Ku byciu, czyli ontologiczna alternatywa estetyki współczesnej


Czym na współczesnym rynku estetycznych ofert jest książka Bogusława Jasińskiego „Estetyka po estetyce. Prolegomena do ontologii procesu twórczego"? Kolejnym produktem w morzu post postmodernistycznego estetycznego dyskursu, czy też jednostkową, nieklasyfikowalną propozycją? Sam autor (jako filozof, a nie krytyk czy historyk sztuki) powiada, iż jest to próba sensownego zracjonalizowania w spójnej teorii wybranych dokonań nurtu sztuki awangardowej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dwudziestego wieku (wystąpienia happenerów i przedstawicieli performances oraz sztuka konceptualna i postkonceptualna) oraz ich swoistej kontynuacji w sztuce najnowszej. Diagnozując sytuację współczesnej estetyki jako „trwały już proces jej degeneracji", przez co filozof rozumie nieprzystawalność myśli teoretycznej do faktów i zjawisk współczesnej praktyki artystycznej, dostarcza nowych narzędzi badawczych do poczynań współczesnych artystów. Istniejący estetyczny paradygmat wspierany przez „fałszywą świadomość" oraz karmiony reliktami estetycznych wzorów i kanonów nie jest w stanie, zdaniem autora, opisać i poddać analizie najnowsze artystyczne działania. Równocześnie, dostrzegając paradoks współczesnej estetyki, polegający na tym, że pewne problemy nie są możliwe do postawienia na gruncie estetyki tradycyjnej, bo nie istnieją przesłanki umożliwiające postawienie tych problemów, Jasiński podejmuje próbę konstrukcji pewnej zupełnie nowej przestrzeni nie tylko teoretycznej, ale i praktycznej, mającej moc projektowania nowych poczynań artystycznych. Generuje tym samym fundamentalne w sztuce i estetyce w ogóle pytania o status (ontologiczny) samego dzieła artystycznego.

Przedmiotowe zerwanie
Estetyka tradycyjna, przez co rozumie taką estetykę, w której operuje się przedmiotowym pojęciem dzieła artystycznego, zdaniem Jasińskiego, wyczerpała się. Paradygmat teoretyczny, który ona generuje, jest już martwy. Reprodukuje bowiem problemy w swoich własnych granicach, które są nieprzejrzyste na otaczający nas świat. W tradycyjnej estetyce akademickiej artystyczny przedmiot sztuki to produkt skończony, zamknięty, statyczny, przeznaczony do obserwacji. Odbiorca jest tu bierny, kontemplujący, osadzony w sztywnej konwencji przekazu i odbioru, na zewnątrz przedmiotu artystycznego.

Estetyka ta oparta jest o podstawowy dualizm przedmiotu i podmiotu. Dotychczas nie dało się pomyśleć sztuki bez tego dualizmu. Dualizm ten, na co wskazała awangarda okresu kontrkultury, jest formą niewiedzy, jest wymyślony. Sztuka stała się produkcją towarów alienujących człowieka, światem zakleszczonym w estetycznych ozdobnikach, hermetycznym języku i quasi intelektualnych interpretacjach dzieł. Estetyka tradycyjna i stworzony przez nią system pojęciowy (przeżycie estetyczne, piękno, forma, treść, twórczość, odtwórczość) tłumaczący i racjonalizujący pojęcie dzieła sztuki i sztuki w ogóle depcze dziś i obraca w antywartości tę sztukę, która ten paradygmat przekracza. Powiada się przecie: a n t y s z t u k a. Zamkniętość tradycyjnej estetyki powoduje śmierć sztuki, stwierdza Jasiński.

