Niski Beskid na wysokim C. "Rytmika ćwiczeń" w nowosądeckim BWA Sokół

Nowosądeckie BWA, funkcjonujące od listopada minionego roku w nowym budynku i nowej formule, proponuje projekt wystawienniczy Galicja. Topografie mitu. W ramach tego wymownie zatytułowanego cyklu ma pojawić się pięć wystaw. Pierwszą z nich, Pasja ornitologa. Tworzenie mitu, przygotował  Adam Budak. Wystawa, spójna a przy tym pomyślana z rozmachem, zgromadziła międzynarodowych artystów i zebrała entuzjastyczne opinie. Miejscowe gazety nie omieszkały donieść, że wernisaż uświetniła obecność samej Andy Rottenberg. Zresztą była dyrektor Zachęty jest pomysłodawczynią projektu i ma być kuratorką ostatniej odsłony.

 MichaelBlum & DamirNikšić - „Orientalny sen”, video - kadr.
MichaelBlum & DamirNikšić - „Orientalny sen”, video - kadr.

Na początku lipca została otwarta  kolejna wystawa z cyklu. Nosi ona tytuł Rytmika ćwiczeńi powstawała pod kuratorską opieką Michala Kolečka, historyka sztuki oraz kuratora dobrze rozpoznawanego w międzynarodowym obiegu artystycznym. Również wielu artystów zaproszonych do udziału w wystawie to artystyczne gwiazdy z Europy Środkowej, m. in. Mirosław Bałka, Jiři Kovanda czy Slaven Tolj.

Harun Farocki - „Odroczenie”, video,2007 – kadr.
Harun Farocki - „Odroczenie”, video,2007 – kadr.

Dwie pierwsze wystawy pokazują, że cały projekt zakrojony jest na międzynarodową skalę i BWA Sokół wchodzi w system polskiej sztuki, zaczynając od wysokiego C. Tematyka wystaw sugerowałaby, że nowosądecka galeria nie chce podzielać losu typowego BWA, dlatego zamiast wędrujących po Polsce „gotowców" proponuje coś nowego.

Projekt Galicja. Topografie mitunawiązuje do tradycji regionu, w którym Nowy Sącz stanowił przykład wielonarodowego oraz wielokulturowego miasta Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Zainteresowanie galerii miejscowym kontekstem wynika z jednej strony ze specyfiki działalności instytucji kulturalnych w mniejszych miastach. Z drugiej strony ma tutaj wpływ pewna moda na eksplorowanie lokalnych tradycji i podejmowanie z nimi w gry. BWA Sokół znalazło patent, by wątki lokalne osadzić w międzynarodowej perspektywie.

Michal Moravčik ,"Wstęga Möbiusa", instalacja
Michal Moravčik ,"Wstęga Möbiusa", instalacja

Zapraszając do współpracy artystów o europejskiej renomie, Michal Koleček mógł zakładać, że na Rytmice ćwiczeń pojawi się świetna sztuka. I faktycznie, w BWA Sokół oglądamy bardzo dobre prace. Interesująca jest również ekspozycja dzieł - „opleciono" nimi cały budynek. Od zewnątrz, gdzie wizualizacje prezentowała grupa BOOT_AUDIOVISUAL przez hall wejściowy, gdzie znajduje się dokumentacja wideo Vlasty Delimar (Walk like Lady Godiva, 2001), szatnię z dyskretną ingerencją Jiřígo Kovandy (bez tytułu, 2011 - czeski artysta do lustra przykleił lusterko kieszonkowe), po dwa piętra, w których umieszczono pozostałe realizacje. Wątpliwości zaczynają się, gdy idzie o wybór prac i - żeby tak to ująć - „konsystencję" wystawy.

