Od działu oświatowego do działu edukacji, czyli jak to się robi w Zachęcie

ZACHĘTA NA KÓŁKACH
ZACHĘTA NA KÓŁKACH

Przyglądając się specyfice Działu Edukacji warszawskiej Zachęty można zobaczyć jak w soczewce zogniskowane wyzwania, przed którymi stoi sama instytucja. Byłe Centralne Biuro Wystaw Artystycznych, transformujące się od 20 lat, posiada pokaźną - materialną, infrastrukturalną - spuściznę minionych dekad. To, co składa się na tę tradycję, jest niejednokrotnie trudne do jednoznacznego sklasyfikowania. W Dziale Edukacji objawia się właściwie ten sam problem, który uwidocznił się na zeszłorocznej wystawie Siusiu w torcik Karola Radziszewskiego. Pojawia się pytanie o to, co z taką tradycją (na którą w wymiarze fizycznym składają się obiekty sztuki o trudnym do określenia statusie, a w ideowym - właśnie program oświatowy) można począć, żeby nie ciążyła jedynie zbędnym balastem. W jaki sposób skonfrontować się z często kłopotliwym materiałem, który ze współczesnej perspektywy może wzbudzać różne emocje: od uśmiechu i nostalgii po lekkie zażenowanie. Albo odwrotnie - ujrzany z odpowiedniej perspektywy, może stać się inspiracją do działania.

Dział Edukacji (wcześniej Oświatowy) istnieje w Zachęcie nieprzerwanie od lat 50., a w jego szufladach zalegają tony materiałów poglądowych, wykorzystywanych kiedyś w niezwykle rozbudowanym, o czym opowiadają w poniższym wywiadzie obecni pracownicy działu, programie edukacyjnym. W odróżnieniu od „kłopotliwych" zbiorów zalegających w magazynach Zachęty, szereg akcji Działu Oświatowego, kryjących się pod trącącą myszką, choć urokliwą nomenklaturą, sprawia wręcz imponujące wrażenie. Do takich wniosków można dojść na podstawie istniejącej dokumentacji.

Sposób prowadzenia Działu Oświatowego w funkcjonującej w PRL-u Zachęcie staje się właściwie tematem na odrębny artykuł. Osoby, z którymi przeprowadziłam rozmowę, koncentrują się, co naturalne, na wyzwaniach stających przed Zachętą i programem edukacyjnym w chwili obecnej. Z naszej konwersacji wyłania się obraz wielokanałowego, intensywnego, sprawiającego wrażenie spontanicznego (miejscami chaotycznego, o co winię głównie nieprzejrzystą stronę internetową Zachęty) działania wąskiej grupy osób starającej się na bieżąco zapanować nad - czego nie da się ukryć - coraz bardziej rozbudowanym mechanizmem, jakim jest współczesna Zachęta.

Zacznę od pytania o to, jakie wyglądały kolejne etapy formowania się działania edukacyjnego w Zachęcie, od kiedy kształtowany jest program edukacyjny?