Sztuka lat kontestacji i kontrkultury, w tym sztuka konceptualna, otworzyły samą możliwość istnienia nowego obszaru sztuki. Jasiński posłużył się tymi zjawiskami i wydarzeniami jako empirycznym punktem odniesienia dla stworzenia na tyle szerokiego świata pojęć i kategorii, w których da się swobodnie wpisać sztukę najnowszą. Wyjątkowość tego okresu autor dostrzega w odrzuceniu mitu cennego i poprawnego dzieła sztuki oraz w eliminacji przedmiotu sztuki. Domeną staje się samo przekazywanie informacji, akcja, kreacja działań. Status ontologiczny dzieła zaczął od tej pory coś innego znaczyć. Zaczęto mówić o procesualnym charakterze sztuki, zmienności w czasie, o jej wewnętrznej dynamice przeciwstawiając te określenia przyzwyczajeniom mieszczańskiej publiczności nastawionej wyłącznie kontemplacyjnie wobec artystów. Zanegowana została tym samym autonomia wypowiedzi artystycznej, obalono mity artystowskie czyniące z działalności artystycznej domenę aktywności tylko dla wybranych. Sztuka zaczęła mieszać się z faktami i zdarzeniami życia codziennego. Wszystko to, zdaniem filozofa, wywarło silny wpływ na dzisiejsze myślenie o sztuce, powodując otwarcie jej struktury, a co za tym idzie konieczność zbudowania adekwatnej samowiedzy teoretycznej, co w swej książce pragnie uczynić właśnie Jasiński.

Dialektyczne jądro
Mówiąc o kryzysie teorii estetycznej nie mówi o upadku sztuki. Filozof nie wyobraża sobie możliwości zniknięcia sztuki, bierze to pojęcie w cudzysłów. Jego „Estetyka po estetyce" nawiązująca w tytule do pracy Josepha Kosutha „Sztuka po filozofii" nie jest głoszeniem śmierci sztuki. Wskazuje on na konstruktywną relację dialektyczną, w której nić kontynuacji pomiędzy paradygmatem starej estetyki a nowym paradygmatem, a zarazem narzędzie negacji tradycji estetycznej oraz klucz do nowego pola teoretycznego, stanowi tradycyjna kategoria twórczości. Jasińskiemu nie chodzi o proste zanegowanie tradycyjnej estetyki, ale o „rzeczywiste przezwyciężenie, które jest dialektycznym przełamaniem".

Posługując się aparaturą pojęciową marksizmu, wraz ze swoistym instrumentem badawczym, jakie posiada filozof zastanawia się nad sensem i celem działalności w domenie sztuki. Centralne w jego pracy pojęcie twórczości, wyprowadza z marksowskiego schematu pracy. W niej bowiem upatruje dialektycznego jądra starej estetyki, która po przeniesieniu w inną strukturę teoretyczną, okazuje się twórcza i płodna poznawczo, odkrywając utajone sensy i znaczenia. Kategorię twórczości uznaje Jasiński za podstawową dla nowego ujęcia zarówno dzieła sztuki, jak i budowy odmiennego projektu całej estetyki, co skutkuje eliminacją samego pojęcia sztuki: „Nie potrzebuję sztuki,/bo wszystko co czynię jest sztuką" 1 , pisze w jednej ze swoich sztuk teatralnych. Sztuka, według Jasińskiego, to nie tylko dzieło, ale przede wszystkim obiektywnie istniejący proces tworzenia rozwijający się w czasie i przestrzeni. Ważne jest doświadczenie tego procesu w jego ruchu i zmianie, nie jego rezultat.

Koń trojański estetyki
Myślenie to zaprowadza Jasińskiego daleko poza ramy tradycyjnie pojętej estetyki i sztuki, na teren samej praktyki. Tu konstruuje nowy obszar aktywności człowieka, który nazywa estetyką procesów twórczych. „Estetyka procesów twórczych jest zawsze estetyką tworzenia". „Estetyka procesu tworzenia wpisuje się w sam akt tworzenia" 2 . Nigdy nie jest, lecz staje się, niekiedy nie ma też efektu finalnego, pozostając do końca procesem: „Twórczość bowiem dotyczy tu nie tylko dzieł sztuki, ale także - i przede wszystkim - całego procesu ich powstawania. Prawdziwy zaś sens działalności artystycznej zostaje niemalże całkowicie utożsamiony z procesem twórczym, który jest wartością samoistną. Tak więc kategoria twórczości w estetyce procesów twórczych staje się synonimem procesu tworzenia, a nie materialnego efektu tego procesu" 3 .

