como espiar sin descargar nada press localizar numero movil here exposed cell pics programas para espiar por satelite el mejor espia gratis de whatsapp mua giong ong noi necesito espiar espia mensajes de texto de celulares telcel gratis como funciona spyphone pro como espiar blackberry messenger descargar programa prism espia

Ciała mimo wszystko – o projekcie “That You Have Someone” Agnes Janich

O niemożności przedstawienia i wyobrażenia Zagłady napisano i powiedziano już wiele. Jednak, jak zauważa Izabela Kowalczyk, problem stanowi nie to, że wypowiedź o Zagładzie w sensie artystycznym jest niemożliwa czy też z góry skazana na niepowodzenie w sensie etycznym1, lecz raczej o odnalezienie taktyki artystycznej, która pozwoli wyrazić tę narrację w rejestrze innym, niż dokumentalny zapis przywołujący wspomnienia Świadków Shoah. Problem ten staje się tym dotkliwszy, gdy próbę tę podejmuje artystka należąca do pokolenia wnuków tych, dla których Zagłada była doświadczeniem osobistym.

Agnes Janich wyłuskiwała fragmenty wspomnień i historii cierpliwie, przeglądając archiwa Auschwitz, Mauthausen-Gusen, Majdanka, Bergen Belsen, Ravensbrueck, mierząc się z lekturą anonimowych pamiętników, które wydano jedynie raz, w latach 50. XX wieku, wczytując się w teksty Marka Edelmana i Hanny Krall, ale także stając twarzą w twarz z Ocalałymi, nieustannie szukając taktyki, która pozwoli jej zabrać głos, a jednocześnie nie będzie tylko precyzyjnym porządkowaniem czy kompilacyjną archiwizacją.

Dominick LaCapra analizując ten problem w kluczu psychoanalitycznym, zauważył, że refleksje te pokazują także konieczność krytycznej pracy nad pamięcią w nadziei na odnowę możliwości wyobraźni i ponowne otwarcie kwestii przyszłości – konieczność, która ustanawia szczególnie bliski, prowokacyjny i oparty na wzajemnym kwestionowaniu związek sztuki z historią2. Taką postawę możemy dostrzec w taktyce twórczej zastosowanej przez Janich. Mierząc się z jej projektem zaczynamy współodczuwać. Nie jest to bowiem sucha historyczna relacja, nie jest to również obiektywna rejestracja, Agnes Janich nie (re)konstruuje przeszłości, lecz wykorzystując niezwykle minimalistyczne środki przywołuje uczucia w sposób pozwalający nam je przeżyć, tu i teraz. To my stajemy się bohater(k)ami opowieści.

W swoim projekcie Janich podejmuje wątek niemalże nieobecny we współcześnie tworzonych narracjach o Zagładzie, temat jakby wykreślony, usunięty poza ramę, o której Georges Didi-Huberman w kontekście czterech ocalałych z Birkenau zdjęć pisał, że odsyła nas zawsze do tego, co poza przedstawieniem uwidocznionym na zdjęciu, do tego, co nie zostało wyobrażone w granicach kadru3.

Tematem projektu Agnes Janich staje się ciało. Nie jest to jednak ciało Zagłady, lecz ciało, które pragnie, pożąda, kocha. Ciało, które zostało usytuowane poza kadrem historycznej narracji.

Ciało Holocaustu to ciało rzucone na stos, odarte z godności i cielesności, to “muzułman” majaczący w mroku i wywołujący przerażenie na twarzy bohaterki filmu Wandy Jakubowskiej Ostatni etap. Ciało wojenne to ciało okaleczone, poranione, pozbawione części, fragmentaryczne, to “mięso armatnie”, to “żywa tarcza”. Jednak jak dowodzi lektura wielu tekstów, istniały i wówczas ciała, które pożądały, które oczekiwały spełnienia.

We fragmencie książki Wiesława Kielara Anus Mundi czytamy: Niemal każdą wolną chwilę spędzałem z nią na rozmowach, rozmowach może naiwnych, za naiwnych jak na więźniów obozu koncentracyjnego: różowe dzieciństwo, dom, wycieczki, sport, kino, pierwsze randki... Słowem, rozmawialiśmy o wszystkim, z czego składały się nasze szczęśliwe lata nastolatków. Trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy zapominaliśmy o świecie otaczającym nas, o nędzy, głodzie i chłodzie, o brudzie i robactwie, gwałcie, przemocy, szpilowaniu i gazowaniu, selekcjach i masowych mordach, o... naszej zagładzie. Pochłonięci sobą, byliśmy upojeni szczęściem, jakie dawała nam ta czysta, platoniczna miłość, platoniczna, innej bowiem, tej cielesnej nie znaliśmy jeszcze4.

