Edukacja: Minimalistyczny miś lekarstwem na kryzys. Rozmowa o Małym Klubie Bunkra Sztuki

PIESKI PROJEKTU JUSTYNY KOELE.
PIESKI PROJEKTU JUSTYNY KOEKE.

Zawsze dzieciom przed zajęciami mówimy,

że należą do klubu, co powoduje, że czują się wyjątkowo.

Całkiem niedawno jedna z krakowskich instytucji sztuki o srogo brzmiącej nazwie nie posiadała jeszcze programu edukacyjnego przeznaczonego dla najmłodszych. Nieletni wielbiciele spragnieni kontaktu z działalnością współczesnych artystów nie mieli czego szukać w budynku o dość posępnej fasadzie, w miejscu straszącym, nie wiedzieć czemu, wojennymi nawiązaniami. Działał tam tylko bardzo poważny klub dla roztrząsających niezwykle zagmatwane kwestie dorosłych, używających przy tym trudnych wyrazów. Aż pewnego razu...

Krótka, na chwilę obecną, historia Małego Klubu Bunkra sztuki rozpoczyna się 4 grudnia 2007 roku. Pierwsze warsztaty Proszę o uśmiech - portret w fotografii skonfrontowały młodych uczestników z tradycją portretu fotograficznego oraz odbywającą się w Bunkrze Sztuki wystawą PHOTOsuiss. Prolog tej historii sięga jednak pół roku wstecz, kiedy doszło do spotkania Anki Bargiel i Cecylii Malik na wystawie prac Olafa Breuninga Woman and Death. Bargiel, odbywająca staż w krakowskiej instytucji, podzieliła się swoim pomysłem na stworzenie specjalnego magazynu poświęconego sztuce, który miałby być skierowany wyłącznie do najmłodszych entuzjastów artystycznych działań. Ze strony Cecylii Malik pojawił się odzew - potrzeba stworzenia przestrzeni, w której dzieci miałyby okazję nie tylko do pozyskiwania wiedzy, ale również czynnego uczestniczenia w działaniach artystycznych była dla niej naturalna. Niebagatelnym elementem motywującym okazało się oczywiście posiadanie własnych pociech.

Od początku działania klub wykształcił formułę polegającą na zaangażowaniu w prowadzenie warsztatów lokalnych (krakowskich) artystów. Dzięki temu uczestniczące w nim dzieci stały się w pewien sposób uprzywilejowaną grupą wśród partycypujących w wystawach Bunkra. Prowadząca jedne z pierwszych zajęć Karolina Kowalska wykorzystała w nich własną, niedostępną zwykle dla zwiedzających pracę Okno na zimę prezentującą tropikalną zieleń w zamkniętych okienną rama lightboxach. Pomysł na zaangażowanie krakowskich artystów młodego pokolenia pochodził od Anki Bargiel i przyczynił się do wzmocnienia przyjacielsko-rodzinnego klimatu zajęć. Jednocześnie artyści biorący udział w warsztatach mogli stać się mediatorami własnej twórczości, wprowadzać małych odbiorców, często dosłownie, do wnętrza swoich prac. Warsztaty z Rafałem Bujnowskim w bezpośredni sposób angażowały dzieci w projekt, nad którym obecnie pracuje artysta. Warsztatowicze wybrali się na wycieczkę do Świnnej Poręby, gdzie znajduje się niezalany jeszcze zbiornik stanowiący swoistą pamiątkę po niezrealizowanych, pochodzących z lat pięćdziesiątych planach budowy największej w Polsce zapory wodnej.

„SHADOW MOUSE” PROJEKTU AGAYA BISKUP, PRZEMYSŁAW CZEPURKO.
„SHADOW HOUSE” PROJEKTU AGAYA BISKUP, PRZEMYSŁAW CZEPURKO.

