como espiar sin descargar nada press localizar numero movil here exposed cell pics programas para espiar por satelite el mejor espia gratis de whatsapp mua giong ong noi necesito espiar espia mensajes de texto de celulares telcel gratis como funciona spyphone pro como espiar blackberry messenger descargar programa prism espia

Pożegnanie z utraconym dzieckiem w pracach Barbary Wójtowicz-Flądro

Kobiety artystki wprowadzają do sztuki tematy, które były nieobecne w tradycyjnej, tworzonej przez mężczyzn, ikonografii. Paula Moderson-Becker w obrazach wykonywanych w czasie ciąży i odnoszących się do macierzyństwa (1907), ukazywała fizyczną, niemal zwierzęcą bliskość matki i dziecka. Frida Kahlo wprowadziła do ikonografii wątki związane z porodem, laktacją oraz poronieniem. W obrazie "Henry Ford Hospital" (1932) artystka ukazała siebie nagą, leżącą na zakrwawionym łóżku, trzymającą w rękach nitki, do których przywiązane są - niczym baloniki - figury m.in. kwiatu, ślimaka, kości miednicy oraz płodu. Artystka pogrążona jest w płaczu oraz całkowicie osamotniona, co podkreślone zostało przez umieszczenie łóżka na dachu szpitala w Detroit.

Problematyka utraty ciąży została też podjęta przez Barbarę Wójtowicz-Flądro w cyklu prac zatytułowanych "Punkt początkowy", które w 2014 roku prezentowane były w gliwickiej Czytelni Sztuki. Choć "Punkt Początkowy" to pierwsza wystawa Barbary Wójtowicz-Flądro, mamy do czynienia ze sztuką dojrzałą, odważnie podejmującą stabuizowany temat utraty ciąży.

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Obrazy ukazują osamotnienie kobiety po utracie dziecka i jej tęsknotę za nim. Wybór hiperrealistycznego malarstwa pozwala artystce na zachowanie dystansu, metaforyczność a zarazem precyzję wypowiedzi. Uzupełnieniem tych czterech płócien jest cykl mniejszych przedstawień, będących czymś w rodzaju wizualnego pamiętnika. Pojawiają się tu przedstawienia embrionów, fotografie USG, zdjęcie nowonarodzonego dziecka, kolaż ukazujący ciężarne brzuchy, rysunek odnoszący się do krwotoku związanego z poronieniem, niemal abstrakcyjne zdjęcia tkanin czy innych materiałów, przygnębiający widok ze szpitalnego okna, ale też zapisane kolorowymi pisakami słowa odnoszące się do lekarskiej diagnozy podawanej zwykle po łacinie: "graviditas obsoleta", czyli wewnętrzne obumarcie płodu, czemu towarzyszy informacja: "minus fetal heart rate", czyli brak tętna płodu.

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Przedstawienia te są jakby odpryskami tego, co pozostało w pamięci; są rozerwanymi na strzępy fragmentami poukładanego wcześniej świata. Charakteryzuje je właśnie fragmentaryczność oraz strzępowość. Na jednym z przedstawień widzimy roztrzaskaną na kawałki figurkę porcelanowego aniołka, na innym - wydarte kartki z kalendarza z zaznaczonymi dniami cyklu oraz przekreśleniem kilku miesięcy. Kilka z tych wyobrażeń przedstawia fragmentaryczną i postrzępioną cielesną materię. Jeszcze inny obraz ukazuje fragment okna, po którym spływa deszcz. Pojawia się też fragment etykiety z suplementu diety dla ciężarnych kobiet. Odnajdziemy też odniesienia chrześcijańskie - fragment obrazu ukazującego Madonnę z dzieciątkiem oraz przedstawienie nawiązujące do relikwii. Wszystkie te wyobrażenia kojarzyć się mogą ze wspomnianymi już przedmiotami ukazanymi wokół leżącej na łóżku szpitalnym Fridy Kahlo. Ale można je odnieść również do "Post-partum Documents" Mary Kelly (1973-79), tyle, że Kelly dokumentowała swoje doświadczenia związane z macierzyństwem, a w tym przypadku udokumentowane zostają doświadczenia związane z jego brakiem, z niespełnionym oczekiwaniem na dziecko.