Zrozumienie estetycznych poglądów Bogusława Jasińskiego zawartych w jego najnowszej książce nie jest pełne ani też możliwe bez całościowego spojrzenia na dorobek i filozoficzny światopogląd autora. W nim bowiem kryje się sens jego wszelkich poczynań. On przenika wszystko, czemu filozof daje świadectwo. Fundamentem myślowym Jasińskiego jest jego koncepcja ethosofii, oryginalne stanowisko teoretyczne, wykraczające poza standardowo rozumianą filozofię. Koncepcję tę zawarł w swoim dziele „Tezy o ethosofii" 4 . Centralną ideą jest tu ethos i istnienie - etos istnienia, który jest dla filozofa „naszym posłannictwem gatunkowym".

Jasiński przełamując w swej estetyce paradygmat podmiotowo-przedmiotowy wynosi na piedestał istnienie. Podtytuł jego książki mówiący o ontologicznych podstawach twórczości wskazuje na zakorzenienie na powrót estetyki w istnieniu. Filozof zdaje się powtarzać parmenidejską zasadę: byt jest, niebytu nie ma. „Albo coś istnieje, albo nie istnieje" 5 . Usiłuje tym samym odnaleźć zagubioną konieczność6 , która jest prawem rzeczywiście obiektywnym, mówiącym o tym, co jest i wynikającym z samego istnienia. To twórczość, a raczej nieustający proces, tworzenie. „Istnieć znaczy tworzyć" 7 , mówi Jasiński w tytule innej ze swoich książek. Sztuka współczesna, mimo braku przedmiotu artystycznego zajmuje się nadal procesem twórczym, a więc tym, co istnieje.

Ontologia procesu twórczości
Wyprowadzenie nowego modelu estetyki z samego istnienia staje się więc bezpośrednim wyrazem tego, co jest, i tym samym przełamuje sferę czystej, wyabstrahowanej teoretyczności. W tym modelu twórczość nie jest celem samym w sobie, to raczej droga. Nie zakłada się tu stanów, lecz procesy - one są jej żywiołem. To „mądrość odzyskanego wzroku". Liczy się ciągłe przekraczanie raz zakreślonych granic. To nade wszystko powrót człowieka do samego siebie. To uwrażliwienie na istnienie. „Dziełem sztuki nie jest to, co jest, lecz to, co się staje. Badać dzieło sztuki, to przede wszystkim badać, jak ono nam się zjawia, w jakim jest stosunku do nas - a nie badać wyłącznie to, co jest statyczne. Jest to usytuowanie obserwatora i przedmiotu obserwowanego w tym samym planie istnienia. Pytanie o sztukę staje się tu sposobem tworzenia sztuki przez tego, kto pyta. Przekraczanie bytu sztuki ku byciu sztuką jest ethosoficznym programem estetycznym. Analiza sztuki w sytuacji estetycznej wypływała dotąd z samej sztuki - teraz chodzi nam o to, aby odnosiła się do samego istnienia" 8 .

Nowa formuła estetyki próbuje porzucić poziom natury zreprodukowanej9 . Doświadczenie, do którego odwołuje się tradycyjna estetyka, jest w przeważającej mierze przez nią kreowane, a o wiele zaś mniejszym stopniu tylko jest. Mamy tu do czynienia ze strukturą „podwójnego wzroku" - mówimy o sensie tamtego sensu i o wartości tamtej wartości. Jasińskiemu chodzi zaś o to, aby przywrócić, na nowym poziomie, naturalny porządek funkcjonowania sztuki. Nie jest to jednak postulat powrotu na przykład do twórczości naiwnej, sztuki artystów dnia siódmego, ów powrót bowiem jest mitem, który został tworzony w domenie natury zreprodukowanej. Nowa estetyka pragnie wyemancypować się z wytworów, które nami zawładnęły. Porzucić wyimaginowany dialog z przedmiotem sztuki, po to by odkryć nagi w swym bycie proces twórczy, odarty z balastu metajęzyka sztuki.

Szczególna trudność jaką możemy dostrzec w projekcie estetycznym Jasińskiego nastaje w przejściu od stwierdzenia, że nowa świadomość artystyczna nie domaga się od artystów wytwarzania przedmiotów sztuki, lecz samej kreacji dającej widzowi możliwość współuczestnictwa, do orzeczenia o wartości tejże sztuki. Owa trudność ma jednak, według Jasińskiego, miejsce tylko w tradycyjnej estetyce, w próbie zaklasyfikowania dzieł wykraczających poza tę estetykę. Rzecz przestaje być trudnością, gdy pomyślimy o tym w perspektywie owej „zagubionej konieczności". Nie istnieje tu poziom wartościujący, zmuszający do orzekania czy jest coś dobre, czy złe. To konieczność, która zdaje się być immanentną potrzebą tworzenia, płynącą z człowieczej nie zreprodukowanej natury.