Członkowie Małego Klubu z pewnością należą do faworyzowanej, wręcz elitarnej grupy odbiorców sztuki, mających możliwość naprawdę bliskiego z nią kontaktu. Nawet w przypadku tematów, które pozornie mogłyby wydawać się zbyt trudne (abstrakcyjne) dla małego widza, uwidacznia się fakt, że dziecięce reakcje są znacznie bardziej elastyczne, ich kontakt z nowym zjawiskiem czy nawet pojęciem nie wymaga wysilonego, jak w przypadku dorosłych, gimnastykowania się z zastanym, często w jakiś sposób ograniczonym, własnym światopoglądem. Jako wyjątkowo ciekawe z tej perspektywy jawią się warsztaty Rumaki, królewny, rycerze przeprowadzone w 2008 roku przez Justynę Koeke i zrealizowane w oparciu o jej wystawę Sekrety rodzinne (27.09-02.11.2008, kuratorka: Anna Smolak). Niezwykle zmysłowa, odsyłająca do kontekstu psychoanalitycznego, opowiadająca o erotycznym zabarwieniu relacji rodzinnych, ich psychologicznym zniuansowaniu wystawa została w trakcie warsztatów spenetrowana przez dzieci. Artystka wraz z sześcioletnią sostrzenicą Urszulką, przebrane w lśniącą, żywoczerwoną tkaninę wprowadziły rozentuzjazmowane dzieci do wnętrza instalacji - „rodzinnego układu" zabarwionego tajemniczością czy wręcz grozą. W jego wnętrzu dzieci odnalazły pokryte lśniącą lajkrą owce, jeże, konie. Mogły przebrać się za baśniowe postaci, stać się częścią tego układu.

Równie trudnym, biorąc pod uwagę perspektywę dziecka, mógłby wydawać się temat konstruowania tożsamości płciowej podjęty przez Wojtka Kubiaka i Lidię Krawczyk w pracach prezentowanych na wystawie Becoming (27.09-26.10.2008, kuratorka: Beata Nowacka-Kardzis). W tym wypadku artyści stylizowali dzieci w sposób podobny do tego, w jaki charakteryzowali swoich modeli grając z jednoznacznym i apriorycznym „przypisywaniem" portretowanej twarzy do konkretnej płci. Warsztaty przerodziły się w wyzwoloną, nieprzewidywalną serię przebieranek i zakończyły grupową sesją fotograficzną.

Kolejne frapujące tematy, zwykle wymykające się osobom dorosłym niemającym systematycznych kontaktów ze sztuka współczesną, pojawiały się cyklicznie w programie Małego Klubu. „Wielkim" zagadnieniem jest sama kategoria muzeum i ekspozycji, którą podjęto na warsztatach, tym razem autorstwa animatorek klubu, cytujących pracę Lorenca Weinera umieszczoną na fasadzie Zamku Ujazdowskiego w Warszawie. Zajęcia O wiele rzeczy za dużo by zmieścić w tak małym pudełku (2008) wymagały od klubowiczów zmierzenia się z tradycją pojęcia muzeum i stworzenia własnego projektu ekspozycji w oparciu o ręcznie zmajstrowaną makietę. W 2008 roku klubowicze, również manualnie, zapoznawali się ze sztuką konceptualną śledząc propozycje gier opracowanych przez artystów do wystawy Manual CC. Natomiast pojęcie nieskończoności oraz złożonych relacji czaso-przestrzennych obecnych w konceptualnych pracach Edwarda Krasińskiego przybliżył wytrawny animator warsztatów - Grzegorz Sztwiertnia wykorzystując nieprzebrane ilości nici, taśmy klejącej oraz kilku innych rekwizytów. Sztwiertnię można określić niemal jako klasyka artystycznej pracy z dziećmi - współpracował między innymi z bytomską Kroniką realizując tam Uroczyste otwarcie głów - zajęcia dotyczące koncepcji muzealnych ekspozycji. Właśnie na Kronikę wskazuje Malik pytana o inspiracje w tworzeniu formuły warsztatów w Bunkrze Sztuki. Bytomskie centrum przybiera często charakter świetlicy, w której oprócz regularnych zajęć można spędzać czas będąc jednocześnie w bliskim sąsiedztwie ze sztuką. Taką formułę zainicjował Sebastian Cichocki razem z Agatą Tecl, która do tej pory odpowiedzialna jest za warsztaty dziecięce w Kronice.

Chyba najbardziej specyficzną cechą Małego Klubu jest nastawienie na tego rodzaju współpracę dzieci z artystą, która owocuje wytworzeniem nowego, unikalnego przedmiotu użytkowego graniczącego z obiektem sztuki. Kreacja nowych form zainicjowana została w trakcie warsztatów dotyczących recycling art. Jedne z nich prowadzone były przez Juliana Tomaszczuka, który zasugerował dzieciom stworzenie nowych obiektów z niechcianych lub niepotrzebnych zabawek. Takie wykorzystanie istniejących uprzednio przedmiotów odsyła oczywiście do koncepcji ready-made, która okazała się doskonale oddziaływać na dziecięcą wyobraźnię. Tym tropem poszła również Małgorzata Markiewicz wykorzystująca we własnej twórczości stare ubrania. W trakcie warsztatów Co możemy zrobić z... powstała zatem kolejna seria niezwykłych, przetworzonych zabawek.

Jednak mimo tego, że dzieci biorą sztukę we własne ręce jednocześnie inspirując swoim działaniem artystów, nie można mieć pewności, co do tego, jak długą ostatecznie okaże się być historia Małego Klubu Bunkra Sztuki. Kryzys jest bardzo „dorosłym" słowem, a kryjąca się za nim niewiadoma ma obecnie niebagatelny wpływ na to, jak mogą potoczyć się losy niejednej z inicjatyw promujących sztukę współczesną. Pozostaje mieć nadzieję, że krótka jak na chwilę obecną groźna opowieść o kryzysie okaże się być bajką o żelaznym wilku.

PIŁKI PROJEKTU
BARTOSZA MUCHY.
PIŁKI PROJEKTU BARTOSZA MUCHY.

Ewa Opałka: Kiedy rozmawiałyśmy pół roku temu, trochę obawiałyście się o dalsze losy Małego Klubu głównie ze względów ekonomicznych. Ten kryzys jest już dziś zażegnany. Czy obecnie pojawiły się problemy nowego rodzaju?

Anna Bargiel: W związku z trudną sytuacja finansową, w jakiej znajduje się wiele instytucji kultury w Polsce, istniała realna groźba, że w przypadku braku dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Mały Klub przestanie istnieć. Na szczęście Ministerstwo po raz kolejny wsparło finansowo projekt, co pozwala nam na realizację programu w 2010 roku.

EO: Jak wygląda sytuacja MKBS w przededniu konkursu na nowego dyrektora Bunkra Sztuki?

AB: Tak jak mówiłam, mamy pieniądze na realizację programu do końca roku. Gorzej wygląda sytuacja Klubu Bunkra Sztuki, na który Bunkier nie ma pieniędzy i w momencie swojej największej aktywności, Klub musiał ograniczyć działalność do minimum.

EO: Wróćmy w takim razie do nieco już dłuższej historii Małego Klubu. Czy przed powstaniem Małego Klubu Bunkra Sztuki miałyście doświadczenie z prowadzeniem artystycznych zajęć edukacyjnych dla dzieci?

Cecylia Malik: Ja uczyłam w szkole - plastyka, zajęcia pozalekcyjne, kółka plastyczne.

Anna Bargiel: Zawodowo nie miałam wcześniej do czynienia z pracą z dziećmi. Miałam okazję przyglądać się jak wygląda edukacja artystyczna w instytucjach kultury za granicą, między innymi w Londynie, gdzie mieszkałam jakiś czas. Jako pierwsze studia ukończyłam Animację Kultury na Pedagogice UJ, już w tedy potrzeba edukacji artystycznej, szczególnie w Polsce wydawała mi się bardzo ważna.

EO: Kiedy pojawił się pomysł stworzenia Małego Klubu?

CM: Na pomysł wpadła Anka - przy realizacji pracy na wystawę Olafa Brauninga Woman and Dead. Anka była wtedy na stażu w Bunkrze Sztuki, a ja kończyłam studia kuratorskie. Chciałam się zajmować edukacją w ramach instytucji sztuki - po pierwsze miałam doświadczenie w szkole, po drugie - własne dzieci. Ania powiedziała mi wtedy, że chodzi jej po głowie projekt zrobienia pisma o sztuce współczesnej dla dzieci.

AB: To był pierwszy pomysł - stworzyć gazetę dla dzieci dotyczącą sztuki współczesnej, a żeby móc to zrobić, należało zacząć współpracę z jakąś grupą dzieci. Kiedy zaczęłam pracować w Bunkrze, nie było tu żadnych tego typu zajęć, więc pomyślałam, że fajnie byłoby coś zainicjować.

EO: Ale nie zarzuciłyście pomysłu z gazetą - to bardzo interesująca idea?

CM: W niedalekiej przyszłości w ramach Małego Klubu ma powstać publikacja, na razie nie wiadomo, czy będzie w formie gazety, czy raczej książki. W 2010 roku planowana jest. wystawa dla dzieci i przy tej okazji ma powstać pierwszy numer pisma.

EO: Chciałabym poruszyć wątek inspiracji i zapytać was o to, czy coś z tego, co dzieje się w edukacji artystycznej w Polsce szczególnie się wam podoba?

CM: Dwa lata temu byłam na podyplomowych studiach kuratorskich w grupie Sebastiana Cichockiego. Robiąc Manual CC często jeździliśmy do Kroniki, Sebastian dużo opowiadał o swoich projektach, bardzo szybko poznaliśmy się z wszystkimi pracownikami. Spodobało mi się to, jak wyglądał w Bytomiu program zajęć prowadzonych przez Agatę Tecl. Działania nie były sformalizowane, dzieci po prostu przychodziły tam jak do świetlicy. W ramach warsztatów w Kronice realizują one wspólnie z artystami prace, jak budowa statku kosmicznego z Hubertem Czrepokiem, ale są też wspólne spacery, wyjście do kina. Dzieci dostają drożdżówki z zaprzyjaźnionej piekarni.

AB: W Bytomiu niesamowite jest to, że dzieci, które tam przychodzą, są po prostu „z miasta", a nie jakoś specjalnie wyselekcjonowane. A wracając do inspiracji - oczywiście bardzo ciekawą rzeczą jest Laboratorium Edukacji Twórczej Marii Parczewskiej i Janusza Byszewskiego, skierowane bardziej do ludzi zajmujących się edukacją artystyczną. Dużo ciekawego dzieje się w Toruniu w CSW Znaki Czasu - fajne jest to, że prowadzona przez nich edukacja jest wspólnym działaniem na polu warsztatowym kuratorów, ludzi od edukacji, wszystkich pracowników merytorycznych traktujących takie zajęcia jako równoprawne z wystawami i z pozostałą działalnością instytucji.

„MINIMALISTYCZNY MIŚ” BARTOSZA MUCHY.
„MINIMALISTYCZNY MIŚ” BARTOSZA MUCHY.

CM: Takie „edukacyjne myślenie" niesamowicie ruszyło w całej Polsce - mam wrażenie, że dzieje się tak mniej więcej od dwóch lat. Mały Klub powstał w momencie, kiedy w skali kraju zaistniała potrzeba takich działań, jednocześnie pojawiły się na nie fundusze. Teraz na przykład bardzo prężnie na tym polu działa Muzeum Narodowe w Krakowie - organizatorzy warsztatów zapraszają do współpracy współczesnych artystów, czego wcześniej nie robili. Mają przy tym bardzo rozwiniętą strukturę: zajęcia dla szkół, dla liceów, dla przedszkoli, dla rodzin, dla dużych dzieci, dla małych dzieci. Po prostu wszyscy zobaczyli, że edukacja artystyczna jest bardzo ważna.