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Tytuł cyklu ma wskazywać na przełom, jakim było dla autorki to trudne doświadczenie. Mówi ona: "Tytułowy punkt początkowy ma dla mnie wielowymiarowe znaczenie. Przede wszystkim jest formą autoterapii, w której uruchomiłam procesy twórczej kreacji, świadomie dążąc do zamierzonego celu. Ponadto jest zapisem wycinka czasu i zdarzenia, które najprawdopodobniej usiłowałabym wyprzeć ze świadomości, ze względu na jego emocjonalny ładunek"1. Bo trauma domaga się powtórzenia i tak można interpretować ten cykl - jako artystyczne powtórzenie tego trudnego "wycinka czasu".

Według statystyk około 10% ciąż kończy się poronieniem samoistnym. Liczba poronień wynosi w Polsce znacznie powyżej 40 tysięcy rocznie i wykazuje tendencję wzrostową2. Najwięcej, bo aż 80% poronień ma miejsce w pierwszym trymestrze ciąży. Najczęstszymi powodami jest pusty pęcherzyk ciążowy, zahamowanie rozwoju oraz obumarcie płodu. "Przyczyną poronień są na ogół błędy samej natury. Dzieci, które się nie urodziły, najczęściej nie mogły się urodzić"3.

Jednak kobiety, którym przydarza się poronienie nie są zainteresowane statystykami, gdyż przede wszystkim odczuwają poczucie bolesnej straty oraz przerwanego oczekiwania. Często zastanawiają się nad tym, dlaczego przytrafiło się to właśnie im. Niekiedy obwiniają siebie za jakieś niewłaściwe zachowania. Obawiają się tego, że być może już nigdy nie będą mogły mieć dzieci. Towarzyszy im więc żal, smutek, rozczarowanie, złość, a także strach. Wiele z nich spotyka się z bezdusznością ze strony służby zdrowia, mówią o tym, że ich osobista tragedia traktowana bywa przez położne i lekarzy tak, jakby nic się nie stało, brakuje ludzkiej empatii, nikt nie rozmawia z nimi o problemie, jakim jest dla nich utrata ciąży4.

Jak napisała jedna z czytelniczek "Wysokich Obcasów", opisując swoje szpitalne doświadczenia związane z rodzeniem martwego płodu na sali pełnej obcych ludzi na oddziale położniczym: "Poronienie to też strata. Dziecko nie musi ważyć 3,5 kg, by mieć poczucie, że traci się swoje dziecko. W naszym katolickim kraju, gdzie chroni się życie od poczęcia, w sytuacji poronienia, to samo życie jest płodzikiem, bez znaczenia"5.

Tym samym, jak wskazują kobiety, które doświadczyły straty ciąży, nie daje im się możliwości symbolicznego pożegnania się z własnym dzieckiem, doświadczenia żałoby, a tym samym poradzenia sobie z utratą.

Warto podkreślić, że temat ten stanowi rodzaj tabu, jest przemilczywany w dyskusjach dotyczących ciąży i porodu. Nawet w dyskursie feministycznym, który coraz więcej uwagi poświęca problematyce rodzicielstwa, kwestiom związanym z ciążą, badaniami prenatalnymi czy zapłodnieniem In Vitro, poronienie traktowane jest marginalnie. W wydanej niedawno "Encyklopedii Gender", znajdziemy takie hasła jak np.: aborcja, ciąża, macierzyństwo, rak piersi, rak szyjki macicy, zgwałcenie, nie ma natomiast hasła: poronienie, zaś o samoistnym zakończeniu ciąży nie wspomina się także w haśle jej poświęconym6. Prawdopodobne przyczyny mogą wiązać się ze swoistą aksjologiczną niezgodą na traktowanie płodu jako dziecka, zwłaszcza iż dyskurs prawicowy, związany przede wszystkim z Kościołem katolickim, wprowadził do języka pojęcie "dziecka nienarodzonego", używając go w swej ideologicznej batalii przeciwko aborcji. Z drugiej strony powszechnie wiadomo, że kobiety świadomie oczekujące dziecka traktują je w sposób osobowy, już w czasie ciąży nadają mu imię, rozmawiają z nim. Utrata ciąży nie jest więc dla nich utratą płodu, ale właśnie utratą dziecka.