Powyższe fragmenty mogłyby pochodzić z jakichkolwiek wspomnień, z czyjegoś dziennika opisującego pierwszą nastoletnią miłość, padają w nich jednak słowa, które likwidują ich pozorną niewinność. Obóz, gazowanie, selekcje – słowa, które nieustannie powracają, gdy wybrzmiewa dyskurs Holocaustu, Auschwitz, Dachau, Zagłady, Shoah, KL… Jednak w tych “piekłach na ziemi”, urządzonych przez ludzi innym ludziom, w których – jak się wydawało po wojnie wielu podejmującym próbę zmierzenia się z bezmiarem tragedii, spisania jej dziejów, zarchiwizowania śladów – nie było miejsca na nic, co można by było nazwać ludzkim, istniały miłość, pożądanie, seksualność.

Słowa te rzadko padają w kontekście obozów koncentracyjnych. Jakby nie pasowały, jakby trzeba je było wykluczyć z historycznej narracji, aby nie zbrukać pamięci ofiar i podtrzymać grozę, jaką wywołują ich kaci. Zgoda na słowo miłość istnieje przede wszystkim w kontekście uczucia do bliskich, których się straciło, albo siły, która pozwalała ich ochronić. Cóż jednak zrobić z miłością rozumianą jako zakochanie, cóż uczynić z uczuciem pożądania ciała, bliskości, ale i seksualnego spełnienia, które obecne jest we wspomnieniach – bezpośrednich świadectwach tamtego czasu i powieściach zapośredniczających wojenną rzeczywistość?

Lyle Rexer napisał, że Janich mówi nam coś o wiele dojrzalszego emocjonalnie niż to, co chcielibyśmy usłyszeć: wojny i zbrodnie znaczą naszą świadomość i nasze ciała tak, że przyjemność cielesna nie daje zapomnienia,5. To jeden ze sposobów, w jaki można interpretować cykl That You Have Someone – serię zdjęć ukazujących erotyczne uniesienia samej Agnes Janich, na których czerwonym atramentem zapisano krótkie opowieści odnoszące się do przeżyć ludzkich z czasów II wojny światowej. Można jednak dostrzec w tym głodzie miłości, także tej fizycznej, sposób na ocalenie cielesności i jednostkowego wymiaru egzystencji. Moje ciało, moja miłość, moje pożądanie stają się tym, co pozwala mi zachować ułudę normalności, staje się moją bronią w walce – zawsze nierównej i z góry skazanej na porażkę, ale wciąż na nowo podejmowanej wobec wroga, walce o ocalenie mnie samej. Wygrywam jedynie na chwilę i najczęściej nieświadomie, jak Marta – bohaterka Pasażerki Andrzeja Munka, więźniarka z Birkenau z Lisą, strażniczką obozową, Niemką należącą do “rasy panów”. Scena odbierania Marcie przez Lisę urodzinowych kwiatów, które, narażając się na wielkie niebezpieczeństwo, przeszmuglował dla niej narzeczony Tadeusz, jest takiego zwycięstwa najlepszym dowodem. Oddalając się z bukietem kwiatów Lisa mówi sama do siebie: O moich urodzinach nikt tutaj nie pamiętał i nikt nie dawał mi takich kwiatów.6 W chwili wypowiadania przywołanych słów Lisa staje się symbolem tych, dla których cielesność, miłość i pożądanie znalazły się poza możliwym do pomyślenia dyskursem Zagłady.

© Agnes Janich, That You Have Someone #4, 2012.
© Agnes Janich, That You Have Someone #4, 2012.

Historie przywołane przez Agnes Janich ukazują oblicze wojny, które nie pozwala mieć nadziei. Matka zjadająca fragment ciała swojego dziecka i umierająca kilka dni później, kobieta, która spędzi sześćdziesiąt lat samotnie czekając na kochanka przypadkowo postrzelonego przez Niemca, Anka, która nie wydaje narzeczonego skazując się tym samym na śmierć w obozie koncentracyjnym… Wszystkie one zostają pokonane przez wojnę i jej bezlitosne prawa, a jednak wygrywają. Wygrywają, bo kochały i pożądały. Uczucia te nie dały im zapomnienia, przeciwnie, zapamiętane pozwoliły myśleć, że choć nie uda się uniknąć Zagłady, mogły przeżyć coś, czego oprawca chciał je pozbawić niemal tak samo obsesyjnie jak życia – prawo do dysponowania własnym ciałem, prawo do intymności.