EO: Powiedzcie w takim razie coś o specyfice działania Małego Klubu na tak zarysowanym tle, co was wyróżnia?

CM: Myślę, że na skalę Polski nowe było to, że od początku działalności Małego Klubu Bunkra Sztuki do prowadzenia warsztatów zapraszałyśmy artystów; także do realizowania wspólnie z dziećmi projektów artystycznych. Bartek Mucha specjalnie dla Małego Klubu wymyślił minimalistycznego misia, którego dzieci podczas zajęć samodzielnie uszyły. Specyfiką Małego Klubu jest również to, że nie ma osobno koordynatora i osoby prowadzącej warsztaty. Praktycznie przy realizacji spotkań pracujemy razem [artyści i koordynatorki]. Współpraca z artystami też ma różny charakter. Niektórzy artyści mają opracowane gotowe warsztaty, na przykład Grzegorz Sztwiertnia; ale bywa też tak, że to my proponujemy coś artyście, który nie ma doświadczenia w pracy z dzieciakami, a mimo to bardzo chcemy z jego sztuką zapoznać naszych małych klubowiczów.

AB: Oczywiście wcześniej w innych instytucjach także zapraszano do udziału w warsztatach artystów - robi to na przykład Galeria Arsenał w Białymstoku. W Małym Klubie jest jednak tak, że każde warsztaty są rodzajem małego wydarzenia artystycznego tworzonego wspólnie przez artystów i dzieci. Oczywiście bardzo istotny jest element zabawy, jak w przypadku zajęć z udziałem Wilhelma Sasnala, w trakcie których dzieci samodzielnie robiły slajdy wyświetlane potem na dyskotece do ich ulubionej muzyki.

EO: W ramach Małego Klubu Bunkra Sztuki powstają też zabawki...

AB: Pomysł na tworzenie zabawek pojawił się w momencie, gdy dostaliśmy pieniądze na stworzenie gadżetu promocyjnego. Mogliśmy oczywiście wyprodukować serię kubeczków czy toreb, coś standardowego z logo Małego Klubu, ale chciałyśmy wydać te pieniądze na realizację nowych prac artystów, z którymi współpracujemy.

„LALA” JOANNY 
PAWLIK.
„LALA” JOANNY PAWLIK.

CM: Zaczęło się od wystawy Justyny Koeke, która zrobiła dla nas serię piesków. Potem Ania poprosiła o zrobienie kolejnych projektu takiej zabawki kolejnych artystów: Agatę Biskup i Przemka Czepurkę, Asię Pawlik, Bartka Muchę. Zabawki są tworzone w limitowanych edycjach - nie więcej niż sto sztuk, są robione ręcznie i sprzedajemy je po kosztach produkcji. Produkcja zabawek to także promocja artysty, pod tym względem jest to nasze działanie kuratorskie. W zeszłym roku Ania zabawki pojechały na Targi Taniej Sztuki do Rastra.

AB: W tym roku kontynuujemy realizację tego pomysłu i zapraszamy do tworzenia zabawek kolejnych artystów, chcemy też produkować istniejące już modele - jak na razie wszystkie sprzedały się „spod igły". Zabawki można kupować w księgarni Korporacji Ha!art w Bunkrze Sztuki.

EO: Opowiedzcie coś o dzieciach uczestniczących w warsztatach - czy jest to jakaś stała grupa?

AB: Zapraszamy dzieci w wieku od 5 do 12 lat, ale czasami organizujemy zajęcia dla starszych grup wiekowych, jak w przypadku warsztatów z członkami zespołu Paktofonika. Z liczbą dzieci na warsztatach bywa różnie - czasami przychodzi ponad 30 osób, ale najlepiej pracuje się w kameralnych grupach - wtedy klubowicze mogą więcej skorzystać, każdy może porozmawiać z artystą.

