Ludzie, zwierzęta i mistyfikacje. Wspomnienia z festiwalu In Out.

Moja wyobraźnia nie przewidziała takiego etapu w historii, w którym Lady Gaga z absolutną powagą i podziwem wypowie się na temat postaci i sztuki Mariny Abramović. Okazuje się, że ten moment już nastał jakiś czas temu i miłośnicy popkulturowych absurdów zapewne już dawno widzieli ten wywiad na YouTubie. Tak jak duet Combi Cats, którego członkowie - Kordian Lewandowski i Diana Rönnberg - wykorzystali najbardziej interesujący jego fragment do swojego krótkiego wideo. Ich „Limitless" zrealizowane zostało w technice found footage i remiksu; powtarzane w rytm breakbeatowej piosenki, scratchowane wręcz fragmenty wypowiedzi Lady Gagi zestawiane są z obrazami performansów Abramović. Powtarzanie jednego zdania wprowadza element komiczny, podkreślający banał wypowiedzianych z pełną powagą słów. Nie o gwiazdę szokujących kreacji tu jednak idzie, ale o samą Abramović, która razem ze swoją biografią stała się nieoczekiwanie elementem mainstreamu. Życiowe motto artystki - autentyczność - stało się ładnie opakowanym produktem, gotowym do wchłonięcia i sprzedaży w ramach zasad panujących w show biznesie.

Combi Cats, „Limitless"
Combi Cats, „Limitless"

„Limitless" to jedna z prac prezentowanych w sekcji konkursowej organizowanego przez CSW Łaźnia festiwalu IN OUT. Impreza poświęcona jest prezentacji różnego rodzaju krótkich form filmowych i charakteryzuje ją kameralna, rodzinna wręcz atmosfera. Tegoroczna, ósma już edycja odbyła się pod hasłem „Bio_grafie". Ten osobliwie zapisany tytuł, rozdzielający poszczególne człony słowa, sugeruje zainteresowanie procesem tworzenia i powstawania biografii, związaną z tym również selekcję wydarzeń i wspomnień wchodzących w obręb takiej narracji. W tekście kuratorskim organizatorzy podkreślają, że w zakresie ich zainteresowań leżą „nie tylko biografie czy paralelne biografie znanych i mniej znanych, ale ważnych dla poszczególnych artystów ludzi, czy autobiografie, ale również chcielibyśmy podczas festiwalu przeanalizować biografie zwierząt, roślin, przedmiotów, miast, miejsc."

Interesujące było szerokie spektrum gatunków i tematów poruszanych w filmach zakwalifikowanych do pokazów. Prace zrealizowane zostały w najrozmaitszych technikach i reprezentowały wszelkie gatunki: od animacji przez dokument i wideo aż po fabularne etiudy. Ich autorzy nie ograniczyli się do klasycznie rozumianej biografii czy autobiografii, a niekiedy sami kreowali fikcyjne historie (w tym gronie znalazł się pokazywany na zeszłorocznym WRO Biennale, świetny „Peter is dead" Clemensa Wilhelma). Wielu odwoływało się do autentycznych wydarzeń - z życia swojego, swoich bliskich, ale też wydarzeń historycznych (Dorota Nieznalska, „Kult Pamięci Tannenberg-Denkmal"). Były to momenty istotne dla całego życia człowieka (jak kwestia wyboru życiowego partnera u Joanny Zielińskiej w „Sama musisz wiedzieć"), ale w wielu wypadkach inspirowały twórców jedynie chwile, fragmenty rzeczywistości (Daniel Nicolae Djamo „Menu" czy „Rysunki, które zrobiłem w manii" Mikołaja Tkacza). Pojawiły się również wątki prób odtwarzania i kreowania wspomnień (Tomasz Wiśniewski, „Wyrzutki"). Wobec takiego zróżnicowania moje zdziwienie wzbudziła decyzja jury (skład: Michał Chaciński, Mark-Paul Mayer i Łukasz Skąpski) o przyznaniu głównej nagrody filmowi „Learning to Talk" Kamena Kolarova, klasycznej fabularnej etiudzie niewychodzącej poza ramy tradycyjnego opowiadania. Zastanawiam się, czy to wynik zauroczenia postacią dziecka i jego ukochanego psa, czy też skutek jakiegoś daleko posuniętego kompromisu.