WYKŁAD STEVA BAKERA
WYKŁAD STEVA BAKERA

Zofia Dubowska-Grynberg: Właściwie od momentu, gdy Zachęta zaczęła być Centralnym Biurem Wystaw Artystycznych w latach 50. W statucie zawierały się także działania edukacyjne. Jako centrala, Zachęta miała dbać nie tylko o program wystaw, program edukacyjny w samej Zachęcie, ale także w podległych BWA. W Zachęcie fachową pomoc mógł uzyskać każdy, kto chciał, na przykład zrealizować wystawę w zakładzie pracy. W późniejszych latach miała też „wydział terenowy", z którego wysyłano osoby z wykładami o sztuce do szkół, ośrodków wiejskich itd. Mamy jeszcze pełne szuflady starych reprodukcji całego kanonu sztuki oraz tablice z zajęciami poglądowymi.
Stanisław Welbel: [Wyciąga taką tablicę z szuflady]
ZD: Dział Oświatowy przygotowywał również zestawy slajdów, które były przekazywane szkołom w całej Polsce. Teraz używamy różnych nowoczesnych narzędzi do tworzenia naszego programu, ale właściwie przez dziesięciolecia w Dziale Oświatowym [obecnie Dział Edukacji] wytworzyła się imponująca tradycja edukacyjna.
SW: Warto też wspomnieć o tradycji Koła Miłośników Sztuki (działającego od 1962 roku), które nadal funkcjonuje tyle, że w zmienionej formule. Dawniej była to zamknięta grupa, przydzielano nawet legitymacje. Dla członków KMS-u organizowano cykle wykładów z historii sztuki dawnej i najnowszej, wycieczki do muzeów, dyskusyjne spotkania w pracowniach artystów i wakacyjne obozy styloznawcze.
ZD: Nazywały się Wakacje ze szkicownikiem. Legitymacje obowiązywały zresztą jeszcze do początku lat 90. i tylko względy finansowe zdecydowały o tym, że zaprzestano organizacji obozów.
SW: Właśnie, świetne są te nazwy: Wydział Terenowy, Wakacje ze Szkicownikiem. W tym momencie zajęcia Koła Miłośników Sztuki odbywają się albo w formie wykładów, albo w formie warsztatów, spotkań z artystami, przy czym nie ma właściwie jakiejś stałej grupy i zazwyczaj zajęcia są związane z wystawami. Zwykle grupę tworzą licealiści i studenci.
Magdalena Komornicka: W założeniu ma to być taka bardziej interaktywna forma zajęć, alternatywa dla towarzyszących wystawom wykładów.
SW: Właściwie to, jaką formę obierze spotkanie, zależy w pełni od artysty, który prowadzi zajęcia.
ZD: Na tym też polega różnica między zajęciami dla dzieci, które są prowadzone przez animatorów, a zajęciami dla młodzieży zwykle prowadzonymi przez artystę.

EO: W takim razie muszę zapytać, jak przebiegały zmiany w strukturze działu po transformacji ustrojowej, jak oceniacie ostatnie 20 lat działania edukacji w Zachęcie - zdaję sobie sprawę, że jest to spory odcinek czasu i zapewne różnorodny?
ZD: Podstawową zmianą było to, że program edukacyjny zaczął w większym stopniu zajmować się współczesnością. Wszystko, co robimy, związane jest z wystawami prezentowanymi w Zachęcie. Wiąże się to oczywiście ze zmianami w profilu samej galerii. Wystawy stają się pretekstem do spotkań z różnymi tematami - wystawa Wszystkie stworzenia duże i małe [19.12.2009-21.02.2010, kuratorka: Maria Brewińska] sprowokowała spotkanie z ekologami. Natomiast w przeszłości odbywały się bardzo klasyczne wykłady, np. o sztuce starożytnej.
SW: Jeszcze kiedy byłem na studiach, czyli kilka lat temu, do Zachęty przychodziło się na wykłady poświęcone różnym okresom historii sztuki, np. architekturze nowożytnej, które przypominały wykłady kursowe.
ZD: Ciężko byłoby w tym momencie prześledzić wszystkie zmiany, które doprowadziły do przeobrażeń w sposobie konstruowania programu edukacyjnego. Myślę, że trend wprowadzania zmian, które spowodowały, że Zachęta zaczęła się wyróżniać ze swoim program edukacyjnym na tle innych instytucji, pojawił się mniej więcej 10 lat temu. Wiązało się to z próbą nie powielania programów innych instytucji, w tym Muzeum Narodowego. W tamtym okresie, oprócz Zachęty i CSW, nie było w Warszawie instytucji zajmujących się sztuką współczesną. Pojawiła się naturalna potrzeba tłumaczenia publiczności wystaw, które niekoniecznie były łatwe w odbiorze.

WARSZTAT DLA DZIECI NA WYSTAWIE
WARSZTAT DLA DZIECI NA WYSTAWIE

WARSZTAT RODZINNY ZACHETA CZYTA DZIECIOM
WARSZTAT RODZINNY ZACHETA CZYTA DZIECIOM

EO: Patrząc na obecny program Zachęty ma się wrażenie bardzo dużej różnorodności. Jest cykl związany z oprowadzaniem kuratorskim, cykl filmowy, spotkania wokół wybranych książek itd. W jaki sposób kształtowane są poszczególne części programu? W jaki sposób wchodzą ze sobą w relacje?
ZD: Staramy się oczywiście trafić do wszystkich grup widzów - od najmłodszych, przez młodzież, aż po osoby starsze. Dla tej ostatniej grupy raz w miesiącu organizujemy spotkania Patrzeć/zobaczyć. Sztuka współczesna i seniorzy, które łączą w sobie zarówno oprowadzanie po wystawie, jak i dyskusję (przy kawie i ciasteczku).
MK: Na pomysł organizowania spotkań ze starszymi osobami wpadła pani Barbara Dąbrowska, wieloletnia kierowniczka Działu Edukacji. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, elementem zapełniającym lukę w programie. Oprowadzania dla seniorów organizuje również Muzeum Narodowe w Warszawie, ale tam są one poświęcone sztuce dawnej. Nasz pomysł polegał na tym, żeby seniorów oswoić ze sztuką współczesną. Teraz mamy wręcz problemy z opanowaniem grupy, bo zakładaliśmy obecność około 30 osób na spotkaniu, a przychodzi dwa razy więcej.
ZD: Zajęcia prowadzi pani Barbara Dąbrowska wraz z Marią Kosińską - młodą historyczką sztuki, która oprowadza grupę po wystawie. Pani Barbara, która jest w podobnym do uczestników wieku, prowadzi dyskusję. W grupie seniorów są już stali bywalcy pilnujący kolejnych spotkań. Czasami, można powiedzieć, są wystawiani na ciężka próbę, jak w przypadku wystawy Płeć? Sprawdzam! [20.0-13.06.2010; kuratorka: Bojana Pejić].

EO: A jakie są reakcje tych starszych osób na sztukę współczesną?
MK: Pani Barbara twierdzi, że podejście się zmieniło. Zmienia się nastawienie uczestników do sztuki współczesnej. Nawet jeśli im się coś nie podoba, to są otwarci by poznać kontekst dzieła i interpretację. Program rozpoczął działalność dwa lata temu. W przypadku wystawy prac Zbigniewa Libery najpierw odbyła się rozmowa, wytłumaczenie, czym zajmuje się artysta i dopiero potem grupa oglądała wystawę. W odwrotnej kolejności mogłoby to być zbyt ciężkie przeżycie.

EO: Czy taka grupa jest przypadkowym zbiorem?
MK: Jest sporo osób z uniwersytetów trzeciego wieku, do których wysłaliśmy program spotkań.
SW: Wracając do konstrukcji programu - każdej wystawie towarzyszą stałe elementy. Stałymi punktami są oprowadzania kuratorskie oraz spotkania z cyklu Przyjdź i zadaj pytanie. Te ostatnie zwykle odbywają się pod koniec trwania wystawy, tak, żeby na spotkanie przyszły osoby, które miały już wcześniej z nią kontakt. Prowadzą je krytycy, historycy sztuki, kulturoznawcy itp., osoby w jakiś sposób związane z tematem wystawy.
ZD: Reasumując: każdej wystawie towarzyszy cykl wykładów, często panel dyskusyjny (w sali multimedialnej, na krzesełkach, po bożemu), oprowadzanie kuratorskie w przestrzeni ekspozycji, projekcje filmowe dobierane do tematu wystawy, oprowadzanie dla młodzieży - tradycyjne i interaktywne, warsztaty dla dzieci i rodzin oraz wspomniane spotkanie z seniorami. Teoretycznie działamy sprawdzonymi metodami (wykład, dyskusja), ale nadążamy za publicznością oczekującą interakcji. Rzadziej też „uczymy" czy „przekazujemy wiedzę", częściej prowokujemy rozmowę i towarzyszymy widzom w kontakcie ze sztuką.

EO: Czy w ramach grup zauważalna jest jakaś dynamika - w jaki sposób kształtują się poszczególne grupy, kto przychodzi na spotkania, jak na nie reaguje?
SW: Wśród publiczności, która przychodzi na wykłady (zwykle jest to grupa 60 albo więcej osób), jestem w stanie rozpoznać stałych uczestników, ale w zasadzie każdy rodzaj zajęć gromadzi różną publiczność.
ZD: Nie dążymy do tworzenia elitarnych grup, staramy się demokratyzować naszą publiczność. Ja zajmuję się bardziej edukacją dziecięcą - nie mamy zapisów na cały rok, nie tworzymy elitarnych klubów. Zawsze może przyjść do nas ktoś nowy. Stawiamy na szeroki krąg odbiorców.