CM: Mamy około 20 dzieci, które przychodzą regularnie, chcą wracać, ale na każdych zajęciach pojawia się ktoś nowy.

AB: Bardzo często przychodzi około dziesiecioosobowa grupa z domu dziecka.

WARSZTATY „SKOK NA BLOK” Z SYLWIĄ HUTNIK.
WARSZTATY „SKOK NA BLOK” Z SYLWIĄ HUTNIK.

EO: Klub działa od grudnia 2007, za wami pięć sezonów działania - czy któreś ze spotkań wydaje się z tej perspektywy szczególne?

CM: Bardzo specyficznymi warsztatami był „Piknik na dnie jeziora" zorganizowany w czerwcu 20099 i powiązany z projektem Rafała Bujnowskiego. Wyjechaliśmy na rodzaj pikniku do Świnnej Poręby, gdzie budowana jest zapora wodna. Teren jeszcze nie jest zalany, ale w przyszłym roku znajdzie się pod wodą. Rozpaliliśmy na dnie jeziora ognisko, każdy z nas dostał mapkę tego miejsca w jego docelowym kształcie - kiedy już będzie tam woda. Dzieci wspólnie z artystą budowały tamę, a na koniec zrobiliśmy wspólne zdjęcie na tle zapory.

AB: Organizujemy także warsztaty niezwiązane bezpośrednio ze sztukami wizualnymi, jak trzydniowe warsztaty hip-hopowe Podaj dalej z Rahimem z Paktofoniki, na których młodzi fani hip-hopu poznawali sztukę djingu, beatboxu i freestylu czy zajęcia z Sylwią Chutnik, w ramach których dzieci budowały blokowisko. Poprowadziłyśmy też razem kilka warsztatów do projektu manual - gry dla początkujących i zaawansowanych, które przybliżyły dzieciakom pojęcie konceptualizmu, a przy okazji były placem gier i zabaw. Każde spotkane jest w pewien sposób szczególne i niepowtarzalne. Ciekawe wypadły warsztaty Gdzie początek... towarzyszące wystawie prac Edwarda Krasińskiego [Edward Krasiński. Abc, 10.04-22.05.2008, kurator: Andrzej Przywara]. Grzegorz Sztwiertnia zaangażował w ich przygotowanie studentów podyplomowych studiów kuratorskich. Zajęcia dotyczyły konceptualizmu - artysta wspólnie ze studentami przygotował kilka świetnych ćwiczeń, na przykład odtworzenie akcji Maurizio Cattelana, w czasie której artysta przykleił do ściany galerii swojego kuratora taśmą blue scotch. Dzieci zrobiły to samo z ogromnym Kubusiem Puchatkiem.

EO: Często warsztaty nawiązują nie tylko do czasowych wystaw, ale też do prac znajdujących się w kolekcji Bunkra Sztuki...

AB: Miałyśmy pomysł, żeby wyciągać prace z kolekcji, ponieważ nie ma do nich stałego dostępu. Bardzo dobrze wspominam jedne z pierwszych warsztatów Małego Klubu organizowane z Jankiem Simonem, na których pokazywaliśmy dzieciom jego dwie interaktywne instalacje z kolekcji Bunkra Sztuki: Bałwanek i Carpet Invaders. Janek wymyślił dla dzieci konkurs Kto szybciej ulepi bałwana?. Przez dwie godziny dzieci krzyczały do mikrofonu w galerii, wywołując lekkie przerażenie pań z obsługi. Właśnie o to nam chodzi - żeby dzieci czuły się w galerii swobodnie, wchodziły w interakcję z dziełami - oczywiście wtedy, kiedy jest to możliwe. Myślę, że sprzyja to wychowaniu świadomego odbiorcy nieuprzedzonego do sztuki współczesnej.

EO: A jak umieściłybyście, trochę z przymrużeniem oka, działania Małego Klubu w kontekście, zażegnanego już prawdopodobnie, kryzysu? Czy kwestia kryzysu pojawiła się w trakcie warsztatów?

