Robotnik

: Function ereg() is deprecated in /includes/file.inc on line 649.

Harun Farocki odczarował świat. Cały glob jest zakładem pracy rozsypanym na niepozorne, niewielkie wysepki nieustannej krzątaniny, mechanicznej powtarzalności, pasywnego wyczekiwania - bez finału, bez rezultatu, bez namiętności. Po prostu praca, jej obiektywny zapis. To obraz zebrany przez kamery ustawione przed robotnikami w piętnastu miastach i nakręcony według wskazówek Haruna Farockiego i jego żony Antje Ehmann. Prezentowany jest teraz pod szyldem "Labour in a single shot" w berlińskim Haus der Kulturen der Welt.

Harun Farocki zmarł nagle w zeszłym roku. Przez ostatnie trzy lata pracował intensywnie z Ehmann nad filmową encyklopedią współczesnych realiów pracy. Śledził ją samą, kontekst, ludzkie postawy wobec wykonywanego zajęcia. Podróżując po całym świecie, angażował do tego projektu lokalnych współpracowników, najczęściej studentów szkół filmowych, którym narzucał zaledwie kilka ograniczeń: filmy powinny trwać nie dłużej niż dwie minuty, nie wolno używać montażu, należy szukać narracji w tym wąskim przedziale czasu, operując napięciem między motywem głównym a peryferiami kadrowanej rzeczywistości. Ta minimalistyczna strategia stawiała sobie za cel powrót do najpierwotniejszych źródeł filmowego języka, czyli do pierwszego ruchomego obrazu prezentowanego w teatralnych salach ponad sto lat temu, dzieła braci Bracia Lumière "Robotnicy opuszczają zakład pracy". Dosłowną ilustracją tych zaleceń jest na przykład film "Harvest at a Motorway" Gabriela Barbiego z Lizbony. Kamera rozpoczyna swoją wędrówkę od kosza zawalonego zielskiem, przenosi oko na robotnika, aby następnie otworzyć się na perspektywę łąki, okrążających ją dróg, autostrad, hipermarketów, w końcu ląduje na majaczącej w dali sylwetce wielkiego miasta. Te ogólne, formalne wskazówki nie determinowały w żaden sposób założeń co do stylu, rodzaju, technologicznej czy instytucjonalnej złożoności obrazowanej pracy. Czterysta filmowych miniatur relacjonuje okruchy codzienności pracy formalnej i nieformalnej, opartej na stabilnym zatrudnieniu lub doraźnym zleceniu, pracy intelektualnej lub zmuszającej do ciężkiego wysiłku, wykonywanej prostymi narzędziami lub przed ekranem komputera.

"Messenger" (Posłaniec), Berlin 2012, filmstill, © Katja Henssler, Gabor Ehlers
"Messenger" (Posłaniec), Berlin 2012, filmstill, © Katja Henssler, Gabor Ehlers

Widz w rezultacie ogląda migawkowe epizody codziennego mozołu rybaka, dentysty, ulicznego grajka, koszernego kucharza, sprawozdawcy z wyścigów konnych, rowerowego kuriera, tkaczki. Największym utrudnieniem dla filmowców okazały się zakazy wstępu niezależnej kamery na teren zakładu pracy. Współpracownicy Farockiego dotarli mimo to także do produkcyjnych hal przypominających socrealistyczne eposy, pełnych gigantycznych machin i huku metalowych narzędzi. Jednak stopień technicznego zaawansowania nie jest najważniejszym motywem filmowanych zajęć. Chodzi raczej o fundamentalny stan zatrudnienia, istotę kondycji homo laborans. Ta kondycja jest uniwersalna, wszechobecna i bardzo rzadko filmy penetrują lokalne, niepowtarzalne szczegóły związane z rasą, kulturą lub religią. Te kulturowe detale zamieniają się w mało znaczący kostium, właściwie znak bez odniesienia, bo czyż możemy być pewni, że ów kulturowy szczegół nie ma za sobą niezwykle długiej wędrówki, migracji poprzez kolejne miejsca nie miejsca zglobalizowanego świata i już dawno temu opuścił swój pierwotny, naturalny skrawek terytorialnej tożsamości?

"Natural History Museum" (Muzeum przyrodnicze), Łódź 2013, filmstill, © Magda Kulak
"Natural History Museum" (Muzeum przyrodnicze), Łódź 2013, filmstill, © Magda Kulak

