Wiedźma Ple-Ple, czyli telewizja jako projekt edukacyjny. Rozmowa z Moniką Weychert-Waluszko

"SIUSIU W TORCIK", CZYLI CO SIĘ DZIEJE Z KOLEKCJĄ 
ZACHĘTY KIEDY NIKT NIE PATRZY?
"SIUSIU W TORCIK", CZYLI CO SIĘ DZIEJE Z KOLEKCJĄ ZACHĘTY KIEDY NIKT NIE PATRZY?

Wiedźma Ple-Ple, masz zamiar straszyć dzieci?

I już się zaczyna... Te pułapki interpretacji! Pleple.tv to nie tylko ja: jest nas troje, oprócz mnie - Mariusz Rakowski i Tomasz Maliński. I różni nas absolutnie wszystko: wiek, doświadczenia życiowe, wiedza (a raczej kierunki zainteresowań), poczucie humoru, charakter, sposób bycia. Wszystko. Normalnie: było nas trzech - w każdym z nas inna krew. I już na etapie wyboru nazwy te różnice dobitnie się ujawniły. Nie mogliśmy dojść do porozumienia przez wiele tygodni. Kiedy ktoś wymyślał nazwę, pozostała dwójka kręciła nosami. A ja byłam tą, która cały czas mówiła: to już było. W końcu koledzy wyprodukowali „pleple" i po raz pierwszy się zgodzili co do tej nazwy między sobą, a ja już nie miałam siły protestować. Mimo, że ilość konotacji mi się wcale nie podobała. Tak było jednak w początkowym momencie, teraz już jest inaczej. No i mimo tego, że moim błyskawicznym skojarzeniem była wystawa Wiedźma Ple-Ple (2006) kuratorowana przez Ewę Tatar i Dominika Kuryłka, która miała premierę w mojej Galerii Dla... w Toruniu. Pomyślałam jednak (tak, to dość wygodna wymówka), że te projekty są dalekie od siebie. A nawet prawo patentowe dopuszcza tę samą nazwę dla odmiennych przedsięwzięć. I tak - nazwa została.

Pleplanie, gadanie, bełkot, snucie opowieści niekoniecznie mających puentę i sens bardzo mi się podoba jako metafora dla naszego sposobu obserwowania świata sztuki. Kolejny też raz przypominamy sobie by siebie nie traktować zbyt poważnie. Od kilku lat myślę kategoriami wycofywania się, znikania, ograniczania nadprodukcji, większej selektywności w działaniach. Także i w tym wypadku staram się wymazać swój punkt widzenia. Zażartować sobie z niego. Oddać prawo narracji komuś innemu. W zasadzie moja rola ogranicza się do wskazywania tematu. To eksperyment, zabawa.

Zaś edukacja poprzez telewizję, to już zupełnie inna rzecz. Odnosząc się do twojego pytania: tu już wkracza rzeczywiście Wiedźma Ple-Ple. Tylko, że ona nie była dla Fraglesów kimś strasznym. Była mądra. Nie stwarzała problemów - rozwiązywała je. Mimo, że odbiorcy w pierwszym momencie nie zawsze rozumieli tę śmieciopodobną wyrocznię. W tej analogii podoba mi się też to, że aby dostać się do Wszechwiedzącej Wiedźmy Ple-Ple, trzeba było przejść przez ogród Gorgów. I to jest świetna przypowieść inicjacyjna - także mówiąca o tym, że zdobywanie wiedzy nie jest czymś danym ot tak, prostym i oczywistym. Wiedźma Ple-Ple była też trochę śpiąca, trochę zmęczona, trochę zniecierpliwiona, trochę znudzona. Nie mówiła wszystkiego do końca. Zapominała, co chciała powiedzieć. Pozostawiała inwencję słuchaczom... Taki model edukacji jest mi rzeczywiście bliski.

"WSZYSTKIE STWORZENIA DUŻE I MAŁE", CZYLI CZY KURATOR 
JEST DRAPIEŻNY?
"WSZYSTKIE STWORZENIA DUŻE I MAŁE", CZYLI CZY KURATOR JEST DRAPIEŻNY?

W Polsce odczuwa się rzeczywiście brak edukacji dotyczącej sztuki współczesnej, choć sytuacja powoli zmienia się na lepsze. Telewizja powinna spełniać tę rolę. Powiedz proszę, co było inspiracją dla tego typu przedsięwzięcia?

Inspiracją wcale nie była forma telewizyjna. Były nią raczej możliwości internetu. Punktem wyjścia były wczesne formy e-learningu. Często interesuje mnie i inspiruje historia nowych mediów. A raczej formy, które się dezaktualizują i przepadają. Błędy i odpady „nowych mediów". Ten skansen jest bardzo interesujący. Przez kilka lat prowadziłam w Toruniu festiwal poświęcony wpływowi internetu na kulturę wizualną. Kolejne edycje przyglądały się zagadnieniom sztuki, społeczeństwa i kuratoringu oglądanym przez pryzmat sieci. W 2006 roku odbyła się ostatnia edycja, a kolejna miała być poświęcona edukacji właśnie. Wtedy też wymyśliłam zręby programu edukacyjnego (oczywiście z zakresu sztuk wizualnych) opartego na interaktywnych grach. I od razu zaznaczę, że interaktywność w sieci według mnie jest takim odpadem. Początkowo powodowała zachwyt i zachłystywanie się nowymi możliwościami. Szybko jednak odkryto, że to pułapka i w istocie rzeczy ukryta interpasywność (na co wskazuje choćby Robert Pfaller), która umieszcza nas w klatce zapisanych przez kogoś wyborów. Ale taka formuła wydała mi się idealna dla edukacji. Była właśnie jak to przejście przez ogród Gorgów. Rozwiązanie zagadki, problemu dawałoby satysfakcję dzieciom, a edukator byłby dyskretnie przesłonięty, choć nieuchronnie obecny. Rozmawiałam na temat współpracy przy tym projekcie z wieloma artystami. Złożyłam go w wielu miejscach. Ale nie został zaakceptowany, czy jak wolę myśleć, zrozumiany. A potem go zaniechałam.

Obecny projekt jest prostszy (film plus konspekt, który pozwala wykorzystać materiał na lekcji - taki pakiet szkoła pobiera z sieci i może robić z nim, co chce: powielać, przebudowywać, puszczać fragmenty filmu, tworzyć własne konspekty, itp.) oraz tańszy i szybszy w realizacji. Same zaś filmy inspirowane są starymi filmami edukacyjnymi. Pomyślałam, że gust młodzieży tak szybko się zmienia, że nie ma sensu się do niego odwoływać. Ta próba będzie zawsze nieudana. Pretensjonalna. Lepiej potraktować te dzieciaki poważnie. Poza wszystkim, te sześć odcinków mają stanowić narzędzie w ręku nauczyciela. Mają być pomocą naukową na lekcji. Stąd pomysł wsparcia ich konspektami, które poszerzają, dopowiadają a czasem kontynuują wybrany tylko wątek z filmu. Do ich napisania zaprosiłam Karolinę Vysatą.

Sama edukacja interesowała mnie od zawsze. Choć pamiętam, że jak mówiłam o tym na spotkaniu galerii w Łodzi (Łódź Biennale 2006), wszyscy patrzyli na mnie z politowaniem. Ja naprawdę myślę, że jeśli samo środowisko nie podejmie na poważnie tego wyzwania, to już wkrótce kompletnie będziemy mówili tylko do lustra. A jest to według mnie nadal pole do ciekawego eksperymentu. Poza tym od Kongresu Kultury ten wątek zaczyna być coraz bardziej widzialny. Choćby na „Obiegu" powstaje ten cykl rozmów i prezentacji. To świetne. Mam nadzieję, że na gadaniu się nie skończy. Bo nie wystarczy dopisywanie teorii dobrze i współcześnie brzmiących do starych metod, które już zawiodły. A często się tak dzieje.

Czy oprócz tych kontekstów znajdujesz jakieś inne odniesienia dla waszego pomysłu?

W Polsce ten wątek jest raczej czymś nowym. Może nie sam pomysł (coś mi się obiło o uszy, że Piotr Wyrzykowski miał pomysł na rodzaj partycypacyjnej multimedialnej kawiarenki, ale z nim nie rozmawiałam na ten temat i może to tylko taka plotka), ale realizacja chyba jednak tak. Bardzo ciekawa jest edukacja WRO. I to jest ten sam kierunek myślenia.

Jeśli chodzi o inspiracje, to z pewnością warto się przyglądać dyskusjom wokół szanghajskiego eArts. I z pewnością od wielu lat systematyczną refleksję na ten temat buduje klasyk tego typu działań: ZKM w Karlsruhe (nawet jest tam chyba taki kierunek studiów w prowadzonej przy muzeum szkole: nowe media w edukacji). Zresztą już dawno temu wizyta w Karlsruhe bardzo mnie zmieniła: zobaczyłam miejsce, gdzie każdy z wątków - wystawienniczy, badawczy, archiwizacyjny i edukacyjny jest tak samo mocno pociągnięty. A edukację traktuje się jako przedmiot współczesnej refleksji - równie ciekawy, jak inne rzeczy. Poznałam wtedy wykładowców, absolwentów oraz ówczesnych studentów szkoły. Od tej pory lubię wiedzieć, co tam się dzieje.

"SIUSIU W TORCIK", CZYLI CO SIĘ DZIEJE Z KOLEKCJĄ 
ZACHĘTY KIEDY NIKT NIE PATRZY?
"SIUSIU W TORCIK", CZYLI CO SIĘ DZIEJE Z KOLEKCJĄ ZACHĘTY KIEDY NIKT NIE PATRZY?

A wasze metody działania, strategia?

Myślę, że tą formułą jest dość swobodny eksperyment. I może dzięki temu, że ja już popełnię wszystkie możliwe błędy (czego sobie nie życzę oczywiście, ale co jest możliwe), taka forma zacznie się doskonalić. Coś w tym jest - nie uzurpuję sobie prawa do wszechwiedzy i nieomylności. Wiem, że pierwszy projekt, choć staramy się by był wartościowy, jest tylko testem takiej formuły.

Karolina Vysata przygotowała świetne konspekty lekcji. Karolina współpracuje z Narodową Galerią Sztuki Zachęta, krakowskim Bunkrem Sztuki, Muzeum Narodowym w Warszawie, a także Uniwersytetem Dzieci. W jej konspektach jest przewidziane miejsce na projekcję filmu. Same filmy nie mają formy dokumentu czy typowego filmu edukacyjnego, a raczej wizualnej „pomocy naukowej". W jednym jest na przykład przerwa na wprowadzenie do drugiej części filmu, które ma zrobić nauczyciel. W ogóle każdy jest inny. To są takie testy, która formuła będzie ciekawsza i skuteczniejsza w nauczaniu. Dlatego też poddałam te filmy podczas produkcji ocenie: dzieci, nauczycielki plastyki z gimnazjum - pani Gabrieli Wojciechowskiej, profesora Witolda Chmielewskiego, który jest ekspertem MEN-u m.in. przy dopuszczaniu podręczników do gimnazjum, a także zajmuje się jako nauczyciel akademicki multimediami, oraz Małgorzaty Winter, która patrzy na to z perspektywy innego rodzaju galerii. Ich uwagi wprowadzałam już na etapie produkcji. Czasem ich wynikiem było także poszerzenie lub zmienienie konspektu lekcji i wtedy wkraczała Karolina. Tematy ramowe uzgadniałam też z działem edukacji Zachęty („Spojrzenia", czyli co można odkryć na zapleczu Zachęty?; „Siusiu w torcik", czyli co się dzieje z kolekcją Zachęty, kiedy nikt nie patrzy?; „Płeć? Sprawdzam!", czyli skąd się biorą wystawy?; „Polonia i inne opowieści", czyli, czy fotografia może być narzędziem?; „Wszystkie stworzenia duże i małe", czyli czy kurator jest drapieżny?; „Zbigniew Libera. Prace 1982-2008", czyli jak się nie zgubić na wystawie?). Punktem wyjścia każdego odcinka jest jakaś wystawa w Zachęcie, a jej opisanie jest ciągiem dość swobodnych i czasem dalekich skojarzeń, zwykle też jakiś wątek prowadzi do samej instytucji i sposobu jej pracy. Zresztą ta współpraca z Zachętą była bardzo miła. Zadziwiła mnie otwartość instytucji i ludzi. Otrzymałam ogromną pomoc od wielu pracujących tam osób.

Co trzeba podkreślić, zarówno konspekty jak i filmy są na licencji uznanie autorstwa 3.0 Polska. Toteż nauczyciele dodatkowo mogą je dowolnie skracać, robić z tego jakieś własne montaże - jak i po prostu kopiować, rozpowszechniać i odtwarzać. Całość umieszczona będzie na stronie: http://www.edu.pleple.tv i dostępna do ściągnięcia w każdym miejscu kraju, o dowolnej porze, za darmo.

Na jakość tych filmów nieuchronnie wpłynął ich budżet. To jednak sześć piętnastominutowych filmów. Wiem, że mogłyby być lepsze, gdyby było nas stać na lepszy sprzęt, dodatkowe dni zdjęciowe, montażowe, itp. itd. A i tak obawiam się, że Ziemowit Jaworski montował materiał dwa miesiące za darmo... Dla mnie wartością dodaną są grafiki Tomasza Malińskiego, które stanowczo przykuwają uwagę młodzieży i dają im momenty wytchnienia. Cieszę, że Akademia Orange zaryzykowała te pieniądze. Projekt nie znalazł uznania w oczach MKiDN-u - dostał bardzo niską ocenę za wartość społeczną, co mnie osobiście zdziwiło, ponieważ może mieć znacznie większy zasięg i docierać w miejsca, gdzie nie ma ośrodków kultury czy światłych edukatorów. Zresztą Akademia Orange wsparła wiele ciekawych rzeczy: edukację Wro, Zachętę na kółkach, edukację Kroniki, itp.

Moje lęki budzi też druga strona medalu. Czy polski nauczyciel „plastyki" będzie chciał wykorzystać taką pomoc naukową? A nawet jeśli tak, to czy będzie w stanie. Niestety wydaje się, że wymagałoby to chęci i również samoedukacji. Już przeprowadziłam test: chodziłam po warszawskich szkołach i tam problemów z taką propozycją było wiele: lęk czy to legalne, czy dyrekcja się zgodzi, lęk przed treściami, problem ze ściągnięciem, problem ze sposobem prezentacji. Ogólnie wszystko było problemem. Myślisz, że produkujesz „gotowca" i wszyscy powinni się cieszyć. Nic bardziej złudnego. Złamanie tego polsko-szkolnego marazmu jest bardzo trudne. Pozostaje mieć nadzieje, że się uda. W końcu puścić film i pić herbatkę przez jedną trzecią lekcji - bezcenne. Znowu głupio żartuję. To nie dotyczy wszystkich. Ale wielu. Ja mam dziecko „z grupy docelowej tego projektu" i niestety wiem, co mówię. Jest też wielu entuzjastów i mam nadzieję, że na takie osoby trafię.

"PŁEĆ? SPRAWDZAM!", CZYLI SKĄD SIĘ BIORĄ WYSTAWY?
"PŁEĆ? SPRAWDZAM!", CZYLI SKĄD SIĘ BIORĄ WYSTAWY?

W jakiej relacji Pleple.TV pozostanie do schyłku TVP Kultura? Czy chcesz rozszerzać swoje przedsięwzięcie, czy raczej funkcjonować w zamkniętym obiegu tzw. telewizji wernisażowej?

W moich planach nie ma przejęcia TVP Kultura, tego możesz być pewien... Praca tam była tylko moją pracą zarobkową. Od początku, kiedy tam przyszłam, dusiłam się w pewnych formułach. Zwłaszcza warunku komunikatywności, który sprawiał, że wiele rzeczy było spłaszczonych/zgłupionych, choć nadal nie wystarczająco wytłumaczonych. Dla mnie był to biały szum. Gdy w dzieciństwie czytałam Alfabet Bocheńskiego (zdaje się) i zawarte tam takie dictum, że dziennikarz nie może znać się na opisywanej przez siebie rzeczy, wydawało mi się to niedorzeczne. W telewizji zrozumiałam głęboki sens tego stwierdzenia. Niestety. Często nie rozumiałam doboru tematów i sposobu ich przedstawiania, np. w Strefie Alternatywnej. Niektóre dyskusje na tym kanale były doprawdy absurdalne. Powtórki Jazz Jamboree'75 przeszły wręcz do legendy (co włączam TVP Kultura, to Jazz Jamboree'75).

Ale jednak był to jedyny kanał poświęcony kulturze. „Informacje kulturalne", w których pracowałam, były chyba najciekawsze i najbardziej żywe. Świetne było to, że zawsze pozostawało coś, co się nie zmieściło w tym codziennym programie, a czego było żal. To pokazywało, jak żywa jest ta dziedzina w Polsce. Świetni ludzie: przyjaciele - współpracownicy. Dużo się nauczyłam. No i zwiedzanie samej telewizji... Jedna wielka przygoda. Niesamowicie mi żal, że produkcję skurczono do zera lub minimum, rozwiązano świetny zespół. Dobrym komentarzem był wpis przeciw na petycji za utrzymaniem kanału: Pseudointelektualiści nareszcie zejdą ze sceny. Faszerowanie ludzi substytutem sztuki i pranie mózgu współczesnym lewactwem jest niedopuszczalne. Jeden z 30 głosów przeciw w stosunku do 15 tysięcy za. Ale chyba symptomatyczny. Chyba trochę i o to chodziło. Nasz program był taki wyzwolony - jak na standardy TVP oczywiście.

Zatem pora na eksperyment.

Wielu z nas straciło pracę. Ja także. Zapragnęłam takiego wentyla: zabawienia się formułą telewizji. Ale nie w stylu zabaw z początków tego środka przekazu. Samo medium już mnie nie interesuje, nawet w stylu wywrotowych, pirackich artowskich, i nie tylko, stacji tv z lat 80., 90. Raczej taka ironizująca mimikra produkcji telewizyjnej. Z drugiej strony zaś, w Polsce wciąż brak wernisażowej telewizji (jest część na „Obiegu" realizowana głównie przez Aleksandrę Polisiewicz). Ale spokojnie, bez kompleksów. Przepatrzyłam znaczną ilość tych bardziej i mniej znanych odmian telewizji w Europie i Stanach. Są lepsze i gorsze merytorycznie - w sensie komentarza słownego lub możliwości przemieszczania się i realizowania materiałów z ważniejszych miejsc. Ale technicznie są często absurdalnie złe. W tej chwili zrealizowaliśmy pastisze jednego i drugiego wyżej opisanego stylu. Fakt, że może to dotrzeć tylko do tych, którzy się napatrzyli dość dużo na to wszystko... Trudno. Teraz my się bawimy troszeczkę. Przepraszamy za usterki. A na poważnie zaczniemy, jak zdobędziemy jakieś fundusze. A z tym jak zwykle niesamowicie trudno.

http://www.edu.pleple.tv
http://www.youtube.com/watch?v=gb5wfhlSZtI&feature=player_embedded

Karolina Vysata
Konspekt lekcji „Płeć? Sprawdzam!", czyli skąd się biorą wystawy?

I. Cele główne:
1. Wskazanie rozbudowanej struktury organizacyjnej galerii sztuki współczesnej.
2. Zainteresowanie uczniów współczesnym życiem kulturalnym przez podejmowanie prób samodzielnego tworzenia prezentacji sztuki współczesnej.
II. Metody pracy: rozmowa dydaktyczna, działanie praktyczne.
III. Formy pracy: zbiorowa, grupowa, indywidualna.
IV. Środki dydaktyczne:

1. Podręcznik, albumy i książki z reprodukcjami dzieł sztuki współczesnej (np. P. Trzeciak, W. Włodarczyk, J. Mrozek, Sztuka Świata, t. X, Warszawa 2001; P. Piotrowski, Znaczenia modernizmu. W stronę historii sztuki polskiej po 1945 roku, Poznań 1999; A. Rottenberg, Sztuka w Polsce 1945-2005, Warszawa 2005).
2. Słowniki pojęć plastycznych (np. Słownik terminologiczny sztuk pięknych. Wydanie nowe, Warszawa 1997, PWN; Słownik sztuki XX wieku, Warszawa 1998; M. Giżycki, Słownik kierunków, ruchów i kluczowych pojęć sztuki drugiej połowy XX wieku, Gdańsk 2002; Leksykon Sztuki Polskiej XX Wieku: Sztuki Plastyczne, red. J. Chrzanowska-Pieńkos, A. Pieńkos, Poznań 1996).
3. Wydrukowane materiały z opisem funkcji osób, które pracują nad realizacją wystawy (załącznik do zajęć).
4. Mapa lub atlas Polski, Europy, Świata.
5. Encyklopedia powszechna.
V. Przebieg lekcji:
1. Prezentacja filmu.
2. Rozmowa z uczniami na temat wystawy Płeć? Sprawdzam!.
Wystawa, której dotyczył film (Płeć? Sprawdzam!) to rodzaj wystawy problemowej (por. konspekt do zajęć dot. wystawy Wszystkie stworzenia małe i duże). Wystawa problemowa - ekspozycja podejmująca trudny, problematyczny temat. Kuratorski wybór prac to często zadanie pytania publiczności: a co Wy o tym sądzicie?. Uczniowie własnymi słowami opowiadają, jaki problem pojawia się na wystawie Płeć? Sprawdzam!. Nauczyciel moderuje dyskusję, która ujawnia własne zdanie uczniów.

Materiał filmowy przedstawia także rozbudowaną strukturę galerii, która podejmuje się tak dużych wystaw, jak prezentacja Płeć? Sprawdzam! - uczniowie odpowiadają na pytania: czy wystawa Płeć? Sprawdzam! to wystawa międzynarodowa?; jeśli tak, to z jakich państw przyjechały prace?; ile dzieł sztuki pojawiło się na wystawie?; ile osób pracowało przy powstawaniu tej ekspozycji?.

Dyskusja z uczniami - nasz „trudny temat", czyli co nas „gryzie" i nad czym się zastanawiamy? Nauczyciel wraz z uczniami zastanawia się nad innymi problemami, które można przedstawić za pomocą dzieł sztuki. Wspólnie wybierają zagadnienie, które jest ważne i trudne dla uczniów, zmusza ich do refleksji i pobudza do dyskusji (np. pamięć narodowa, przemoc itp.).

Dyskusja na wybrany wspólnie temat - nauczyciel notuje wnioski na tablicy.

Praca w grupach - projekt wystawy sztuki współczesnej. Nauczyciel dzieli uczniów na grupy. Każda grupa powinna mieć przynajmniej 5 członków. Każdy z uczniów losuje/wybiera funkcję, która będzie sprawował w swojej grupie: kurator (por. konspekt do zajęć dot. wystawy Wszystkie stworzenia duże i małe); realizator wystawy; projektant ekspozycji; rzecznik prasowy; przewodnik (por. konspekt do zajęć dot. wystawy Zbigniewa Libery). Nauczyciel rozmawia z uczniami na temat ich skojarzeń co do poszczególnych funkcji, a następnie przedstawia ich szczegółowe opisy [bardziej rozbudowana wersja na podstawie raportu Zachęty - tam opisy poszczególnych działów].

Kurator - układa „historię" wystawy, analizuje wybrany temat, zastanawia się nad problemem, który zamierza przedstawić, wybiera dzieła sztuki. Twoje zadania jako kuratora: wybór prac, które wejdą w skład waszego projektu wystawy (wykorzystaj albumy sztuki współczesnej), nadanie tytułu wystawy. (Uwaga! Praca kuratora to bardzo odpowiedzialne zadanie, dlatego poproś o pomoc i radę resztę grupy - to Ty decydujesz, ale postarajcie się wspólnie wybrać i przeanalizować pasujące do tematu prace.)

Realizator - zajmuje się wypożyczeniami prac z innych placówek i kolekcji, opracowuje logistykę transportów dzieł sztuki, przygotowuje ekspozycję od strony technicznej. Twoje zadania jako realizatora: stwórz listę instytucji, z których należy wypożyczyć wybrane przez kuratora prace; wykorzystując mapę Polski/Europy/ Świata (w zależności od miejsc, z których planujecie wypożyczyć prace), przedstaw plan transportu prac do miejsca, w którym będziecie realizować swoją wystawę.

Projektant ekspozycji - tworzy układ prac, projektuje scenografię/aranżacji ekspozycji. Twoje zadania jako projektanta: wspólnie z kuratorem wybierzcie miejsce, w którym będziecie chcieli zaprezentować waszą wystawę (poproście o radę resztę grupy); wybrane przez Was miejsce może w pewien sposób pasować do tematu, który podejmujecie, np. może go komentować lub uzupełniać; zastanów się nad układem prac: które prace pasują do siebie, a które nie powinny być prezentowane obok siebie?; naszkicuj projekt aranżacji wystawy, tzn. narysuj plan ekspozycji, zaznacz na nim miejsca, w których powinny znaleźć się wybrane prace.

