Wydarzenie

"Karol - człowiek, który został papieżem" Supergrupy Azorro

"Karol - człowiek, który został papieżem" Supergrupy Azorro

Co widać pomiędzy ciemnością a blaskiem. Anri Sala w CSW Zamek Ujazdowski

Na początku zaznaczę, że najlepiej najpierw obejrzeć wystawę Anri Sala, a dopiero potem o niej czytać. Każde bowiem jej dookreślenie ogranicza odbiór. Najlepiej iść na nią nie wiedząc nic, ani niczego nie zakładając, a spodziewać się można różnych rzeczy.

Znaczące jest, że tytuł jednej z indywidualnych wystaw Anri Sala brzmiał "Entre chien et loup". To francuskie wyrażenie oznacza zmierzch. W przestrzeni tej ekspozycji artysta zatrzymał zapadanie zmroku i z krótkiego momentu stworzył permanentny stan. Uchwycił chwilę między jasnością a ciemnością, między dniem a nocą, kiedy zacierają się kształty.

Relacja z targów "Art Poznań 2005"

Sztuka przez pryzmat Olafura Eliassona

"Seeing yourself sensing" - stwierdza Olafur Eliasson. Obserwowanie własnego odczuwania natury jest sytuacją, którą chce wygenerować za pomocą większości swoich prac. Zarówno ukazując widzowi lampy, oświetlające ekran wykonanego przez siebie w Tate Modern w 2003 roku sztucznego słońca, jak i otwarcie przyznając, że np. do stworzenia gejzeru wykorzystał system ciepłowniczy pobliskiego budynku, demaskuje romantyczny sentymentalizm oszałamiających zjawisk przyrody.

Widzowie oglądający kilkanaście lat temu jego fotografie przedstawiające piękne krajobrazy Islandii pewnie nie przypuszczali, że ich autor już niebawem zajmie się ujawnianiem pretensjonalnego charakteru kulturowego filtra, przez który przyglądamy się tym zjawiskom.

Nie tylko malowanie

W tym co robi Rafał Bujnowski jest pewien paradoks. Z jednej strony realizowane przez niego akcje, jak i same obrazy czy grafiki, zawierają elementy uszczypliwe wobec "sztuki przez duże SZ", z drugiej jednak, to właśnie komercyjne galerie, lub instytucje wystawiennicze, bardzo szybko wyłowiły artystę z tłumu absolwentów ASP i zaczęły organizować mu wystawy. Sytuacja ta nie dotyczy oczywiście wyłącznie Bujnowskiego, ale w przypadku np. organizowanej z pompą wystawy, z całą siłą ujawnia swą ambiwalencję. Namalowane kasety magnetofonowe, deski lub cegły, czyli "obrazy-przedmioty", sprzedawane w ramach akcji "Cheap Art From Poland" w St.

Bezprecedensowe wydarzenie

Dziś, w piękne kwietniowe południe doszło w Warszawie do bezprecedensowego wydarzenia. Słuchaczki i zwolenniczki popularnego, katolickiego radia pikietowały przed gmachem galerii Zachęta w sprawie przedłużenia wystawy Pawła Althamera, która ostatnio w tejże instytucji miała miejsce. "To niedopuszczalne, żeby kawałek takiej dobrej sztuki można było oglądać tylko przez miesiąc! Ojciec dyrektor tego nie pochwala!" - krzyczała jedna ze starszych pań, zwanych przez niektórych "partią moherowych beretów". "Niech Zachęta nie kwęka, Althamer niech dalej zachęca", "Do Zachęty przychodzimy, Althamera zobaczymy, dyrektorkę popędzimy" - to tylko niektóre z transparentów, jakie przyniosły ze sobą pikietujące.

Sztuka jak narkotyk: podróż w głąb i ślizganie się po powierzchni

"Do czego właściwie zachęca Althamer?" - pytają siebie i znajomych zwiedzający wystawę w Zachęcie. Na pierwszy rzut oka artystyczna prowokacja przynosi znakomite rezultaty: raz zachęceni przystępują ochoczo do niszczenia szacownych murów, pokrywania ścian grafitti, zatopieni w narkotycznych narracjach wspominają własne psychodeliczne tripy i planują następne wymieniając między sobą uwagi (koniecznie szeptem! jesteśmy bowiem w Sali Matejkowskiej, sercu świątyni jaką jest Narodowa Galeria Sztuki).

Subskrybuj zawartość