Test ducha

Wystawa "Test ducha" gromadzi różne wątki obecne w polskiej sztuce współczesnej, które składają się na obraz queerowej, czyli dziwnej, dziwacznej, przegiętej, pogiętej i pod wieloma względami nienormatywnej duchowości.

Trudno jest zdefiniować "duchowość", tym trudniej "duchowość queerową". Czy w ogóle coś takiego istnieje? Przede wszystkim chciałbym zastanowić się nad praktykami alternatywnymi wobec dominującej w Polsce religii katolickiej. Bo czyż nie każda forma duchowości, odmienna od tej jedynej słusznej, w naszym kraju jest z gruntu queerowa/dziwna?

Atrybutami tytułowego "Testu ducha" są gwiazdy, horoskopy, magiczne kryształy, zaklęcia, karty tarota, totemy i rytualne maski. Bohaterkami i bohaterami siostry astralne, uzdrowicielki, szeptunki, wizjonerki, wiedźmy, przewodniczki duchowe, wróżbici, sodomici, transwestyci, poganie.

Na queerowego szamańskiego przodka powołuję Jerzego Grotowskiego, niewątpliwie jedną z najbardziej spirytualnych postaci naszej rodzimej kultury (o jego seksualności spekulować nie będę, bojąc się kolejnych gróźb procesowych ze strony obrońców czci jego pamięci). Drugim antenatem czynię odczarowującą w latach 80. epidemię AIDS, frywolną "Indiankę-Szamankę", jedną z postaci wykreowanych w sesjach zdjęciowych przez Ryszarda Kisiela i jego kolegów, w reakcji na akcję "Hiacynt" (po szczegóły odsyłam do projektu "Kisieland"). W swoich "Konstelacjach", w otoczeniu kryształów, ametystów i pirytu (zwanego nomen omen “złotem głupców") przywołuję też wychodzący w pierwszych latach transformacji miesięcznik dla panów "Okay", publikujący m.in. horoskopy i porady wróżki Józefiny Pellegrini. Trzecią patronką czynię królową, wróżkę, a niekiedy prawdziwą wiedźmę – Natalię LL. Rozsławiona "Sztuką konsumpcyjną", zasługuje na przywrócenie i wydobycie również tych mniej cielesnych, a bardziej mistycznych wątków jej twórczości, które chyba najpełniej realizują się w seansach "Śnień" organizowanych pod koniec lat 70. Sama Natalia pisała o nich: "Po pierwsze, jest to prosta czynność zasypiania i śnienia, w tym wypadku przyśpieszona i wywołana środkiem farmakologicznym. Marzenia senne są więc istotą "wewnętrzności" tego stadium pokazu i dostępne są jedynie śpiącemu. Drugim aspektem jest stan wizualny, dostępna odbiorcom "zewnętrzna" warstwa "śnienia"; uczestnicy – świadkowie i przedmioty seansu w galerii. Trzecim aspektem jest próba zmaterializowania, powołania ekwiwalentu nierzeczywistego marzenia, stworzenie fikcyjnego dokumentu. (...) Sens tego procederu ujawnia nam, jak bardzo nasza "wewnętrzność" związana jest z nami i z natury jest nieprzekładalna." Natalia, w prasłowiańskim kostiumie, z zasobem rekwizytów, medytująca w piramidzie, wydaje się postacią z gruntu queerową, pomiędzy natchnioną czarodziejką, a mistyczną drag queen, w którą sam wcielam się poniekąd w re-performansie jej seansu. Na wystawie w sali "Śnień", przywołuję też pracę Małgorzaty Goliszewskiej, rejestrującej swoje senne doznania w wersji audio, w formie surrealnych zapisów nocnego gadania. Gosia powraca w innej części wystawy z projektem "Daniel i Charlotte" – film jest zapisem spotkania, które stanowi cześć trwającego projektu "Bliźniaczki". Jak mówi: "Od 2014 roku poszukuję na całym świecie dziewczyn urodzonych tego samego dnia i roku co ja (12.06.1985 r.). Nazywam je swoimi siostrami bliźniaczkami astrologicznymi. Jeśli się zgodzą, spędzam z nimi 24 godziny wyrwane z ich codziennej rzeczywistości. Charlotte jest jedną z moich sióstr."

Drag queen Charlotte wiedzie nas prosto do Valentyny Tanz, postaci stworzonej przez Tomasza Foltyna, by jak mówi: "zmieniać świat". I dalej: "Valentyna Tanz w swojej działalności artystycznej dotyka najbardziej intymnych zakątków ludzkiej egzystencji, ciała człowieka i jego tożsamości kulturowej oraz płciowej. (...) W swojej pracy artystycznej odwołuje się do działań amerykańskiej awangardy tanecznej, kultury beatników, społeczności Radykalnych Elfów, współczesnego szamanizmu i praktyk duchowych. Jej działania często wychodzą poza bezpieczną scenę teatru, wkraczając w przestrzeń publiczną."

"Oskarzenia o czary, bukwica, źródła świętej wody, szeptanie, odczynianie, len palony na głowie, "cukor", wełenka, mak, woda, chleb. Oto moje wspomnienia z wielokrotnych powrotów na Podlasie w okolice Białegostoku w poszukiwaniu kobiet otoczonych swoistą tajemnicą. Kobiet, w niektórych budzących strach, ale dla wielu pozostających "ratunkiem w sprawach beznadziejnych" - pisze Katarzyna Majak. Jej nagrania "szeptuch", które okoliczna ludność nazywa, jak i one same, "babkami", to surowy dokument, który przenosi nas do samego serca tego co zazwyczaj wyparte. Do figury wiedźmy, "kobiety mocy", która wie, która działa, i która ma swoją proto-feministyczną podmiotowość.