Jasińskiemu idzie o oczyszczenie estetyki procesów twórczych z wszelkiej akademickiej naleciałości, konserwatyzmu na rzecz uczestnictwa w samym procesie twórczym. „Oznacza to ciągłą demaskację form artystycznych właśnie jako artystycznych i mówienie poza językiem artystycznym" 10 . To ów paradoks, który odkrywa nam filozof. Im bardziej dzieło jest dziełem, czyli im bardziej kwalifikowane jest jako przejaw sztuki, tym mniej je widać, tym bardziej je gubimy, tym bardziej staje się dalekie i obce człowiekowi. Mamy tu więc do czynienia ze samoświadomością starej estetyki, nowa zaś nie występuje wobec siebie jako nowa, to znaczy pozbawiona jest własnej samoświadomości. Samoświadomość estetyki procesów twórczych jest bowiem nieustannie znoszona, wraz z rozwojem nieustannie zmiennego przedmiotu badanego, jak i wiedzy o nim. Jest zmianą, ruchem. W estetyce tej nie ma świadomości bycia artystą, lecz jest „bycie artystą po prostu". Jest się twórczym, choć nie wiadomo jak i w jaki sposób. To otwarcie się ku istnieniu. Nie ma tu rozdarcia jednostki, gdyż jej stosunek do określonej sytuacji tworzenia nie jest zapośredniczony przez refleksję.

j e s t w świecie
Estetyka procesu tworzenia to doświadczenie, które wychodzi ze sfery prywatności człowieka, angażując całą jego osobowość. „Materiał, którym włada człowiek w procesie twórczym, odbiera się wprost i bezpośrednio nie podpierając się myśleniem o tym materiale" 11 . To „wewnętrzny akt czynienia" i on jest już sam w sobie konkretem. Estetyki procesów twórczych nie da się więc uzasadnić „teoretycznie", trzeba ją urzeczywistniać. To nie „wiedza o czymś", lecz raczej pewne wyzwanie, pytanie o istnienie. Poznawanie nie jest tu odgraniczone od działania - jest ono aspektem działania.

Zasadniczą linią myślową jaką stara się przeprowadzić filozof w swojej książce jest więc droga od buntu wyemancypowanego rozumu - negacji przedmiotu artystycznego i w ogóle pojęcia samego dzieła sztuki, do pokory samego istnienia12 . Estetyka procesów twórczych staje się w tym ujęciu historią szczególnego poszukiwania bycia.

Z perspektywy praktyki społecznej wzmacnianej przez państwo i prawo oraz globalny system rynkowy słabością projektu Jasińskiego jest, poniekąd, jego metafizyczna utopijność, sprowadzenie procesu twórczego, nie tyle do praktyki życiowej, praktyki życia społecznego, co do samego bycia („zakorzenienie jej w pierwotnych, a więc poza-świadomych, poza-teoretycznych, poza-estetycznych wymiarach bytu" 13 ). „Jest j e s t", mówi autor, nawołując do zejścia w immanencję procesu dziejowego. „Jest to odradzanie się i sanacja samego istnienia. To dotknięcie samej rzeczywistości, ale nie życia jako takiego" 14 , ponieważ dla filozofa co innego znaczy "życie" a co innego "istnienie".

Utopia szczęśliwości
Problemy estetyki procesu twórczego odnoszą się więc do sposobu i jakości bycia jednostek. Wymagają nie tylko ściśle określonego oglądu świata i sposobu jego werbalizacji, co nade wszystko wysiłku i specyficznego działania podług wewnętrznych prawd. To zredukowanie swojego życia do samego bycia. Nie idzie więc o nadbudówki, styl życia, czy o jego nową strukturę. Chodzi, jak głosi filozof, o sposób bycia, o człowieka, jego rozwój, o wykazanie takich rodzajów jego twórczej aktywności, które tkwią w każdym in potentia. Chodzi o permanentną wewnętrzną rewolucję, nieustanną pracę myśli i czynów będących przedłużeniem jednostkowego bycia w świecie. Filozof „zmusza" nas do pracy nad określeniem racji swego bycia. W tym projekcie chodzi więc o poznanie oraz jednak o etykę.