Finalnym montażystą tej kaskady obrazów spracowanych ludzi (a nawet zwierząt, bo dwa filmy poświęcono mrówczym kolektywom) jest widz błądzący w ciemnej sali między licznymi monitorami, na których przewijają się kolejne opowieści o zajęciach niezbyt heroicznych, ale i nieupokarzających. Ten widz być może odnajdzie właściwą postawę wobec pracy, zapewne refleksyjną, bo skoro wybrał się na taką wystawę, to kusi go intelektualna analiza, co przecież także bywa pracą, choć jakże inną od większości zajęć sfilmowanych w ramach projektu. Fizyczna dosadność sfilmowanej pracy i automatyczna powtarzalność zajęć - dominujące elementy prezentowanych czynności - wydają się być zaprzeczeniem tak modnych dzisiaj teorii o przemianie paradygmatu pracy. W rezultacie tej transformacji współczesną pracę definiują niematerialne atrybuty, liczą się jej aspekty afektywne i kognitywne. Sprawności czysto techniczne tracą na znaczeniu na rzecz kompetencji emocjonalnych, komunikacyjnych, a to niesie ryzyko, że cała osobowość ponowoczesnego "robotnika" zostaje skolonizowana przez nowe reżimy pracy. W efekcie tych przeobrażeń zaciera się granica między czasem wolnym a aktywnością zawodową. Na tle tych teorii własna postawa Farockiego i jego współpracowników otwiera oczy raczej na rzeczywistość pracy dość tradycyjnej w swojej formie. Zapis globalnej sceny pracy w dużym stopniu pozostaje wypełniony wysiłkiem fizycznym. I nadal finalnym akcentem codziennego rytmu pracy pozostaje moment regulaminowego końca zmiany, kiedy pracownicze tłumy umykają z fabryki w kierunku domów.

"Nimble Finger" (Zwinny palec), Johannesburg 2014, filmstill, © Amy van Houten
"Nimble Finger" (Zwinny palec), Johannesburg 2014, filmstill, © Amy van Houten

Filmy na wystawie niezmiennie krążą bowiem wokół klasycznego motywu braci Lumière. W wydzielonej części ekspozycji na wachlarzu monitorów powtarza się ten sam rytuał: współczesne miejsca pracy wypuszczają poza swoje bramy grupy pracowników, które szybko rozpadają się na samotne jednostki umykające z miejsca codziennego zatrudnienia. Tak sterylnego, "fenomenologicznego", fundamentalnego obrazu pracy chyba jeszcze nikt nie próbował odmalować. Sfilmowane sytuacje są oczywiście do pewnego stopnia sformatowane przez aktualną kondycję społeczną, psychiczną czy po prostu fizyczną ludzi przedstawionych w trakcie pracowniczych czynności, jednak nie płynie z tej konstatacji żaden ideologiczny, polityczny, jakikolwiek metafizyczny manifest. Na tej wystawie nie słychać melodii nowej Marsylianki, wzywającej "Lud wyklęty" do zrywu. Projekt Farockiego to tylko praca, konieczny znój, po prostu zlepek powtarzalnych czynności usankcjonowanych technicznym rygorem. Filmy Farockiego, ta globalna wizualna encyklopedia pracy, to paradoksalnie radykalny manifest głoszący koniec pracy, bo detronizujący jej rangę. Robotnicy Farockiego nie zyskują dzięki swoim zajęciom tożsamości politycznej, nie dają podstaw do snucia humanistycznych rozważań o godności czy deprawacji człowieczeństwa zaprzęgniętego w jarzmo niekończącego się robienia. Choć być może należy inaczej sformułować ten skrajny wniosek: wszystko stało się pracą. Poza pracą nie ma nic, praca jest ostatecznym, absolutnym dawcą sensu ludzkiego bycia tu i teraz.

Concrete" (Beton), Rio de Janeiro 2012, filmstill, © Cristián Silva-Avária
Concrete" (Beton), Rio de Janeiro 2012, filmstill, © Cristián Silva-Avária

Farocki od dawna śledził znaczenia kursujące wokół ludzkiej kondycji pogrążonej w pracy. Badał ten problem poprzez wizjer historii kina. Sam ustawiał kamerę, tam, gdzie ludzkim życiem włada rygor pracy. Świadectwem tej fascynacji jest filmowy esej "Robotnicy wychodzą z zakładu pracy". W filmie braci Lumière tłum robotników wylewa się przez bramę fabryki. Farocki wybrał z historii kina sceny, w których podobny motyw powraca niczym echo. Reżyser, komponując te sceny, nigdy jednak nie przekroczył owej mitycznej bramy. Tak jakby to był znak tabu nowoczesności.

"Labour in a single shot" stawia ten symboliczny krok poza bramę zakładu pracy. W pewnym sensie niszczy to święte tabu industrialnej epoki, a więc i epoki kina. I pokazuje, że praca już nie może być źródłem nowej mitologii. Nie musimy tym się martwić. Może już najwyższa pora ogłosić strajk.

 

Antje Ehmann i Harun Farocki, "Eine Einstellung zur Arbeit", Haus der Kulturen der Welt, Berlin, 27.02. - 06.04.2015

Wernisaż wystawy, © Aya Schamoni / Haus der Kulturen der Welt
Wernisaż wystawy, © Aya Schamoni / Haus der Kulturen der Welt

Wernisaż wystawy, © Aya Schamoni / Haus der Kulturen der Welt
Wernisaż wystawy, © Aya Schamoni / Haus der Kulturen der Welt