Agnieszka Brzeżańska, bez wątpienia współczesna wiedźma, odprawia swoje rytuały fotografując ogień przyjmujący formy ptaków, demonów, twarzy Swaroga i Raroga (bóstwa z serii "Tatewari"), czy tworząc gliniane kielichy, różdżki i kadzielnice o niepokojących formach, emanujące intensywną energią. W perwersyjny sposób sięga do elementów pochodzących z religii dawnych Słowian, kreując para-religijne obiekty. Napis na jednym z jej dyplomowych obrazów głosi: “It is said the sun will rise again".

Aleka Polis wyzyskuje anarchiczny wiedźmowy potencjał uczestnicząc w samozwańczym poliamorycznym ślubie, wisząc do góry nogami jako wcielenie tarotowej karty Wisielca, czy tworząc specyficzną układankę genderową, czyli: "Różne warianty X i Y odnoszące się do chromosomów determinujących naszą płeć, ale też do matematycznej niewiadomej. Czerń, szarość, biel. Dwie przeciwstawne barwy (płcie) i szarość – strefa graniczna, płynna (androgynna)." Płciowe crossing-over, które kontynuuje w najnowszej pracy zrealizowanej z Wiktorem Zmysłowskim, gdzie fotografując się za pomocą drona z wysokości Pałacu Kultury i Nauki (Tarotowej Wieży), dokonują szatańskiej transakcji wymieniając się  piersiami, a zawiązując siostrzane braterstwo, umowę sygnują własną krwią.

Wiedźmowe inspiracje pojawiają się też u Dominiki Olszowy, która w dokumentacji spotkania przypominającego seans spirytystyczny eksploruje dziewczyńską energię, jednocześnie grając ze stereotypami rozhisteryzowanych, głęboko introwertycznych kobiet, poddających się wenętrznemu szaleństwu w zaklętym kręgu współtowarzyszek.

Spirytualno campowy jest świat współczesnych wróżek. Ezo TV, celebryta wróżbita Maciej, czy jasnowidz Tom Shayan występujący w telewizyjnym szoł "Dom wróżek", a jednocześnie prowadzący ludzi przez życie i nierzadko magicznymi metodami pomagający w rozwiązywaniu ich problemów. Ten kosmiczny świat odbija się także w pracach Dominiki Olszowy, szczególnie "Laurce dla Ossowskiego", która zawiera zbiór zmiksowanych autentycznych przepowiedni , dotyczących Polski. Wszystkie mówią o naszym narodzie jako o wybranym, o tym że od Nas się wszystko zacznie i na Nas skończy. I że to właśnie Nasz kraj ocaleje praktycznie jako jedyny...

W podobnej estetyce i ironicznym dystansie utrzymana jest najnowsza praca Adama Łuczaka, który niedawno badając astralne relacje i zależności Koziorożców w ich wyznaczonych dniach mocy, tym razem podejmuje się analizy gejowskiego tarota, wcielając się poniekąd w swoje alter ego, czyli "Madame ŻuŻu".

Natomiast Michał Łagowski idzie po porady sercowe do wróżki, która o dziwo jest bardziej konkretna niż byśmy mogli przypuszczać. Dokonują dziwnych negocjacji, manewrując pomiędzy duchowym przeznaczeniem, wyznaczonym przez gwiazdy losem, a realną transakcją gotówkową.

Wreszcie nasz młody szaman, Przemek Branas. Tworzy swoje domowe rytuały, małe fetysze, dziwne obiekty, a przede wszystkim maski, które nie służą do zakładania. Jak przyznaje: "W tym sensie są dysfunkcyjne, bo nie możesz w nie się wcielić. Nie nabierzesz dzięki nim tożsamości, ale one są jej wyrazem. Nie tyle je zakładasz, ale produkując, wypluwasz coś z wewnątrz organizmu, coś, co układa się właśnie w taki kształt. (...) W tych maskach zebrałem wszystko, co wiąże się z Piotrusiem Panem we mnie."

Wystawa nie przypadkowo odbywa się w podziemiach Zamku Ujazdowskiego – jest to jedno z najsilniejszych miejsc mocy w Warszawie. Nie przypadkowo też, jedynym artystą "nie polskim", artystą "zagranicznym", jest Włoch Ruben Montini. Podczas wernisażu, tuż przed wejściem na ekspozycję, dokonuje on specyficznych egzorcyzmów, wykrzywiając katolicką pieśń "Ave Maria", którą śpiewa w dialekcie sardyńskim, języku którego nie zna i nie rozumie, chociaż jest to język z regionu w którym się wychował. Podobnie jak katolicy, którzy przynajmniej we Włoszech, jeszcze do niedawna modlili się tylko po łacinie, nie rozumiejąc znaczenia wypowiadanych słów.

Kurator: Karol Radziszewski

Artystki i artyści: Przemysław Branas, Agnieszka Brzeżańska, Tomasz Foltyn/Valentyna Tanz, Małgorzata Goliszewska, Jerzy Grotowski, Ryszard Kisiel, Natalia LL, Michał Łagowski, Adam Łuczak, Katarzyna Majak, Dominika Olszowy, Aleka Polis, Karol Radziszewski, Wiktor Zmysłowski
Performans podczas otwarcia: Ruben Montini

"Test ducha" / wystawa w ramach 6. edycji POMADY, 13 – 29 listopada 2015, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski