Podsumowanie „Przebudzenia”

Główną ideą "Przebudzenia", cyklicznego wydarzenia realizowanego przez Karinę Dzieweczyńską (od 2008 roku w Świeciu, a po 2011 w Elblągu) jest rozwijanie świadomości mieszkańców poprzez angażowanie ich w projekty artystyczne. Artyści zapraszani do projektu odnosili się do zastanej przestrzeni miejskiej, starali się nawiązywać relacje z mieszkańcami, wciągając ich w swoje realizacje, bo cały projekt zakłada pracę u podstaw i aktywizację społeczeństwa. W ten sposób na jakiś czas tworzą pewnego rodzaju komuny, w których artyści i mieszkańcy małych miejscowości mogą się nawzajem inspirować i uczyć. To najbardziej optymistyczna wersja. Wiadomo jednak, że tam, gdzie pojawia się sztuka współczesna, pojawiają się również emocje, nie zawsze pozytywne. Kuratorka zdaje się być przygotowana na krytykę, umiejętnie i z wyczuciem rozładowując napięcia towarzyszące projektowi. W ramach „Przebudzenia” powstało kilka naprawdę wartościowych prac, które dopełniają się poprzez zaangażowanie społeczne.

Podczas pierwszej edycji, jeszcze w Świeciu, Robert Kuśmirowski zrealizował wystawę w zamku krzyżackim. Tworzyły ją przedmioty należące do mieszkańców miasteczka – niepotrzebne już nikomu i uszkodzone sprzęty zostały zatopione w błocie i rozmieszczone w przestrzeni, tworząc nostalgiczny obraz. Kuśmirowski odwoływał się później ponownie do pomysłu ze Świecia. W 2009 roku zainstalował w krakowskim Bunkrze Sztuki wystawę opartą na podobnym pomyśle. Jednak tym razem spełniał jedynie rolę artysty konceptualnego, pomijając spotykania z ludźmi, nie pozyskując od nich przedmiotów, jak to się działo w Świeciu. Po raz kolejny projekt zrealizowany został w Barbican Centre, powstałym w miejscu zbombardowanej dzielnicy w Londynie, w bardziej imponującej i rozległej formie. Hans Ulrich Obrist określił tę pracę jako arcydzieło XXI wieku.

Robert Kuśmirowski, 2008, fot. Marcin Saldat
Robert Kuśmirowski, 2008, fot. Marcin Saldat

W tym samym roku do projektu w Świeciu zaproszona została Ela Jabłońska, która zaprezentowała charakterystyczne dla swej twórczości napisy: „Czy twój umysł jest pełen dobroci?”, „Nie licz na nic”... To drugie hasło, nadrukowane na siatce zawieszonej na budynku OKSIR-u, wywołało żywe reakcje mieszkańców. Dosyć szybko ktoś dopisał sprayem „licz na wszystko”. Jednowymiarowo odczytywane hasło szybko stało się lokalną kontrowersją.

Elżbieta Jabłońska, 2008, fot. Marcin Saldat
Elżbieta Jabłońska, 2008, fot. Marcin Saldat

Kolejna edycja przedsięwzięcia (2009) zyskała podtytuł „Reaktywacja”. W jej ramach został zrealizowany bardzo ciekawy projekt poprowadzony przez Artura Żmijewskiego. Artysta odwołał się do wydarzeń z Elbląga i Puław z lat 60. i 70. mających miejsce w Zamechu i Azotach. Wtedy to na polecenie władz socjalistycznych artyści wraz z pracownikami tworzyli rzeźby w przestrzeni publicznej. Żmijewski dokonał swoistego powtórzenia utopii współpracy międzyklasowej, zapraszając do Świecia grupę artystów. Chciał tym samym przełożyć idee sprzed pół wieku na nowe realia polityczne, kulturowe i społeczne. Przy tworzeniu tego eksperymentu zwrócono się do spółki Mekro i tak rozpoczęło się urzeczywistnianie utopijnych założeń radosnej współpracy robotnika z rzeźbiarzem. Podzieleni na małe grupy, realizować mieli temat „Robotnik/Robotnica”. Artysta, tłumacząc ten wybór, twierdzi, że pod jego „wierzchnią warstwą można odkryć nadal głęboko odciśnięte piętno systemu komunistycznego, gdy robotnika kojarzono z »robolem«, gdy praca utraciła swój etos, gdy ludzi »sterroryzowano« i ukradziono im »polityczność«. Ówczesne plenery dla artystów w zakładach pracy były sposobem, w jaki władza szukała legitymacji, poparcia intelektualnych elit, sposobem, w jaki korumpowała te elity”. Cały projekt tradycyjnie już Żmijewski filmował. Odnosząc się do jego wcześniejszej twórczości, można było spodziewać się różnych efektów tej niepewnej współpracy. Jednak dwutygodniowy plener okazał się sukcesem nie tylko dla biorących w nim udział osób czy mieszkańców miasteczka. Zmontowany przez Artura Żmijewskiego film, będący udokumentowaniem sytuacji zaistniałej w Świeciu, został doceniony i nagrodzony w Museum of Modern Art w Nowym Jorku.

Artur Żmijewski, 2009, fot. Marcin Saldat
Artur Żmijewski, 2009, fot. Marcin Saldat

Artur Żmijewski, 2009, fot. Marcin Saldat
Artur Żmijewski, 2009, fot. Marcin Saldat

Artur Żmijewski, 2009, fot. Marcin Saldat
Artur Żmijewski, 2009, fot. Marcin Saldat

W tym samym roku do współpracy zaproszona została również Joanna Rajkowska, która wcieliła się w swoją matkę, preparując jej ucieczkę z zakładu psychiatrycznego w Świeciu. W pasiastej za dużej piżamie i z pustą torebką przemierzała ulice, a za nią dyskretnie podążały osoby odpowiedzialne za dokumentację projektu. Co zaskakujące, nie zwróciła niczyjej uwagi, prócz jednej kobiety, która wezwała pogotowie.

Joanna Rajkowska, fot. Marcin Saldat
Joanna Rajkowska, fot. Marcin Saldat

Joanna Rajkowska, fot. Marcin Saldat
Joanna Rajkowska, fot. Marcin Saldat

W tym samym roku po raz pierwszy, lecz nie ostatni, w projekcie uczestniczył Arti Grabowski, który wykonał serię performansów. Starał się prowokować, wykonując działania „na granicy”, których skutkiem były drobne okaleczenia i zadrapania. Wszystko odbywało się z teatralnym, może nawet nieco cyrkowym gestem artysty, nadającego wydarzeniom znamię festiwalu czy nawet miejskiego festynu.

Kolejna edycja to rok 2010 i „Przebudzenie 20.10”, które przyniosło ciekawą akcję grupy artystów tworzących latającą galerię szu szu, w której skład wchodzą Karol Radziszewski, Piotr Kopik i Ivo Nikić. Skorzystali oni ze swej w Świeciu anonimowości i wykreowali legendę o lekkim zabarwieniu dreszczowca. Stworzyli potwora Wdarwę – zabawiwszy się w doktora Frankensteina, wykonali z folii, papieru, żelatyny i kawy rozpuszczalnej nadnaturalnych rozmiarów rybę. Rozpuścili plotkę wśród lokalnej społeczności na temat potwora z Wdy i zainicjowali pokaz. Wśród zwiedzających szybko znaleźli się i tacy, którzy twierdzili, że żywego potwora widywali wcześniej w rzece. Entuzjazm mieszkańców szybko się zakończył, gdy wyszło na jaw, że wszyscy uczestniczyli w fikcyjnej akcji artystycznej. Na internetowych forach pojawiły się liczne wrogie komentarze i żądania zwrotu zapłaconej za możliwość zobaczenia potwora symbolicznej złotówki. Emocje i klimat akcji oscylowały między kinem Hitchcocka a filmem „Harmonie Werckmeistera”, gdzie opustoszały na co dzień rynek wyludnionego miasteczka zapełniał się mieszkańcami, chcącymi zobaczyć tajemniczego potwora.

Latająca galeria szu szu, 2010, fot. Marcin Saldat
Latająca galeria szu szu, 2010, fot. Marcin Saldat

Latająca galeria szu szu, 2010, fot. Marcin Saldat
Latająca galeria szu szu, 2010, fot. Marcin Saldat

Latająca galeria szu szu, 2010, fot. Marcin Saldat
Latająca galeria szu szu, 2010, fot. Marcin Saldat

Po rocznej przerwie projekt „Przebudzenie” został reaktywowany, tym razem w Elblągu, gdzie odbyła się edycja „Przed końcem świata”. Artyści zaproszeni do współpracy zrealizowali serię akcji, wciągając do udziału mieszkańców miasta. Podczas realizacji projektu Łukasza Jastrubczaka ujawniło się niebezpieczeństwo związane z realizacją działań w przestrzeni publicznej – wykonany przez artystę teleskop, mający służyć wszystkim do obserwacji gwiazd, został bardzo szybko zdewastowany. Projekt wykonany przez Jastrubczaka miał drugą odsłonę w postaci ukrytej w pobliskim lesie rzeźby przedstawiającej kawałek odlewu stopy potwora z ID. Reakcje przypadkowych przechodniów są oczywiście nieznane, niemniej sam odlew po pewnym czasie zniknął. W tym samym roku w projekcie uczestniczyli jeszcze Artur Malewski, Marta Deskur, Adriana Ronżewska-Kotyńska, Karolina Breguła i Arti Grabowski.

Łukasz Jastrubczak, fot. Miłosz Kulawiak
Łukasz Jastrubczak, fot. Miłosz Kulawiak

Bardzo ciekawe okazało się tegoroczne „Przebudzenie – ?????”, w którego ramach zrealizowane zostały trzy projekty. Artyści zaproszeni przez kuratorkę to Arek Pasożyt, Grzegorz Drozd i Kuba Słomkowski wraz z kolektywem Parque no. Najbardziej interesującym projektem, w którym zawarte zostały chyba wszystkie idee, jakie przyświecały cyklowi przebudzeń, jest „Dom” Arka Pasożyta. Realizacja ta zmieniła również mój sposób interpretacji działań tego artysty. W Elblągu artysta postanowił zamieszkać na jednym z osiedli, tym razem pod namiotem, mając do dyspozycji minimalną ilość przedmiotów osobistych. W czasie swojego koczowniczego pobytu między elbląskimi blokowiskami zamierzał wybudować dla siebie dom ze znalezionych przedmiotów. Reakcje nowych sąsiadów były różne, od agresji słownej po pomoc. Kiedy natomiast proces budowy ruszył, cały projekt został przewartościowany, a wstępna koncepcja uległa zmianie. Do budowy niespodziewanie zaangażowały się dzieci z osiedla. „Dom” został przemianowany na osiedlowy dom kultury i w tej formie jego budowa została pomyślnie zakończona. Interesujące jest również zaangażowanie nie tylko mieszkańców miasta, ale też podopiecznych z aresztu śledczego. Po zakończeniu budowy dom został przekazany fundacji Dlaczego pomagam, która zobowiązała się realizować w tym miejscu programy artystyczne. Kolejnym efektem bardzo trudnej i emocjonalnej współpracy kuratorki z artystą jest film nakręcony przez Piotra Grdenia.

Dom Arka Pasożyta, fot. Piotr Grdeń
Dom Arka Pasożyta, fot. Piotr Grdeń

Dom Arka Pasożyta, fot. Piotr Grdeń
Dom Arka Pasożyta, fot. Piotr Grdeń

Drugim projektem był „Kompostex” – sztuczna jednostka zrealizowana przez Kubę Słomkowskiego i kolektyw Parque no. Grupa ta założyła ogród warzywny i kompostownik w Parku Dolinka. Przy użyźnianiu ziemi w nieużywanym od lat kwietniku ponownie pomagali mieszkańcy – wolontariusz, straż pożarna i osadzeni z aresztu śledczego. Wszystkie etapy przebiegły pomyślnie i na zakończenie odbyła się planowana kolacja, przygotowana z wyhodowanych w ogrodzie warzyw.

Kompostex, fot. Piotr Grdeń
Kompostex, fot. Piotr Grdeń

Ostatnim etapem była instalacja interaktywna „Powiedz mi, o co Ci w ogóle chodzi” Grzegorza Drozda. Przybrała ona formę nagrobka, za pomocą którego każdy z mieszkańców mógł dokonać trwającego minutę nagrania.

Projekt, konsekwentnie realizowany przez Karinę Dzieweczyńską, ma spójny charakter i skutecznie spełnia swoje założenia, czyli aktywizowanie potencjału nieartystycznego, angażowanie przypadkowych odbiorców, kształtowanie świadomości na temat sztuki współczesnej. Szczególnie cenne są te realizacje, które pozwoliły zaangażować się bezpośrednio mieszkańcom obu miast i dały szansę na obustronną wymianę między artystą i odbiorcą, a zwłaszcza projekty aktywizujące społeczności oddalone od centrum.

Podsumowanie projektu „Przebudzenie - ?????” odbyło się w galerii EL w Elblągu 14 grudnia 2013.

Grzegorz Drozd, fot. Piotr Grdeń
Grzegorz Drozd, fot. Piotr Grdeń
Grzegorz Drozd, fot. Piotr Grdeń

Do tej pory w kolejnych edycjach „Przebudzenia" wzięli udział następujący artyści:
- Bogna Burska, grupa Twożywo, Elżbieta Jabłońska, Robert Kuśmirowski („Przebudzenie", 2008, Świecie);
- Arti Grabowski, Joanna Rajkowska, Artur Żmijewski, Julita Wójcik („Przebudzenie-Reaktywacja", 2009, Świecie);
- Wojtek Doroszuk, latająca galeria szu szu (Karol Radziszewski, Piotr Kopik, Ivo Nikić), Zuzanna Janin („Przebudzenie 20.10", 2010, Świecie);
- Łukasz Jastrubczak, Artur Malewski, Marta Deskur, Adriana Ronżewska-Kotyńska, Karolina Breguła, gościem był Arti Grabowski („Przebudzenie - przed końcem świata", 2012, Elbląg).
- Arek Pasożyt, grupa Kolektyw „Parque nō" (Jakub Słomkowski, Krzysztof Herman, Maciek Łepkowski) i Grzegorz Drozd („Przebudzenie - ?????", 2013, Elbląg). 

Zobacz także:

Magda Ujma, „Rewiry" w Lublinie. Pracownia sztuki zaangażowanej społecznie