Warto zatem podkreślić, że poronienie nie jest tylko problemem osobistym tak wielu kobiet, ale jest też kwestią społeczną, związaną miedzy innymi z bardzo silną presją otoczenia dotyczącą samorealizacji kobiet w macierzyństwie. Te, które chcą sprostać temu zadaniu, ale z przyczyn zdrowotnych tracą ciąże, mogą czuć się kobietami niepełnowartościowymi - a wręcz "wybrakowanymi". Problemem jest również brak możliwości odnalezienia siebie w świetle medialnych przekazów. Jak mówi Joanna Bargielska, autorka powieści "Obsoletki": "Media, inne matki serwują jasny przekaz: śliczne kocyki, pluszowe zabawki, uśmiechnięte kobiety z wielkimi, ale kształtnymi brzuchami - w tej wizji nie ma miejsca na przegrane macierzyństwo"7. Inną, palącą kwestią społeczną jest wspomniana już opieka medyczna i brak możliwości "ronienia po ludzku".

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Barbara Wójtowicz-Flądro nie epatuje kontekstem szpitalnym. Tylko jeden obraz ukazuje ją kucającą na zielonym fotelu ginekologicznym, a zarazem całkowicie osamotnioną. Kuli się w sobie, a rękoma trzyma się za głowę, jakby próbowała ochronić się przed tym wszystkim, co ją spotkało. Inne przedstawienia odczytać można jako rodzaj rozmowy z utraconym dzieckiem. Niesamowity jest portret, na którym artystka przedstawiła siebie nachylającą się i wyciągająca ręce. Punkt widzenia odbiorcy umieszczony został bardzo nisko, jakby to ku nam nachylała się autorka, a jej ręce miały niemal dotknąć naszej twarzy. Tym samym ten punkt widzenia jest tożsamy z punktem widzenia niemowlęcia patrzącego na matkę, ale w tym przypadku - niemowlęcia, którego nie ma. Inny obraz ukazuje kobietę leżąca do nas tyłem, na tle ściany, która wydaje się być pokryta tapetą z regularnie ułożonymi ćmami. Na wyciągniętej lewej dłoni kobiety ukazany jest mały ptaszek, również symbolizujący utracone dziecko. Jeszcze inny obraz przedstawia małą dziewczynkę w kożuszku na tle zimowego krajobrazu, która tropiona jest przez stado wilków. Wyobrażenie własnego dziecka w krainie wiecznego lodu?

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Barbara Wójtowicz-Flądro, Punkt początkowy, 2014

Cały cykl "Punkt zwrotny" można zatem odczytać nie tylko jako przepracowanie traumy, ale też jako rodzaj pożegnania - pożegnania, na które w dyskursie publicznym brakuje miejsca.

Wszystkie prace w artykule Barbary Wójtowicz-Flądro pochodzą z cyklu Punkt początkowy, 2014

  1. 1. Z informacji o wystawie Barbary Wójtowicz-Flądro, "Punkt początkowy", 5.09. - 5.10.2014, Czytelnia Sztuki, Gliwice.
  2. 2. Eleonora Zielińśka, Wanda Nowicka, Zdrowie kobiet w Polsce, [w:] Kobiety dla Polski. Polska dla kobiet. 20 lat transformacji 1989-2009. Raport Kongresu Kobiet Polskich, red. J. Piotrowska, A. Grzybek, Fundacja Feminoteka, Warszawa 2009, s. 292 i 298.
  3. 3. Agnieszka Kurczuk-Powolny, "Poronienie - co dalej?", 01.01.2008, Dziecko, Gazeta.pl,
  4. 4. Anna, "Ronić po ludzku", 28.02.2014, "Wysokie Obcasy"
  5. 5. Czytelniczka, "Nie ma płodzika", 20.01.2012, "Wysokie Obcasy"
  6. 6. Encyklopedia Gender. Płeć w kulturze, red. M. Rudaś-Grodzka, K. Nadana-Sokołowska, A. Mrozik, K. Szczuka, K. Czeczot, B. Smoleń, A. Nasiłowska, E. Serafin, A. Wróbel, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2014.
  7. 7. Violetta Szostak, "Justyna Bargielska. Poroniłam", "Wysokie Obcasy", 23.05.2011,