Ta utopia nowej, powszechnej, ale przede wszystkim indywidualnej, niewymuszonej szczęśliwości (autor rzekłby zapewne „stan stabilny") bez świadomości tejże szczęśliwości, niezapośredniczona przez żaden przedmiot, grę czy maskę uwodzi umysł autora z bezwzględną siłą. W jego wizji przezwyciężone zostają podziały między życiem a kulturą, człowiekiem a społeczeństwem, bytem a powinnością, podmiotem a przedmiotem, a także między ciałem i duszą: „Wszystko jest we wszystkim, przelewa się i łączy" 15 . Istotę stanowi jednolity proces, gdzie sposób poznawania jest zarazem przedmiotem poznawania, co sprowadza się w linii prostej do szeroko pojętej twórczości jako podstawy człowieczego życia.

Walka o całościowy sens procesu tworzenia stanowi dla filozofa zarazem inną formę walki o nowe społeczeństwo w ramach którego twórczość ma się odbywać. Sprawa estetyki, jak dowodzi autor, staje się sprawą zasad i reguł organizacji całego społeczeństwa. To „proces społecznego dziania się i dojrzewania do nowych celów i ideałów" 16 . „Rozpoczął się nowy dzień" 17 - powiada filozof, który nowy kształt i sposób funkcjonowania społeczeństwa, pragnie realizować poprzez autentyczne, a nie tylko deklaratywne i okazjonalne zaangażowanie: Estetyka ta „wprost ingeruje w materię życia potocznego" 18 . Jest ona też walką o taki typ struktur społecznych, które mieszczą się poza zjawiskami alienacji i reifikacji.

Czy jednak zamysł „estetyczny" autora, będący jednocześnie sposobem istnienia praktyki społecznej, ma szansę urzeczywistnienia? Odpowiedź brzmi (prawdopodobnie) - nie. Projekt Jasińskiego, tak jak i utopijny socjalizm nigdy nie nastaną, bo ludzie z natury są egoistami. Zatem może rację ma dziki kapitalizm, liberalizm ekonomiczny, który mówi: macie świat, bierzcie go i jedźcie. To uczyni was albo wygranymi albo przegranymi, szczęśliwymi albo nieszczęśliwymi, bogatymi albo biednymi. I nie miejcie do nikogo pretensji.

Ugruntowanie estetyki procesów twórczych w samym procesie twórczym, wyłącznie w tym co jest wewnątrz (jedyną materią jest sama osobowość jednostki), w żywym konkrecie, zapominając o wszechobecnym systemie, będącym złożoną całością instytucjonalną (w tym całym systemie instytucji sztuki regulujących rynek sztuki) jest organiczną projekcją filozofa doświadczającego i sprawdzającego świat samym sobą, często poza jego systemowym obrębem. Wizja społeczeństwa, w którym każda praca jest twórczością i każdy ma pracę, gdzie każdy ma dom blisko drzew, ma czas i ochotę na czytanie i słuchanie muzyki i nie martwi się o los swojej rodziny, i o to co włoży do garnka - jest wciąż odległą utopią. Utopią za którą kryje się konserwatywne pragnienie, żeby uznać świat takim, jaki jest. Żeby - wszelkie wytwory kultury i sztuki nie przesłaniały człowieka i nie kłamały, żeby były choćby funkcjonalne wobec codzienności jak krzesło czy stół, i żeby nie interesował nas tylko efekt, ale już samo to, że siłą napędową do powstania czegoś jest na przykład miłość.