AB: Można powiedzieć, że „kryzysowe" były warsztaty z Bartoszem Muchą Liche jest piękne. Na zajęciach stworzyliśmy małą fabryczkę zabawek. Każde dziecko z kawałka filcu szyło misia według wzoru zaprojektowanego przez artystę. Niektóre z nich pierwszy raz miały igłę i nitkę w ręce. Swoją drogą, na tych warsztatach dzieci mogły przekonać się, jak spędzają większość czasu ich rówieśnicy w Chinach [uśmiech]. Problemu ekonomii w sztuce dotyczyły warsztaty przeprowadzone przez Romka Dziadkiewicza, który stworzył z dziećmi miasteczko - z galerią sztuki współczesnej, bankiem, redakcją gazety, kawiarnią a nawet hotelem (brakowało tylko kościoła). Uczestnicy wcielili się w role: dyrektora galerii, kuratora, bankiera, dziennikarzy, a nawet złodziei dzieł sztuki - ta rola zresztą podobała im się najbardziej. W ten sposób dzieci miały okazję poznać mechanizmy rządzące obiegiem sztuki.

EO: Co ciekawego działo się w Małym Klubie w mijającym sezonie? O czym będą najbliższe warsztaty?

AB: Udało nam się zaprosić do współpracy kilku artystów, na których nam bardzo zależało, między innymi Zorkę Wolny, która jak przystało na artystkę wideo poprowadziła warsztaty za pomocą interaktywnego wideo przygotowanego specjalnie dla Małego Klubu. Na początku roku odbyły się dwuczęściowe warsztaty z twórczynią filmów animowanych, Martą Pajek, z którą uczestnicy mieli okazję zrealizować taki właśnie film. Oprócz warsztatów z artystami, mieliśmy promocje interesujących książek dla dzieci, pokazy polskiej animacji od lat sześćdziesiątych do współczesności. Najbliższe spotkanie, które odbędzie się 27 marca, poprowadzi Łukasz Lędziński, współtwórca kolektywu Uschichten, działającego na granicy architektury, instalacji i akcji społecznej.

W TYM TEMACIE CZYTAJ TAKŻE:
Leszek Karczewski, Śmiało, obierz ziemniak. Edukacja w MS w Łodzi
Anna Taszycka, Edukacja: sztuka w kinie
CoCA Kolektyw: Katarzyna Jankowska, Marta Kołacz, Daniel Muzyczuk, Agnieszka Pindera i Joanka Zielińska, Edukacja: sztuka cię szuka!
Monika Weychert-Waluszko, Edukacja w MSN. Rozmowa z Sebastianem Cichockim i Martą Dziewańską
Wojciech Szymański, Muzeum jedzie na Woodstock. Rozmowa z Jolantą Gumulą
Ewa Małgorzata Tatar, „Co artysta miał na myśli?", czyli o sztuce i edukacji
Dorota Jarecka, Biblioteka i reading room. Nowe muzea: edukacja czy zabawa?
Ewa Małgorzata Tatar, Dominik Kuryłek, Kuba Szreder, Pomiędzy krytyką instytucjonalną a krytycznością instytucji. O projekcie "Przewodnik" w Muzeum Narodowym w Krakowie
Janusz Byszewski, Grzegorz Borkowski, Adam Mazur, Muzeum nie tylko dla kuratorów: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie z punktu widzenia edukatora
Kongres Kultury Polskiej, różni autorzy
Paulina Olszewska, T jak Tarnów, czyli lekcja ze sztuki współczesnej
Katarzyna Hołda, Edukacyjna aktywność wokół "Białej". Z Anną Nawrot i Janem Gryką rozmawia Katarzyna Hołda

WARSZTATY Z ROMANEM DZIADKIEWICZEM „OBIEG SZTUKI”.
WARSZTATY Z JANKIEM SIMONEM.