Generalizując wątek polityczno-etnicznych zmian w Galicji, Koleček postanowił, że wystawa będzie dotyczyła zagadnienia „identyfikacji jednostki z naruszonym środowiskiem społeczno-kulturowym"1. Tak szeroko ujmując tematykę, na wystawie można było umieścić praktycznie każdą pracę. Koleček niestety skorzystał z tej okazji. W efekcie Rytmika ćwiczeń stanowi konglomerat artystów z obszaru byłych Austro-Węgier, który wiąże tylko i wyłącznie wspólna przestrzeń wystawiennicza.

Mirosław Bałka - „150 x 200 x 10”, instalacja, 1999
Mirosław Bałka - „150 x 200 x 10”, instalacja, 1999

Chociaż trudno mówić o choćby zaczynach jakiejś tematycznej gry, którą prace toczyłyby między sobą, wiele z nich można uznać za interesujące. Wśród nich dokumentacja performance Slavena Tolja, podczas którego stylizowany na Ben Ladena artysta siedzi na tle napisu „Jestem niebezpieczny, więc zabijcie mnie na oczach moich dzieci" (I'm dangerous, kill me in front of my children's eyes, 2011). Szabolcs KissPáy zaproponował dowcipny komentarz na temat jednego z najważniejszych symboli rewolucji komunistycznej: instalację, której głównym elementem jest czerwonym sztandar prujący się, gdy widzowie wchodzą w zasięg fotokomórki (Utopia Battery, 2008). Podobnie film Haruna Farockiego - nakręcony podczas II wojny światowej na 16 mm taśmie dokument o obozie przejściowym dla Żydów w Westerbork, który został „wzbogacony" o komentarze Farockiego - dowodzi, że jego twórczość to klasa sama w sobie (Respite, 2007).

Šejla Kamerlič  -„Wydziergano”, instalacja, 2011 - fragment.
Šejla Kamerlič -„Wydziergano”, instalacja, 2011 - fragment.

Zaproszenie na wystawę poświęconą tożsamości galicyjskiego miasta artystów z Bośni i Hercegowiny lub z Czech wydaje się posunięciem wykonanym z rozpędu. Przywieźli oni prace osadzone w innej lokalności i inne specyfice. Dlatego, podobnie jak w imperium Habsburgów, które było tak zróżnicowane, że problemy jego północno-wschodnich rubieży niekoniecznie przekładały się na to, co działo się na południowym zachodzie, na wystawie zabrakło ogniwa, które połączyłoby prace w całość. Bo jak konflikt między muzułmańskimi Bośniakami i prawosławnymi Serbami, którego dotyczy wideo Michaela Bluma i Damira Nikšić (Oriental dream, 2010) wpływał na kształtowanie się tożsamości Galicji? A jak przekładał się na kwestię deportacji Żydów do Auschwitz podczas II wojny światowej, o czym traktuje paradokumentalny found footage Haruna Farockiego? Jeśli takie przełożenia miały miejsce, to na temat ich mechanizmów milczą tak samo wspomniane prace, jak kurator.

Zdena Kolečkowa - „Romansidło”, fotografie, 2011 - fragment
Zdena Kolečkowa - „Romansidło”, fotografie, 2011 - fragment

Jako całość wystawa pozbawiona jest wyrazistości. Nie wykracza poza oczywistą konstatację, że Cesarstwo Austro-Węgierskie było wielokulturowe. Nie próbuje tej wielokulturowości tematyzować, zestawiać kultur obok siebie, łączyć lub konfliktować dyskursów. Zaproszeni artyści pokazują prace, które zamiast wchodzić w dialog, uparcie prowadzą monologi. Przed wystawą wiedzieliśmy, że w Austro-Węgrzech mieszkali Polacy, Żydzi, Węgrzy, Austriacy, Bośniacy, Serbowie oraz wiele innych nacji, a każda z nich miała swoją specyfikę. I z taką wiedzą pozostajemy.