EO: W jaki sposób próbujecie przyciągnąć nowe osoby, nowe grupy odbiorców?
ZD: Mamy np. program Zachęta na kółkach, w ramach którego przenosimy Zachętę do małej szkoły wiejskiej. Program działa od 2006 roku, ale przez to, że ekipa działu jest dość nieliczna, nie mamy możliwości bardzo szerokiego działania. Jest to próba wyjścia na zewnątrz z naszym programem do miejsc, których mieszkańcy praktycznie w ogóle nie mają okazji zetknąć się ze sztuka współczesną i prawdopodobnie nigdy nie słyszeli o Zachęcie. Właśnie kończę realizację tego projektu w ramach Akademii Orange. Warsztaty dla dzieci są wzbogacone o szkolenie nauczycieli w regionie. Przygotowaliśmy sporo materiałów, które zawieziemy - między innymi płyty ze scenariuszami lekcji.
MK: Wydajemy informator edukacyjny, który wysyłamy do warszawskich szkół: podstawowych, gimnazjów, liceów, przedszkoli, z programem na nadchodzący rok szkolny. Właściwie sam program dziecięcy nie potrzebuje specjalnego aktywizowania nowych grup czy zachęcania. Ciężej jest trafić do gimnazjów i liceów.
ZD: Rodzice małych dzieci sami nas znajdują. Trudniej trafić do nauczycielki i namówić ją do przyprowadzenia dzieci na wystawę.
MK: Dlatego co roku we wrześniu organizujemy spotkanie dla nauczycieli połączone z oprowadzaniem po aktualnej wystawie. Staramy się przekonywać ich do współpracy, mówimy o możliwości elastycznego dostosowania się do oczekiwań i potrzeb. Czego często nie wiedzą, zakładając jakąś instytucjonalną sztywność.

SPOTKANIE SZTUKA WSPÓŁCZESNA I SENIORZY - DYSKUSJA. W ŚRODKU 
BARBARA DĄBROWSKA
SPOTKANIE SZTUKA WSPÓŁCZESNA I SENIORZY - DYSKUSJA. W ŚRODKU BARBARA DĄBROWSKA
SPOTKANIE Z ARTYSTĄ NA WYSTAWIE - ALLAN SEKULA
SPOTKANIE Z ARTYSTĄ NA WYSTAWIE - ALLAN SEKULA

EO: Czyli stawiacie też na kształcenie kadr pedagogicznych.
ZD: To podstawa. Planujemy zamieszczać na stronie internetowej wszystkie produkowane przez nas materiał edukacyjne, tak, żeby były maksymalnie dostępne. Jest to ogólny trend w Zachęcie, żeby jak najwięcej materiałów edukacyjnych tworzyć i udostępniać na otwartych licencjach.

EO: Zapytam jeszcze o specyfikę waszego programu filmowego. Współpracujecie nad nim? Czy ktoś się zajmuje tym osobno?
ZD: Nasza koleżanka - Katarzyna Pszczołowska, zajmuje się tworzeniem tego programu. Trochę zazdroszczę CSW w Toruniu, że program edukacyjny przygotowują całym zespołem razem z kuratorami. Świetnie się to sprawdza. My staramy się działać w dużej kooperatywie z kuratorami, co nie zawsze się udaje, głównie ze względu na to, że często wystawy tworzone są przez kuratora z zewnątrz.
SW: Przy okazji wystawy Płeć? Sprawdzam! udało się zorganizować dwa programy filmowe. Program filmowy w tym wypadku jest istotnym elementem związanym z przeniesieniem wystawy z Wiednia, gdyż jest bezpośrednim wkładem Zachęty. Do stworzenia jednego programu: odrębnej, zamkniętej całości, zaprosiliśmy dr Iwonę Kurz. A Katarzyna Pszczołowska stworzyła program składający się z filmów dokumentalnych i archiwalnych dotyczący artystek i artystów obecnych na wystawie Płeć? Sprawdzam!. Planujemy trzydniowy przegląd tych filmów.