Myślenie organiczne
Wizja filozofa ujawnia więc i obnaża, paradoksalnie, jego samego; jest egocentryczna i jednostkowa, organiczna i atomowa, istotnościowa i intuicyjna. Bo tak naprawdę „nic nikogo nie łączy. /Prawie wszystko jest zmyślone" 19 . Współczesny człowiek działa przecież nie utożsamiając się ze swoim działaniem, traktując je jako coś zewnętrznego (ornitolog nie musi fruwać). Może więc robić znacznie więcej, gdyż nie wszystko wynika z jego własnych motywacji. Świadome traktowanie swojego zajęcia i siebie samego czysto instrumentalnie, nie musi skutkować dotkliwym rozziewem pomiędzy praktyką życia codziennego a deklaracjami o życiu, między słowem i czynem, jak widzi to autor (alienacja i reifikacja).

Tak pomyślana relacja człowieka ze światem, zakładająca nieustanny rozwój moralny i zawodowy (Jasiński postuluje właściwie, by drogowskaz chodził drogami, jakie wskazuje), która „rozpływa się w byciu", jest alternatywą możliwą do realizacji tylko dla wybranych, dla tych, którzy świadomie skazali się w pewnym stopniu na społeczną banicję i życiową ascezę. Taka wizja nie jest możliwa do urzeczywistnienia globalnie, w obrębie wielkich społeczności.

Ten nowy obszar twórczego doświadczenia, bynajmniej, nie tylko teoretyczny, jest w swej istocie, całkowicie nowym obszarem aktywności człowieka, gdzie „słowo równa się czynem,/ Podmiot z przedmiotem, myśl z materią" 20 . Filozof ma świadomość nieprzystawalności swej wizji do praktyki życia społecznego, gdyż wskazuje na „tworzenie enklaw pełnego rozwoju osobowości jednostek". To przykład tęsknoty autora do przejrzystości i jednoznaczności w pełni kontrolowanych, zamkniętych społeczeństw pozbawionych zależnej od państwa własności. To środowiska oparte na wspólnie ustalonych zasadach i regułach, przy jednoczesnym poszanowaniu wzajemnej odrębności i oryginalności. Twórczość pomyślana jako sposób istnienia praktyki społecznej, w pełni się tu urzeczywistnia, kształtując relacje i stosunki między ludźmi. Logiczna elegancja tych społeczeństw polega na tym, że nie wytwarzają one potrzeb, których nie potrafią zaspokoić, a tym samym bezużytecznych, zamkniętych tworów - przedmiotów, którymi człowiek zapełnia swą pustkę. Świat enklaw jest zatem „zejściem w immanencję", wniknięciem w żywy konkret, przedarciem się przez gąszcz form życia, które filozof nazywa metasferą istnienia. W takiej dopiero rzeczywistości następuje pełna samoidentyfikacja osoby ludzkiej, aktywizacja wszystkich pokładów jej osobowości, afirmacja życia, jego witalności i zmienności.

Przeciw systemowi
Próbując zrozumieć autora, świadomi jesteśmy, że ów „świecki" zarzut utopijności, nie jest w kontekście poglądów i postawy filozofa całkowicie słuszny21 . To koncepcja lokująca się poza kryteriami weryfikalności. W wizji Jasińskiego uderza radykalizm wyobraźni i fascynacja bezwarunkowością bycia, tęsknota do logicznej spójności między systemem a jego celami: „Tam bowiem, gdzie wszelka działalność ludzka podporządkowana została ściśle określonym celom, stając się tym samym wyłącznie środkiem, a nie celem samym w sobie, każda aktywność wysoce upodmiotowiona, kierująca uwagę na samą siebie, staje się nie tylko artystowskim chwytem, czy też ekstrawaganckim sposobem bycia, lecz niemalże rewolucyjnym policzkiem wymierzonym całemu systemowi społecznemu" 22 - powiada prowokacyjnie autor. Jego wizja jest zgrzytem w całościowym mechanizmie. Jasiński z budowania nowego, wolnego społeczeństwa pragnie ponownie uczynić przygodę w pełni twórczą. Jednocześnie daleki jest od roli naprawiacza systemów społecznych, którzy miast pochylać się z uwagą nad konkretem, budują swoje wykoncypowane totalitaryzmy (heglowska Totalitaet powtórzoną potem przez Marksa i jego następców), właśnie rzekomo po to, by z ową alienacją i reifikacją walczyć - i to w imię porządku nowego, „wymyślonego" wedle logiki owej całościowej wizji.

