Podróż somnambuliczna. "Our Lady's forever" w Zachęcie


W Małym Salonie Zachęty można oglądać nową wideoinstalację Anny Konik zatytułowaną Our Lady's forever. Inspiracją do jej stworzenia był dramat napisany przez cierpiącego na schizofrenię mężczyznę, którego artystka poznała w 2000 r. Jest to opowieść o niespełnionej miłości i nieukojonej tęsknocie, o oczekiwaniu... Film wideo, będący poetycką impresją na temat tego dramatu, został zrealizowany przez Konik w 2006 roku w Irlandii, w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym Our Lady's Hospital, który stał się scenograficznym dopełnieniem tej historii. "Dramat był zbyt surrealistyczny i niemożliwy do przełożenia, dlatego zdecydowałam się na moją opowieść o dramacie, dokumentację miejsca i działań aktorów" - mówi Anna Konik.

 Kadr
Kadr

Our Lady's to niewątpliwie najbardziej poetycka z dotychczasowych prac artystki. Film ten to opowieść wyświetlana symultanicznie na siedmiu ekranach, nie mająca początku i końca, niczym irlandzka pieśń pełna niezrozumiałych metafor, powtarzanych wielokrotnie zaklęć: "210 pustych pokoi…"1 , wierszy "cicho szepczesz gdy strach stuka w me pocięte oczy".2 Bohaterowie utworu to kobieta i mężczyzna, którzy pojawiają się, zawsze oddzielnie, w różnych kadrach filmu. Zawieszeni w czasie, są jak postacie z dramatów Becketta, krążą niczym zjawy po opustoszałych szpitalnych salach i korytarzach, poszukując siebie nawzajem. Ich pragnienie znalezienia drugiej osoby nigdy się nie spełnia. Mimo że przebywają w tym samym miejscu, stanowią dwa oddzielne wszechświaty i przemierzają puste przestrzenie samotnie.

Obszar, w którym porusza się artystka, niezwykle trudno zwerbalizować. Materią jej twórczości jest to, co niewidzialne, lecz odczuwalne: sfera pragnień, emocji, niedefiniowalnych intuicji, zamknięty wewnętrzny świat ludzi, dostępny w marzeniu sennym, poetyckiej wyobraźni, próbach psychicznej introspekcji, bólu wewnętrznym i milczącym zmaganiu z nim. Niedostrzegalny dla innych dramat rozgrywa się pod kloszem ich własnych myśli, snów i pragnień. Taki stan psychiczny opisuje Sylvia Plath w książce Szklany Klosz.

Podobnie jak w poprzednich pracach, w Our Lady's artystka kieruje uwagę widza na te aspekty egzystencji i związane z nią obszary, których on nie chce dostrzegać: samotność, zagubienie, choroba i nadwrażliwość. W In the middle of the way (projekcie rozpoczętym w 2001 roku i kontynuowanym do chwili obecnej) artystka rozmawia z bezdomnymi, w pracy Przezroczystość( 2004) słucha historii samotnych starszych ludzi.

Bohaterami jej prac są ludzie egzystujący na obrzeżach rzeczywistości, nieobecni w teraźniejszości. Niezauważalni. Przezroczyści. To oni są najważniejsi dla artystki.

Kadr
Kadr

Prace Anny Konik mają zazwyczaj charakter wideo-paradokumentu: "przed kamerą nie mamy aktorów z teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego, dokonujących aktu całkowitego dla publiczności, choć mamy do czynienia z ludźmi całkowicie rozbrojonymi, bezbronnymi, nie mającymi nic do ukrycia i nic do stracenia" - napisał Krzysztof M. Bednarski.3

W Our Lady's jest inaczej. Tu występują aktorzy, którzy odgrywają określone role. Nadaje to historii uniwersalny wymiar. Autentyczność przekazu wzmacnia dokumentacja opuszczonego miejsca, a także historia spotkania Anny Konik z autorem dramatu.

Ekrany wideo to rodzaj rozłożonych puzzli. Wyświetlane na nich historie mają się uzupełniać, choć ich połączenie jest niemożliwe. Motyw puzzli pojawia się zarówno na filmie, jak i przy wejściu do sali z prezentacją wideo w Zachęcie.

W Our Lady's przenikają się różne płaszczyzny czasowe, wszystko jest zawieszone pomiędzy snem, emocjami a dokumentem miejsca - architektura opustoszałego szpitala odgrywa ważną rolę. Obraz na środkowym ekranie pozostaje niezmienny, pozostałe zmieniają się nieustannie. Oglądamy je niczym zdjęcia z podróży. Motyw wędrówki, nieustannego bycia w drodze to leitmotiv twórczości Konik. Nie chodzi tylko o przemieszczanie się w przestrzeni, lecz o czas wewnętrzny, o podróż duchową.

Błądzące cienie potęgują somnambuliczną atmosferę, narracja się urywa, kadry układają się w sekwencje poetyckich obrazów: światło wpadające do pokoju, powiewająca firanka, dziewczyna stojąca twarzą do białej ściany, mężczyzna siedzący na krześle, roześmiane dzieci trzymające się za ręce. Zmieniające się obrazy tworzą dziwaczną układankę - jakby miały odzwierciedlać stany emocjonalne bohaterów, ich "wielokrotne przejście przez piekło duszy".

Kadry z opustoszałego szpitala uzupełniają obrazy skał, morza rozciągającego się po horyzont oraz statku na wzburzonych falach. Oglądając te sekwencje, słyszymy szum morza, podmuchy wiatru i niemal czujemy łagodny dotyk wiatru na twarzy. Podróż się nie kończy.

Mimo pozornej teatralizacji żywiołem Our Lady's forever nie jest wcale teatr rozumiany jako gra aktorska, lecz poszukiwanie autentycznych międzyludzkich relacji. To, co naprawdę istotne, znajduje się poza obszarem gry.

Anna Konik, "Our Lady's forever", "Zachęta" 15.06-05.08 2007, kurator: Ewa Witkowska, współpraca ze strony Zachęty: Julia Leopold

Our Lady's Forever 7-kanałowe wideo zsynchronizowane,/kolor/,dźwięk,(10'14") Projekt zrealizowany podczas: Pépinieres européennes pour jeunes artistes, Artist in Residence in National Sculpture Factory, Cork, Irlandia

Kadr
Kadr

Kadr
Kadr

  1. 1. fragment ścieżki dźwiękowej wideo instalacji, Zachęta, Warszawa 2007.
  2. 2. ibidem
  3. 3. Krzysztof M. Bednarski, [w:] Przezroczystość, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2004, s. 32