EO: A jak oceniacie obecną sytuację edukacji z zakresu sztuki w polskich instytucjach?
Potraficie wskazać jakieś miejsca i postaci, które wyznaczają nowe ścieżki, proponują, waszym zdaniem, coś ciekawego?
SW: Moim zdaniem dobrze działa Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Tam z kolei program nie jest skierowany do szerokiego grona odbiorców.
ZD: Podoba mi się idea programu edukacyjnego podkreślającego to, że MSN znajduje się w budowie. W związku z tym prowadzą też programy w budowie. Na pewno bardzo pozytywnie oceniam program Muzeum Sztuki w Łodzi, również Muzeum Narodowego w Krakowie, które działa w takiej trudnej sytuacji molocha. A dział edukacji stara się tam odświeżyć atmosferę. Cenię też wysoko gdańską Łaźnię za ich zaangażowanie społeczne. Specyficzna jest sytuacja Agnieszki Tarasiuk prowadzącej Dom Pracy Twórczej w Wigrach.
Przez rok stworzyła bardzo fajny program na rubieżach - Galerię Sztuki Współczesnej dla Dzieci, w który zaangażowała artystów i miejscową młodzież. Jeszcze Centrum Sztuki WRO, które zaczęło całą swoją działalność nie od szacownej wystawy, ale od projektu skierowanego właśnie do dzieci (Interaktywny plac zabaw). Jest wiele miejsc, w których edukacja coraz lepiej działa, ale z drugiej strony jest jeszcze cała masa takich, w których działalność edukacyjna sprowadza się do sprzedaży biletów i to, że na wystawę przychodzą zorganizowane grupy.
SW: Świetną sprawą było zorganizowanie przez Muzeum Narodowe w Krakowie spotkania wszystkich działów edukacji z różnych instytucji, które miało miejsce na jesieni zeszłego roku. Można było poznać ludzi odpowiedzialnych za edukację. Właśnie tam można się było dowiedzieć, że w niektórych ośrodkach wciąż panuje archaiczna atmosfera.
ZD: Wiadomo, że w chwili obecnej edukacja jest rodzajem standardu - ciężko zrobić już tylko samą wystawę, każdy stara się obudować ją programem.

SESJA DO WYSTAWY SIUSIU W TORCIK
SESJA DO WYSTAWY SIUSIU W TORCIK
SPOTKANIE SZTUKA WPÓŁCZESNA I SENIORZ
SPOTKANIE SZTUKA WPÓŁCZESNA I SENIORZ

EO: W Zachęcie nie można narzekać na działanie programu edukacyjnego - frekwencja bywa ogromna, jak w przypadku oprowadzania kuratorskiego na Płeć? Sprawdzam!
SW: Nas też to trochę czasami przerasta - nie mamy nawet takich sprzętów, które pozwalałyby obsługiwać tak liczne grupy.
ZD: Zachęta mieści się w starym budynku, który ma efektowną klatkę schodową, a w związku z tym echo, przez które w trakcie oprowadzania właściwie niewiele słychać. Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, to zainwestowalibyśmy na pewno w sprzęt.
MK: Na warsztatach rodzinnych (które odbywają się prawie w każdą niedzielę) frekwencja też jest ogromna. Zapisy odbywają się od poniedziałku, a często w środę już miejsc nie ma.
ZD: Uważam, że kryzys, który nas dotknął, w pewnej mierze wyszedł nam na dobre. Wystawy trwają dłużej, co działa na korzyść programu edukacyjnego. Pozwala to na bardziej wnikliwe przygotowanie się do różnego typu zajęć, a także zostaje więcej czasu na promocję towarzyszących wydarzeń.
SW: W przypadku dłużej trwających wystaw, program potrafi być bardzo rozbudowany, jak w miało to miejsce zeszłorocznej Inwazji dźwięku. W jej ramach znalazł się wykład Michała Libery, ale dopiero w tym roku udało nam się zorganizować osobny program - cykl wykładów Krew na liściach. Muzyka jako teoria społeczna.