Wizja Jasińskiego nie ma na celu odzyskania jakiejkolwiek całości, która współczesnej filozofii dawała przesłankę samego istnienia, czyniąc to jednak w granicach owego myślenia pojęciowego, którego nigdy nie przekraczała. Nie jest też próbą syntezy i nie „ogranicza się" do tego, co wielkie. To raczej wyzwanie intelektualne, które ma wzbudzać entuzjazm i pomóc odzyskać szacunek i wiarę w potęgę dyskretnego fragmentu, małego kroku, konsekwencji szczegółu - bo to jest jedyna logika realności. Charakterystyczne dla jego projektu jest pragnienie utrzymania lekkości nie zobowiązującej do czegokolwiek, „myśli nieskrępowanej, która szybuje ponad ciężkimi konstruktami rozumu układającymi się w całość" i działania stojącego ponad empirycznie daną i jednocześnie odgórnie zatwierdzoną dynamiką życia społecznego i ściśle określonymi przejawami świadomości społecznej.

Poemat o istnieniu
Siłą przyciągania tej wizji jest jej prostota, wewnętrzna oczywistość, odwaga i wyczuwalna podskórnie autentyczność. Z pewnością zawsze potrzeba ludzi inaczej myślących, takich czy innych heretyków, dalekich od doktrynerstwa ożenionego z żądzą władzy i własną nieomylnością. Jasiński jest bowiem świadom tego, że „do żadnego autora nie należy ostatnie słowo" 23 , bo nie ma zakończenia. „Jesteśmy pisani" i wciąż, jak ten Syzyf, „rozmawiamy na nowo" 24 . A utopie, jak dowodzi Bronisław Baczko25 , są szczególnie przydatnym punktem odniesienia dla uchwycenia horyzontów myślowych - indywidualnych i zbiorowych danej epoki.

Ten zdecydowany akt intelektualny zaproponowany przez Jasińskiego, nie jest sposobem odegrania się za życiowe niepowodzenia, ucieczką przed duchami przeszłości, odrzuceniem tego, co nie potwierdza jego teorii, czy też próbą czynienia kolejnych artystowskich rewolucji. Jasiński zapomina o programach i kanonach, efektach i produktach, walce i konkurencji, zatrzymując się nad tym, co bliskie jest każdemu z nas, co tkwi wewnątrz nas samych.

„Niczego się nie obawiam,
nikt mnie nie wytyka palcem.
Z nikim nie walczę,
bo wszyscy są ze mną.
O nic nie zabiegam,
bo niczego nie ma.
Istnieje tylko istnienie.
Jednoczę się
i wszystko przenikam.
Pojawiam się i znikam" 26 .

Propozycja estetyki procesów twórczych Jasińskiego to bez wątpienia zapis jego drogi twórczej i filozoficznej. Proste i oczywiste, i ... poza filozoficzne. „To zdziwienie wszystkich zdziwień, czyli oczywisty fakt istnienia, przychodzi cicho i bezszelestnie. Wcale nie w asyście poetyckich metafor lub filozoficznych kategorii. Wprost przeciwnie - raczej mimo nich, czyli poza nimi wszystkimi" 27 . Filozof bez spięcia i apriorycznego punktu widzenia, który by niejako mógł nadawać sensy wyższego rzędu, uprzytamnia nam, co jest ważne i „naprawdę bardziej autentyczne". „Smak kawy przy śniadaniu, ale wcale nie Dobro i Piękno nabrzmiałe wiedzą książkową. Droga przychodzi sama, a ja niczego nie tworzę. ( ) To odejmowanie, a nie dodawanie słów i form. A kto powiedział, że chirurgiczny skalpel jest przyjemny?" 28 . Bo rzecz cała, drogi czytelniku, nie idzie o sztukę, ale o B Y C I E właśnie.