Rzecznik prasowy - odpowiada za kontakty z mediami, organizuje konferencje prasowe, wspiera kuratora w tworzeniu medialnego wizerunku wystawy. Twoje zadania jako rzecznika prasowego: przeanalizuj jeszcze raz wybrany temat; po zapoznaniu się z pracami wybranymi przez kuratora stwórz krótką notkę prasową dotyczącą waszej wystawy. Powinna ona w sposób bardzo krótki i przystępny wyjaśniać główne założenia wystawy; stwórz listę artystów biorących udział w wystawie.

Przewodnik - opowiada o wystawie szerokiej publiczności, oprowadza po ekspozycji, tłumaczy trudne pojęcia i terminy. Twoje zadania jako przewodnika: opowiedz reszcie klasy o waszej wystawie (krótko opisuje prace zgodnie z ich układem, zaproponowanym przez realizatora); wyjaśnij trudne pojęcia (możesz posłużyć się słownikiem terminów plastycznych lub encyklopedią powszechną).

Podsumowanie: Grupy prezentują swoje projekty. Nauczyciel przypomina przerobiony na zajęciach materiał, powtarza najważniejsze pojęcia (m.in. wystawa problemowa) i tematy.

Praca domowa - ostatnie ogniwo - krytyk sztuki.

W świecie sztuki jest jeszcze jedna bardzo ważna funkcja - krytyk sztuki, który komentuje, podsumowuje, ocenia wystawy sztuki. Krytyk sztuki też jest przewodnikiem (por. konspekt do zajęć Wszystkie stworzenia małe i duże), przedstawia jednak swoje osobiste odczucie i subiektywne zdanie. Zadaniem uczniów, po wysłuchaniu prezentacji wszystkich grup, jest ocena ich pracy. Zadanie polega na stworzeniu krótkiego tekstu dotyczącego projektu grupy, który zrobił największe wrażenie. Przed napisaniem tekstu warto odpowiedzieć na następujące pytania: czy projekt w sposób wyczerpujący opisywał wybrany problem? (Co zrobiło na to Tobie największe wrażenie? Co zdecydowanie Ci nie odpowiadało?); czy wybrane prace pasowały do podjętego problemu?; czy plan układu wystawy i aranżacja ekspozycji były logiczne i całość tworzyła historie, która wiąże się z podjętym tematem?; czy nota prasowa dobrze wyjaśniała założenia projektu?; czy przewodnik w sposób jasny i przystępny opowiedział o wystawie?.

W tym temacie czytaj także:
Ewa Opałka, Od działu oświatowego do działu edukacji, czyli jak to się robi w Zachęcie
Ewa Opałka, Anna Bargiel, Cecylia Malik, Edukacja: Minimalistyczny miś lekarstwem na kryzys. Rozmowa o Małym Klubie Bunkra Sztuki.
Leszek Karczewski, Śmiało, obierz ziemniak. Edukacja w MS w Łodzi
Anna Taszycka, Edukacja: sztuka w kinie
CoCA Kolektyw: Katarzyna Jankowska, Marta Kołacz, Daniel Muzyczuk, Joanka Zielińska, Edukacja: sztuka cię szuka!
Monika Weychert-Waluszko, Edukacja w MSN. Rozmowa z Sebastianem Cichockim i Martą Dziewańską
Wojciech Szymański, Muzeum jedzie na Woodstock. Rozmowa z Jolantą Gumulą
Ewa Małgorzata Tatar, „Co artysta miał na myśli?", czyli o sztuce i edukacji
Dorota Jarecka, Biblioteka i reading room. Nowe muzea: edukacja czy zabawa?
Ewa Małgorzata Tatar, Dominik Kuryłek, Kuba Szreder, Pomiędzy krytyką instytucjonalną a krytycznością instytucji. O projekcie "Przewodnik" w Muzeum Narodowym w Krakowie
Janusz Byszewski, Grzegorz Borkowski, Adam Mazur, Muzeum nie tylko dla kuratorów: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie z punktu widzenia edukatora
Kongres Kultury Polskiej, różni autorzy
Paulina Olszewska, T jak Tarnów, czyli lekcja ze sztuki współczesnej
Katarzyna Hołda, Edukacyjna aktywność wokół "Białej". Z Anną Nawrot i Janem Gryką rozmawia Katarzyna Hołda

"WSZYSTKIE STWORZENIA DUŻE I MAŁE", CZYLI CZY KURATOR JEST DRAPIEŻNY?
"WSZYSTKIE STWORZENIA DUŻE I MAŁE", CZYLI CZY KURATOR JEST DRAPIEŻNY?