Mieleszki w Galerii Białej

Paweł Grześ w projekcie "Mieleszki" nawiązuje do przedwojennych zdjęć rodzinnych, robionych na wsiach przez wędrownych fotografów: rodzina przed domem, głowa rodu siedzi z najmłodszym niemowlęciem na kolanach, reszta stoi dookoła i wszyscy, łącznie z niemowlęciem w czepku wbijają wzrok w obiektyw. Paweł Grześ w podobny sposób sfotografował mieszkańców Mieleszek, białoruskiej nadgranicznej wsi po polskiej stronie, skąd pochodzi jego rodzina. Mieleszczanie stoją (czasem siedzą) w bezruchu przed swoimi domami i patrzą na widza. Drugą częścią projektu była wystawa na wolnym powietrzu w Mieleszkach w 2005 roku. Każda fotografia została powieszona na płocie gospodarstwa należącego do osób, które były na niej sportretowane. Projekt został sfinansowany przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego (program Sąsiedztwo Polska - Białoruś - Ukraina) i przez środki państwowe (Stowarzyszenie Euroregion Niemen).

Paweł Grześ, Mieleszki
Paweł Grześ, Mieleszki

Zasadnicza różnica między zdjęciami dawnymi a współczesnymi jest taka, że na tych drugich nie ma ani jednego niemowlęcia. Pojawia się za to wymowny motyw: dom, przed którym nikt nie stoi, leży tylko trumna ze zmarłą staruszką - jedyną i ostatnią właścicielką. Spośród sportretowanych przez Pawła Grzesia osób dziś już jedenaście nie żyje, a większość młodych ludzi na zdjęciach to goście z miasta. Ale w pracach nie ma lamentu nad przemijającą kulturą, chociaż jej przemijanie widać tym ostrzej, że autor fotografuje ją sposobem modnym w czasach, gdy była żywotna. Pokazuje sytuację obiektywnie i powściągliwie. Tomasz Pospech w katalogu wystawy pisze: Spojrzenie prosto w obiektyw - tego typu dokument, do niedawna niemalże bez precedensu w polskiej fotografii, zyskał w ostatnich latach bardziej znaczącą pozycję. Statyczna fotografia dokumentalna, w której osoba portretowana stoi naprzeciwko widza, świadoma tego, że właśnie robi jej się zdjęcie, od dawna obecna w fotografii niemieckiej i amerykańskiej, od paru lat próbuje ponownie odnaleźć swe miejsce w fotografii Europy Wschodniej. Inspirując się pracami wielu znaczących fotografików minionych lat, Paweł Grześ nawiązuje w swoich zdjęciach również do prac wybitnej przedstawicielki polskiej tradycji, Zofii Rydet.

Paweł Grześ, Mieleszki
Paweł Grześ, Mieleszki

Ten typ zdjęć tworzy zapis rzeczywistości, który odbiorca sam odczytuje i interpretuje. Są tu różne nurty. Jest na przykład sposób fotografowania, który stosują socjologowie, by badać grupy społeczne: prosi się osobę portretowaną, by wybrała do zdjęcia miejsce i rzeczy dla niej najcenniejsze, najbardziej ulubione czy takie, które ją charakteryzują. Przychodzi fotograf, a tam osoba siedzi w salonie, a wokół rosenthale, pittbule - albo przeciwnie: bollywoodzkie plakaty i kilka tomów Slawoja Żizka w oryginale i różnojęzycznych przekładach. Jednym słowem to, co w środowisku danej osoby wypada lubić, co pokazuje wartości środowiska - ale niekoniecznie czyjeś prywatne oblicze. Natomiast Paweł Grześ mimo, że jednym z celów pracy było pokazanie pewnej grupy społecznej, mniejszości białoruskiej, nie starał się badać wartości jej kultury, czy jej odrębności. Metoda, którą wybrał, bardziej pozwala dojrzeć jednostkę. Oczywiście z jej przynależnością rodzinną, społeczną, ale najważniejszy jest tu konkretny człowiek.

Paweł Grześ, Mieleszki
Paweł Grześ, Mieleszki

Kulminacją całego projektu była wystawa w Mieleszkach. Tomasz Pospiech zauważa, że wieś jako całość stała się dziełem sztuki, a mieszkańcy współtwórcami tego dzieła. Pozowali, pomagali wieszać wystawę, byli pierwszą publicznością. Jest to piękny przykład sztuki społecznej, ale nie takiej, która chałupniczo próbuje powielać eksperymenty psychologów, lecz takiej, która wykorzystując zastane konteksty daje ludziom możliwość, żeby sami dostrzegli, docenili swoją wartość i żeby sami dalej budowali sytuację. W podobny sposób tworzy Joanna Rajkowska, ale i ludzie, którzy przyjeżdżają do brazylijskich - albo polskich - slumsów i dają dzieciom sprzęt, żeby to one fotografowały swoje otoczenie.

Paweł Grześ, Mieleszki
Paweł Grześ, Mieleszki

Film, który obok fotografii Pawła Grzesia można obejrzeć na wystawie w Białej pokazuje, jak zadowoleni ludzie wieszają swoje portrety na swoich płotach i jak później wszyscy, razem z ludową orkiestrą, odświętnie ubrani idą przez ulicę i oglądają zdjęcia. Potem grupki osób stoją przy stołach. Dalej już nie widzimy, co się dzieje, ale wernisaż podobno był udany. Wydarzenia w Mieleszkach świetnie ilustrują tezę Ludwińskiego - centrum może być wszędzie tam, gdzie akurat tworzy się sztuka.

Paweł Grześ, "Mieleszki", fotografia, film, dokumentacja, Galeria Biała, Lublin, 11.01- 1.02.08 http://free.art.pl/biala

Paweł Grześ, Mieleszki
Paweł Grześ, Mieleszki