Bogusław Jasiński, Estetyka po estetyce. Prolegomena do ontologii procesu twórczego, Ethos, Warszawa 2008

ESTETYKA PO ESTETYCE. PROLEGOMENA DO ONTOLOGII PROCESU TWÓRCZEGO, OKŁADKA
ESTETYKA PO ESTETYCE. PROLEGOMENA DO ONTOLOGII PROCESU TWÓRCZEGO, OKŁADKA
  1. 1. B. Jasiński, Dialog, Poemat o istnieniu, niepublikowany, s.58.
  2. 2. B. Jasiński, Estetyka po estetyce. Prolegomena do ontologii procesu twórczego, Ethos, Warszawa 2008, s. 220.
  3. 3. Tamże, s. 238.
  4. 4. B. Jasiński, Tezy o ethosofii, Ethos, Olsztyn-Warszawa 1992.
  5. 5. Tamże, s.7-8.
  6. 6. Patrz: B. Jasiński, Zagubiony Ethos, Ethos, Warszawa 1994.
  7. 7. B. Jasiński, Istnieć znaczy tworzyć, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1986.
  8. 8. B. Jasiński, Tezy o..., s. 90-91.
  9. 9. To kategoria, którą Jasiński posługuje się w swoim Hauptwerku Tezy o ethosofii. „Natura zreprodukowana w odniesieniu do człowieka stanowi metasferę istnienia. W jej przestrzeni rozgrywa się istnienie życiowe" (Tezy o ethosofii, s. 18). Żyjemy w świecie zreprodukowanym którego - paradoksalnie - sami jesteśmy całkowitym twórcą. Zreprodukowana natura jest gęsta i nieprzezroczysta, pełna tłoczących się i niezrozumiałych, na skutek zapominania bycia, w swej istocie form życia. Wytwory te, które nami zawładnęły uniemożliwiają autentyczny dialog z naturą pierwotną, zasłaniają sam fakt istnienia. Świat wokół nas jawi się w tej perspektywie jako rzeczywistość zorganizowana horyzontalnie - transcendencja zgasła, wertykalny porządek został całkowicie nadwerężony, a sztuka został wprzęgnięta w logikę porządkowania świata właśnie horyzontalnego. Szczególnym zaś narzędziem w tym względzie okazała się być forma. Zakłada i jednocześnie stwarza sztuczność oraz nieautentyczność, bez których, paradoksalnie, w świecie nie możemy i nie potrafimy funkcjonować.
  10. 10. B. Jasiński, Tezy o..., s.91.
  11. 11. B. Jasiński, Estetyka po estetyce..., s. 206.
  12. 12. Patrz:, B. Jasiński, Filozofia XX wieku. Między buntem rozumu a pokorą istnienia, Nowe Wydawnictwo Polskie, Warszawa 1990.
  13. 13. B. Jasiński, Tezy o..., s.92.
  14. 14. B. Jasiński, Za. Partytura na jednego aktora multimedialnego, materiał autorski, s.3., we fragmentach [w:] Zagubiony ethos, Ethos, Warszawa 1994, s. 200-236.
  15. 15. B. Jasiński, Dialog, Poemat o dialogu..., s. 4.
  16. 16. B. Jasiński, Estetyka po estetyce..., s. 181.
  17. 17. B. Jasiński, Dialog, Poemat o dialogu..., s. 3.
  18. 18. B. Jasiński, Estetyka po estetyce..., s. 223.
  19. 19. B. Jasiński, Dialog..., s. 2.
  20. 20. Tamże, s.3.
  21. 21. Jasiński stawia nas niejako poza sytuacją oceniająco-wartościującą, pisząc: „Estetyki procesów twórczych w gruncie rzeczy nie można ani teoretycznie uzasadnić, ani też teoretycznie udowodnić jej słuszności - ją bowiem trzeba urzeczywistnić, to znaczy spełnić. Być może należałoby więc powiedzieć, że estetyka ta nie jest nauką istniejącą tak, jak zwykło się określać status nauki (statycznie), lecz raczej, że jest wyzwaniem, a więc czymś, co należałoby nieustannie stwarzać", Estetyka po estetyce, s. 186.
  22. 22. B. Jasiński, Estetyka po estetyce..., s. 100.
  23. 23. B. Jasiński, Dialog, Poemat o dialogu ..., s. 3.
  24. 24. Tamże.
  25. 25. B. Baczko, Wyobrażenie społeczne, Warszawa 1994.
  26. 26. B. Jasiński, Dialog, Poemat o istnieniu..., s. 57.
  27. 27. B. Jasiński, Fragment, pkt 11 [w:] „Twórczość", nr 8, 2007, s. 69-79.
  28. 28. Tamże, s. 69-79.