Każda z opowieści cyklu That You Have Someone jest narracją o kobiecie, opowiedzianą suchym, rzeczowym tonem. To właśnie tu rodzi się najbardziej przejmujący kontrast zawarty w intelektualno-artystycznej propozycji Janich, na styku tej bezosobowej narracji – zapisu świadków – odnotowanych czerwonym jak krew atramentem i intymności fotografii, na których je umieszczono. Na fotografiach tych akt pożądania splata się z aktem czułości. Ciała, które widzimy, to ciała dające sobie nawzajem poczucie bezpieczeństwa, to samo – choć nie takie samo – jak to, którego tak bardzo pragnęli bohaterowie Anus Mundi opisani przez Wiesława Kielara słowami: Prawie każdy z mężczyzn tu przychodzących ma swoją sympatię, kogoś z rodziny lub nawet żonę. Każda z kobiet pragnęłaby mieć swego opiekuna świadomość tego dodaje im sił, by przetrwać w warunkach w jakich nawet zwierzęta nie wytrzymałyby...7

Swoją czystą, wręcz purystyczną formą zdjęcia Agnes Janich tworzą nową historię “niemożności przedstawiania”, być może jeszcze bardziej niemożliwego niż Zagłada. Wyobrażenia tego, że w czasach Zagłady ciała nadal pożądały, a serca nadal kochały, że odarte z godności ciała wciąż chciały, aby ktoś ich pragnął.

Kategoria niewidzialności przywoływana nieustannie w kontekście dyskursu o Zagładzie, dotyczy także ciała rozumianego jako nośnik pożądania. Widzialne ciała Zagłady – szkielety powleczone skórą w rowach wyzwalanych obozów, korpusy wypełniające doły i bezwładnie leżące jeden na drugich z okrągłymi otworami po kuli w tyłach czaszek – to ciała, w które nie można wpisać pożądania. Agnes Janich zwraca swoimi fotografiami naszą uwagę na nieprzedstawiony, choć – jak dowodzą przywołane przez nią teksty – wypowiedziany aspekt wojennej egzystencji. Ciała te stanowią problem, bowiem ich pożądanie nie zna granic rasy, jak ciało Niemca “chadzającego na przechadzki do lasu” z zamężną Żydówką 8, jak ciało Lisy, która kocha i pożąda Marty, nie mogąc znieść tego, że skazana na Zagładę Polka, która powinna być przecież całkowicie zdana na jej łaskę i niełaskę, śmie kochać i pragnąć kogoś innego.

Projekt Janich nie opowiada jasnych i niezmąconych historii. Jest pełen opowieści, które nie powinny się wydarzyć, ale się działy i wciąż ktoś chce o nich opowiadać, choć tyle już zrobiono, aby oddać głos wyłącznie ciszy i narracjom bohaterstwa. To, co najbardziej kuło w oczy katów, jest dziś nie do przyjęcia dla opowiadających historię, której nie można opowiedzieć. Ta sama miłość i pożądanie, które obozowi kapo starali się wyśledzić i zniszczyć są dziś wymazywane z martyrologicznych narracji o bohaterstwie ofiar. Janich przywołując ten aspekt Zagłady przywraca tym ciałom miejsce należne im w narracjach o Zagładzie.

  1. 1. Izabela Kowalczyk, Podróż do przeszłości. Interpretacje najnowszej historii w polskiej sztuce krytycznej. Wydawnictwo SWPS Academica, Warszawa 2010, s. 162.
  2. 2. Dominick LaCapra, Psychoanaliza, pamięć i zwrot etyczny, tłum. M. Zapędowska, [w:] Tegoż, Pamięć, etyka i historia. Anglo-amerykańska teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych. Antologia przekładów, red. E. Domańska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2006, s. 129.
  3. 3. Georges Didi-Huberman, Obrazy mimo wszystko, tłum. Maja Kubiak Ho-Chi, Universitas, Kraków 2008.
  4. 4. Wiesław Kielar, Anus Mundi, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980, s. 198-199
  5. 5. Lyle Rexler, Zadanie Agnes Janich [w:] Body Memory. Agnes Janich, katalog wystawy, Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu, Radom 2012, b.p.
  6. 6. Pasażerka, reż. Andrzej Munk, Zespół Filmowy Kamera, 1963, 27:19.
  7. 7. W. Kielar, op.cit., s. 193.
  8. 8. Ten fragment odnosi się do jednej z historii wpisanej w fotografie Agnes Janich z omawianego cyklu.