EO: A jak wygląda kwestia publikacji, które zbierałyby działania w ramach programu edukacyjnego? Wydawnictwa, które mogłyby być z jednej strony rodzajem dokumentacji, z drugiej materiałem, z którego można byłoby korzystać samodzielnie?
ZD: Powstaje oczywiście raport roczny, wykłady są też nagrywane.
MK: Do programu Krew na liściach. Muzyka jako teoria społeczna planujemy tworzenie readerów do spotkań. Ma powstać wydawnictwo płytowe i broszurowo-książkowe. Jest to możliwe dzięki dodatkowej dotacji, więc jest to niestety sytuacja wyjątkowa.
ZD: Istnieje też książkowy przewodnik dla dzieci po kolekcji Zachęty mojego autorstwa (Zachęta do sztuki). Myślimy też o rodzaju publikacji - przewodniku, który służyłby przy zwiedzaniu każdej wystawy. Zamieścilibyśmy w nim ogólne pytania mające umożliwić zwiedzanie i „głośne myślenie" na wystawie.
MK: Od ponad dwóch lat organizujemy dla młodzieży gimnazjalnej i licealnej tzw. oprowadzania interaktywne. Polegają one na aktywnym zwiedzaniu wystawy przy użyciu kart pracy. Przewodnik dzieli klasę na grupy, każda grupa pracuje z innym zestawem zadań. Ostatnio pojawiła się możliwość stworzenia z kart pracy edukacyjnej publikacji z prawdziwego zdarzenia.
ZD: Wszystkimi działaniami zajmujemy się w ramach 5 osobowego zespołu (w sumie 3 etaty) wchodzi w to również pozyskiwanie grantów. Mamy dużo planów, a w związku z tym, dużo pracy.
SW: Warto też zaznaczyć, że istotnym elementem naszego działania jest obecnie prowadzenie kilku blogów oraz profilu na facebooku. Poświęcone są wyłącznie działalności edukacyjnej. Można znaleźć na nich informacje o wystawach i wszystkich wydarzeniach edukacyjnych, które im towarzyszą. Do wystawy Płeć? Sprawdzam! założyliśmy osobny blog (www.gendercheck.blogspot.com), żeby ktoś nie musiał wyszukiwać długo informacji.
ZD: Osobny blog ma też Zachęta na kółkach (www.zachetanakolkach.blogspot.com)

EO: A czy te blogi są ze sobą jakoś skorelowane?
MK: Na pewno będą, pracujemy nad tym.
SW: Z drugiej strony taka osobność ma swoje plusy. Jeśli kogoś interesuje program Zachęta na kółkach, wcale nie musi go jednocześnie interesować to, że z zupełnie innej okazji odbędzie się spotkanie z artystą.
MK: Będziemy mieć nową stronę internetową i wtedy będzie to działało bardziej profesjonalnie.

W tym temacie czytaj także:
Ewa Opałka, Anna Bargiel, Cecylia Malik, Edukacja: Minimalistyczny miś lekarstwem na kryzys. Rozmowa o Małym Klubie Bunkra Sztuki.
Leszek Karczewski, Śmiało, obierz ziemniak. Edukacja w MS w Łodzi
Anna Taszycka, Edukacja: sztuka w kinie
CoCA Kolektyw: Katarzyna Jankowska, Marta Kołacz, Daniel Muzyczuk, Joanka Zielińska, Edukacja: sztuka cię szuka!
Monika Weychert-Waluszko, Edukacja w MSN. Rozmowa z Sebastianem Cichockim i Martą Dziewańską
Wojciech Szymański, Muzeum jedzie na Woodstock. Rozmowa z Jolantą Gumulą
Ewa Małgorzata Tatar, „Co artysta miał na myśli?", czyli o sztuce i edukacji
Dorota Jarecka, Biblioteka i reading room. Nowe muzea: edukacja czy zabawa?
Ewa Małgorzata Tatar, Dominik Kuryłek, Kuba Szreder, Pomiędzy krytyką instytucjonalną a krytycznością instytucji. O projekcie "Przewodnik" w Muzeum Narodowym w Krakowie
Janusz Byszewski, Grzegorz Borkowski, Adam Mazur, Muzeum nie tylko dla kuratorów: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie z punktu widzenia edukatora
Kongres Kultury Polskiej, różni autorzy
Paulina Olszewska, T jak Tarnów, czyli lekcja ze sztuki współczesnej
Katarzyna Hołda, Edukacyjna aktywność wokół "Białej". Z Anną Nawrot i Janem Gryką rozmawia Katarzyna Hołda]

DZIAŁ EDUKACJI
DZIAŁ EDUKACJI

OPROWADZANIE INTERAKTYWNE
OPROWADZANIE INTERAKTYWNE

OPROWADZENIE KURATORSKIE PO WYSTAWIE LIBERY – DOROTA MONKIEWICZ
OPROWADZENIE KURATORSKIE PO WYSTAWIE LIBERY – DOROTA MONKIEWICZ
PRZYJDZ I ZADAJ PYTANIE - MAREK WASILEWSKI
PRZYJDZ I ZADAJ PYTANIE - MAREK WASILEWSKI