunkach zimowych 3", R.Voligamsi, 2010, "Leskray.ru", M.Pavlukevich, O.Subbotina, 2011, fot. A.Nabokina

Projekt drugi to wspólna wystawa czterech twórców - A. Tarbeeva, M. Fomenko, D. Chapkovskiej i I. Sharkova - podejmująca temat pamięci i tożsamości. Zadali oni pytanie: W jaki sposób i z czym człowiek się identyfikuje? Kuratorka projektu, Marina Fomenko, akcentowała fakt, że pamięć składa się z oddzielnych fragmentów, które pod wpływem zdarzeń układają się w psychice człowieka za każdym razem w inny algorytm. Tworzy się w ten sposób tkanka pamięci. Pamięć przekazywana z pokolenia na pokolenie składa się zarówno z przeżyć oddzielnych ludzi, jak i zbiorowości. Właśnie na bazie pamięci własnej i zbiorowej człowiek szuka samoidentyfikacji, rozpoznania cech swojego istnienia. Niezwykły kontekst i tło wystawy tworzyło miejsce, w którym ona się odbyła - Państwowe muzeum historii GUŁAG-u.

Defragmentacja pamięci: "Punkty widzenia", I.Sharkov, 2011 /"Kawiarnia Deja Vu", M.Fomenko, 2011 , fot. A.Nabokina
Defragmentacja pamięci: "Punkty widzenia", I.Sharkov, 2011 /"Kawiarnia Deja Vu", M.Fomenko, 2011 , fot. A.Nabokina

Rosja, jak powiedziała Ekaterina Degot w rozmowie z komisarzem moskiewskiego biennale Josefem Bakshteinem, zamieszczonej na portalu Opespace.ru, to olbrzymi i wciąż nienasycony rynek. W sferze sztuki również. Na szczęście Moskwę stać na wiele. Również na to, by sprowadzić z Nowego Jorku wystawy, które także w moskiewskim życiu kulturalnym 2011 roku stały się ważnymi wydarzeniami. Na nie właśnie chcę zwrócić uwagę na koniec.

Pierwsza z nich to „W obecności artysty", retrospektywna wystawa Mariny Abramović, druga - wystawa zdjęć Annie Leibovitz „Życie fotografa 1990-2005". Obie przedstawiają media najbardziej współczesne, obie są intymne do granic możliwości, zmuszają odwiedzającego do przeżycia swoistego katharsis. Obie przedstawiają sobą wersję sztuki „szalonej".

Widok ogólny wystawy: "W obecności artysty", M. Abramović, 2011, fot. A.Nabokina
Widok ogólny wystawy: "W obecności artysty", M. Abramović, 2011, fot. A.Nabokina

Wystawę Mariny Abramović zaprezentowano w Centrum Kultury Współczesnej Garaż (od 8.10 do 04.12.2011 ). Artystka przedstawiła reperformanse czterech swoich prac, wykonane przez wybranych i wyszkolonych przez nią samą rosyjskich performerów, a także wideo i fotodokumentację oryginalnych performansów oraz obiekty, które w nich wykorzystywała. Mimo że samej artystki tam nie było, skala wystawy oraz mnogość obiektów silnie przywoływały jej obecność. Owa obecność „patrzyła" na zwiedzających kilkoma dziesiątkami rozmieszczonych na ścianach ekranów, ukazujących odwagę i hart ducha. Czy to jest jeszcze sztuka? - myślałam. Czy może próba poznania tego, czego człowiek nie może wiedzieć? Możliwe, że jest to istnienie na granicy życia i śmierci. Wystawie towarzyszył neuronaukowy eksperyment „Pomiar magii wzroku", który Abramović prowadzi wspólnie z amerykańskimi i rosyjskimi naukowcami. Celem badania jest komunikacja niewerbalna, umożliwiająca wymianę energii między performerem a widzem. Uczestnikami byli chętni widzowie. Podłączone do encefalografu dwie nieznające się osoby patrzyły sobie w oczy. Aparat rejestrował sygnały wysyłane przez mózgi uczestników. Tę aktywność widzowie mogli obserwować na ekranach.


Wystawę Annie Leibovitz pokazano natomiast w wydziale kolekcji prywatnych Państwowego Muzeum Sztuk Pięknych im. A. Puszkina w Moskwie (12.10.2011 - 15.01.2012). Ekspozycja stanowiła realne zobrazowanie myśli Rolanda Barthesa wraz z jego pojęciem punctum, swoistej rany, wrażliwego miejsca fotografii, które przeszywa, uderza, poraża i przyciąga oglądającego. Na wystawie zostały przedstawione obrazy wykonane na zamówienie oraz prywatne zdjęcia artystki, ukazujące najbardziej intymne momenty życia jej i bliskich osób. Tego, co składa się na życie fotografa. Artystka napisała, iż by przygotować wystawę, musiała ponownie zrozumieć, kim i dlaczego jest. Oglądając te obrazy, czułam, że, używając słów Barthesa, wkraczam jak szalona „w przedstawienie, w obraz, otaczając ramionami to, co umarło, co umrze..."1.

Widok ogólny wystawy: "Życie fotografa 1990-2005", A.Leibovitz, 2011, fot. A.Nabokina
Widok ogólny wystawy: "Życie fotografa 1990-2005", A.Leibovitz, 2011, fot. A.Nabokina

Linki
http://openspace.ru/
http://4th.moscowbiennale.ru/en/
http://YOUNGART.RU/
http://kandinsky-prize.ru/
http://ncca.ru/
http://marinafomenko.com/

  1. 1.  R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi do fotografii, Warszawa 2008, s. 207.