Joanna John, „Mrowisko"
Joanna John, „Mrowisko"

Moją uwagę przyciągnęły natomiast prace poruszające temat związków łączących światy ludzi i zwierząt, zacierania się granic między nimi, znoszące tradycyjne rozróżnienie na realne i wyobrażone. Jednym z takich filmów było wyróżnione przez jury „Mrowisko" Joanny John - odrealniony obraz podziemnego miejskiego pejzażu, w którym wąskie korytarze londyńskiego metra stają się swoistym mikrokosmosem. Przechodnie przemierzają je w pośpiechu niczym zapracowane mrówki. Skoncentrowani na sobie i własnych problemach pozostają zamknięci we własnych, odrębnych światach. Ta surrealistyczna wizja miejskiej dżungli zilustrowana została fragmentami „Życia mrówek" Maeterlincka, czytanymi przez lektorkę w sposób przywołujący na myśl film przyrodniczy. W podobny sposób granice fauny i ludzkości zaciera Francuzka Elsa Lévy, która w swoim filmie „Crocodile Woman" analizuje osobliwy przypadek kobiety, która po rozstaniu z partnerem stopniowo upodabnia się do krokodyla. Obserwujemy zamkniętą w mieszkaniu, osamotnioną dziewczynę. Z offu słychać jej głos - przez cały film przemawia do tego, który odszedł. Raptem kadr zaczyna gęstnieć od roślin, a odgłosy kapania wody narastają, przechodząc w deszcz, ulewę i w końcu burzę. Towarzyszą tym dźwiękom obrazy kolejnych etapów przemian bohaterki: po mokrej plamie na koszulce przychodzi kolej na całe ubranie, z mokrych włosów zaczyna kapać. W końcu ociekająca wodą, jakby nieco oślizła, upina włosy spinką w kształcie pazurów krokodyla.

Michalina Mistrzak, „Droga do gwiazd"
Michalina Mistrzak, „Droga do gwiazd"

Jeszcze dalej idzie Michalina Mistrzak w swojej „Drodze do gwiazd" (również wyróżnionej) - mokumencie poświęconym wykorzystaniu psów w radzieckich próbach podróży kosmicznych. Artystka podaje szczegółowe dane, bohaterką swojego filmu czyni kobietę, która z przekonaniem opowiada o swojej pracy opiekunki zwierząt w Instytucie Medycyny Lotniczej. Wspomina oczywiście o Łajce - najbardziej znanej, obok Jurija Gagarina, postaci radzieckiej kosmonautyki. Film jest elementem większej instalacji „Muzeum psów", również pokazywanej w ramach festiwalu. W tradycyjnych muzealnych gablotach Mistrzak zaprezentowała zestaw archiwalnych fotografii i rzekomych dokumentów dotyczących tematu. Wśród nich są zdjęcia amerykańskich sław i polityków pozujących z psami niczym z gwiazdami estrady. Jest też kaganiec i obroża należące być może do samej Łajki. Mistyfikacja perfekcyjna - nabrałam się, wierząc, że to wszystko prawda.

Małgorzata Goliszewska„Taki typ ptactwa"
Małgorzata Goliszewska„Taki typ ptactwa"

Szczecińska artystka Małgorzata Goliszewska pokazała na festiwalu dwa filmy dokumentalne, w których uwodzi swoją bezpretensjonalną postawą wobec otaczającej rzeczywistości i szczerym, wręcz naiwnym traktowaniem portretowanych bohaterów. W filmie „Taki typ ptactwa" towarzyszy w codziennej rutynie właścicielowi małego warzywniaka. Pan Zygmunt ma bardzo ciepły stosunek do swoich stałych klientów, którzy przychodzą raczej pokonwersować, niż cokolwiek kupić. Goliszewska interesuje się sprzedawcą z powodu jego pasji - gołębi, które obficie dokarmia przez całe dnie spędzane w czerwonym kiosku. W ogromnym stadzie, zamieszkałym w okolicy, ma swoich ulubieńców i bohaterów. Ptaki traktuje jak ludzi - rozmawia z nimi i zna ich naturę i potrzeby. Brudzące i znienawidzone przez większość mieszkańców miast ptaki odstraszają klientów, ale bohater Goliszewskiej zdaje się tym nie przejmować. Budka z warzywami to jego miejsce doglądania stada, a nie banalnego zarobku. Sportretowany według reguł tradycyjnej dokumentalistyki sprzedawca zdaje się żyć w swoim własnym świecie, spełniającym jego oczekiwania w jaskrawym przeciwieństwie do trywialnej rzeczywistości.

„Bio_grafie" In Out Festival; kuratorka festiwalu: Jola Woszczenko, CSW Łaźnia, Gdańsk, 25 - 27.04. 2014. http://inoutfestival.pl/

Fotografie dzięki uprzejmości CSW Łaźnia

Joanna Zielińska, „Sama musisz wiedzieć"
Joanna Zielińska, „Sama musisz wiedzieć"