Felieton

Na co mam się dzisiaj rozzłościć, żeby to jakoś wyglądało?

Czy tworzenie dobrej sztuki zaangażowanej może być łatwe i czy może ona zmienić świat na lepszy?

Gdyby ktoś mnie dziś zapytał, dlaczego moja sztuka jest tak płytka i dlaczego nie zajmę się jakimś poważniejszym tematem, odpowiedź byłaby krótka: bo musiałbym zrezygnować z uprawiania sztuki i wyjść na ulicę. Odpowiedź dramatyczna, ale też staromodna, ponieważ wiązanie aktywizmu z porzucaniem sztalug i chwytaniem za broń było krokiem charakterystycznym dla artystów epok dawno minionych.

Szybkie wyszukiwanie

Humanitaryzm pozorowany

Dedykuję Pawłowi Możdżyńskiemu...

Pracuję na polu kultury od 1958 roku. Jak mi się wydaje przez ten długi okres przetrwałem obronną ręką wiele wstrząsów politycznych i społecznych. W tzw. Socjalizmie "czysta sztuka" jako coś własnego interesowała mnie zawsze jako "bezludna wyspa", na której jestem sam i ode mnie prawie wszystko zależy. Organizatorem mojej cywilizacji artystycznej był zawsze stan świadomości, który sam wykształciłem obcując aktywnie z innymi ludźmi. W historii sztuki ten model artysty-samotnika uprawiało wielu. Postawa taka, to nic szczególnego.

Gdzie czai się wróg?

Niespełna trzydziestoletnia Irena Kalicka, choć wciąż obecna na wystawach pokroju wrocławskiego Rysopisu, prezentujących najmłodsze pokolenie artystów, którzy często ledwie wychynęli zza murów akademii, zdążyła już ugruntować swoją pozycję na scenie młodej fotografii.

Biologia w akcji. Rozmowa z Janem Manskim

Marcin Krasny: W Polsce niewiele było dotąd o tobie słychać. Niespełna dwa lata temu pokazywałeś swoje prace na wystawie "Epidemic" w toruńskim CSW, a ostatnio Jarosław Lubiak zawiózł je na zbiorową prezentację do Pekinu

Czas na... jakiś znak?

Jest taki moment przed burzą: gdzieś błyska i czekasz ze zniecierpliwieniem oraz odrobiną lęku na uderzenie pioruna. Liczysz sekundy, a dźwięk nie dołącza do obrazu. Pioruny biją jeszcze daleko, ale błysk był na tyle silny, że zwiastuje prawdziwą grozę. Od pewnego czasu mam takie uczucie w związku z CSW Znaki Czasu w Toruniu.

Znaki na niebie i ziemi

Wszystko w tej historii zaczęło się od błysku. Fleszy.

Przegląd globalnej klasyki. 56. Biennale w Wenecji

Trudno ocenić spektakl, jeżeli wychodzi się w jego trakcie.

Sztuka na krawędzi

Wrażenie, jakie przede wszystkim pozostaje po wyjściu z najnowszej wystawy w paryskim Palais de Tokyo zatytułowanej "Le bord des mondes" ("Krawędź światów"), to poczucie, że jest ona bardzo nierówna. Obok dzieł oryginalnych i z dużym potencjałem intelektualnym i artystycznym znalazły się na niej prace, które u co bardziej krytycznych widzów mogą prowokować pytania o zamiary kuratorki Rebekki Lamarche-Vadel.

Dotkliwy brak Instytutu Sztuk Wizualnych

Agnieszka Odorowicz z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Dorota Buchwald z Instytutu Teatralnego, Grzegorz Gauden z Instytutu Książki, Andrzej Kosowski z Instytutu Muzyki i Tańca. I... no właśnie: Instytutu Sztuk Wizualnych brak. Zastanawiam się, dlaczego go nie ma. Czyżby artyści nie potrzebowali swojego instytutu? Czy czują, że jako jednostki są wystarczająco silni, że mają się na tyle dobrze w systemie państwowym, że nie potrzebują żadnej instytucji mogącej reprezentować ich przed ministerstwem kultury i władzami państwa?

Artertainment

Od jakiegoś czasu obserwujemy powoli postępujący schyłek galeryjnego white cube - nie tylko jako formuły wystawiania sztuki, ale przede wszystkim jako miejsca jej promocji i sprzedaży. Jest to sytuacja paradoksalna. Wydawać by się mogło, że przy rosnącym zainteresowaniu sztuką, modzie na kolekcjonowanie sztuki oraz rosnącej liczbie milionerów sytuacja prywatnych galerii powinna być zupełnie inna.

Subskrybuj zawartość