Jedno udało się na pewno: BWA w Nowym Sączu zrobiło kolejny pewny ruch, by wykroczyć daleko poza status lokalnej galerii. Lecz ta cudowna metamorfoza Kopciuszka w księżniczkę brylującą na międzynarodowych salonach pozostaje zjawiskiem cokolwiek niepokojącym. Widząc podobną przemianę, wzruszamy się i życzymy jak najlepiej. Jednak, jak każdy cud, wzbudza ona pewne niedowierzanie i dystans.

Szabolcs KissPál - „Bateria Utopia” ,instalacja, 2008 - fragment
Szabolcs KissPál - „Bateria Utopia” ,instalacja, 2008 - fragment

Niewielu instytucjom z tak zwanej prowincji udaje się wejść do ogólnopolskiego obiegu artystycznego: należą do nich CSW Kronika w Bytomiu, BWA w Zielonej Górze, jeszcze kilka lat temu taką pozycję miała Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku, niezasłużenie niezauważana jest Galeria Szara z Cieszyna. Między tymi instytucjami a BWA Sokół istnieje jednak zasadnicza różnica: pozycję wyrabiały sobie stopniowo, w oparciu o wizję, zapał i upór ich twórców. Niezależnie od tego, jakimi środkami finansowymi dysponowały, konsekwentnie „robiły swoje".

Natomiast, co samo w sobie nie stanowi zarzutu, BWA Sokół pojawia się nieco jak królik z kapelusza.  A szybko zdobyty kapitał symboliczny ma to do siebie, że potrafi równie błyskawicznie zniknąć. Wątpliwość dotyczy zatem czegoś innego: immanentnej siły, którą powinna posiadać instytucja roszcząca sobie pretensje do tego, by wyjść poza rodzime opłotki. Funkcjonowanie jako pierwszoligowa galeria to emanowanie własną energią na zewnątrz, to możliwość i umiejętność generowania trendów, proponowania nowych zjawisk. Tymczasem BWA Sokół, wedle mojej wiedzy, nie zatrudnia kuratorów specjalizujących się w sztuce współczesnej, pomysł na cyklu Galicja. Topografie mitudała Anda Rottenberg, a każdą z wystaw będzie tworzył „zewnętrzny" kurator.

Stąd rodzi się pytanie, jak długo będzie można utrzymać osiągnięty szybko status, stosując strategię sprowadzania kuratorów i najważniejszych pomysłów z zewnątrz. BWA Sokół powstało dzięki funduszom na kulturę pochodzącym od władz województwa małopolskiego. Co w wypadku, gdy pieniądze przestaną płynąć, bo zmienią się priorytety rządzących? Zapewne  dopiero po następnych wyborach samorządowych zobaczymy czy BWA Sokół jest administracyjną bańką mydlaną czy galerią, która wszedłszy do grona najlepszych, będzie potrafiła tam pozostać.


RYTMIKA ĆWICZEŃ; Artyści: Mirosław Bałka, Michael Blum & Damir Nikšić, BOOT_AUDIOVISUAL, Vlasta Delimar, Harun Farocki, Lukáš Jasanský & Martin Polák, Šejla Kamerić, Szabolcs KissPál, Zdena Kolečková, Jiří Kovanda, Michal Moravčík, Slaven Tolj, Mona Vatamanu & Florin Tudor, Nives Widauer; kurator: Michal Koleček;

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Galeria Sztuki Współczesnej BWA SOKÓŁ, Nowy Sącz, 08.07 -7.08.2011.

Fotografie dzięki uprzejmości BWA Sokół

Nive Widauer - „Mniejsze katastrofy”, haft krzyżykowy, 2008 – fragment.
Nive Widauer - „Mniejsze katastrofy”, haft krzyżykowy, 2008 – fragment.

Nive Widauer - „Mniejsze katastrofy”, haft krzyżykowy, 2008 – fragment
Nive Widauer - „Mniejsze katastrofy”, haft krzyżykowy, 2008 – fragment
  1. 1. http://www.bwasokol.pl/1,129,Rytmika_cwiczen__druga_odslona_projektu_Galicja__Topografie_mitu.htm [data dostępu: 21 lipca 2011].