Być pasożytem czy spasożytowanym? Maciej Kurak w galerii AT

Ja pasożytuję, ty pasożytujesz, on pasożytuje, my pasożytujemy... Trochę się pogubiłam w relacjach pasożytowania i bycia pasożytowanym, które serwuje nam Maciej Kurak w swojej najnowszej realizacji pt. „Pasożyt - wersja demokratyczna". Zacznijmy od wyjściowej relacji pasożytniczej - było tak: Maciej Kurak poznał Arka Pasożyta, który żyje w instytucjach kultury, i zaprosił go do udziału w swojej pracy. Następnie przebudował przestrzeń galerii AT w taki sposób, aby odizolować Pasożyta i nie dopuścić go do części użytkowanej przez ludzi. Arek Pasożyt zamieszkał na czas trwania wystawy w wąskim pasie buforowym okalającym galerię w jej wnętrzu. Nawet w kwestii zaspokajania potrzeb sanitarnych Arek Pasożyt otrzymał wydzieloną toaletę, do której mógł się dostać tylko poprzez przeczołganie się nad głową właściciela galerii, Tomasza Wilmańskiego.

Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań
Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań

W ten oto sposób widz, wchodząc do galerii, spotykał się z bardzo dobrze mu znaną sytuacją pustej przestrzeni i białych ścian. I co dalej? Jeśli chodzi o samą postać niewidocznego tytułowego pasożyta, sprawa wyglądała dwojako. Po pierwsze, można przecież wierzyć w istnienie czegoś lub kogoś niewidzialnego, zwłaszcza że tu argumenty za jego istnieniem przemawiały z dołączonej do wystawy gazetki. Po drugie, można rzecz sprawdzić empirycznie, co też niektóre niespokojne dusze uczyniły, opukując ściany galerii - o dziwo otrzymując odpowiedź w postaci odpukania, która potwierdzała istnienie innego, równoległego bytu.

Wróćmy do gazetki. Na czterech stronach A3 papieru biblijnego znalazły się rysunki przedstawiające plan galerii AT i schemat odizolowania pasożyta, encyklopedyczne i wikipedyczne definicje pojęć dotyczących tematyki pracy, tekst nakreślający obszar kontekstów, kilka ilustrujących fotografii oraz „Manifest pasożytyzmu" Arka Pasożyta. Rysunki, bardzo przyjazne i pomocne, wprowadzały nastrój odpowiadający poszukiwaczom skarbów, co być może sprowokowało do działania opukiwaczy.

Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań
Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań

Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań
fot. z archiwum galerii AT

Obecność na łamach gazetki „Manifestu" jako integralnej części projektu Pasożyta jest uprawomocniona. Zastanawiam się jednak, czy ma też takie prawo tekst napisany przez autora, który przywołuje praktycznie wszystkie możliwe interpretacyjne: natura, kultura, filozofia, edukacja, socjologia, sztuka, mitologia, literatura... Wygląda to tak, jakby artysta przygotował dla odbiorcy pięknie wymoszczoną lożę. Wyznaczył dla niego miejsce, z którego ma określoną perspektywę widzenia. Jej zakres opisuje nam właśnie gazetka. Gdziekolwiek widz wychyli nos, artysta już tam był, zdążył go uprzedzić, uwzględniając w tekście każde skojarzenie czy osąd. To jest moment, w którym wchodzimy na kolejny poziom pasożytnictwa, ale zanim zmącę obraz tej struktury, przywołam to, co już wiemy: mamy pasożytującego na galerii Pasożyta, mamy też artystę, który sprawia, że Pasożyt istnieje w wersji demokratycznej, choć ja nazwałabym to raczej układem czy umową, a nie demokracją. Mamy pasożyta artystę, który pasożytuje na Pasożycie. Czy mamy również artystę pasożyta w wersji pasożytującej na widzu? Relacja jest niesymetryczna. Kurak tak konstruuje sytuację, że niemożliwe jest zaistnienie takiej reakcji odbiorcy, która byłaby dla niego zaskoczeniem. Jakakolwiek z nich, gdy tylko zaczyna kiełkować, trafia natychmiast do wszechobecnej paszczy artysty pasożyta. Myślę, że widz, który ceni sobie swobodę, może poczuć się nieco zawiedziony.

Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań
fot. z archiwum galerii AT

Autor, przywołując definicję autoplagiatu, sygnalizuje, że nie poprzestał na wymienionych sposobach pasożytnictwa, ale również objął tym procesem samego siebie - autospasożytował się. „Pasożyt - wersja demokratyczna" w założeniu ma być autoplagiatem pracy Kuraka „Sweet Harmony" z 2004, w której za pomocą ścianek działowych w prywatnym mieszkaniu w Poznaniu zbudował mniejsze, wewnętrzne mieszkanie, a mieszkańcy zajmowali wydzieloną przestrzeń między starymi i nowymi ścianami. W kontekście wszechogarniającego pasożytniczego filtru każde działanie, jakiego podejmuje się artysta, będzie wpisywać się w jego strukturę. Tym oto sposobem osiągnęliśmy kolejny pasożytniczy poziom.

Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań
fot. z archiwum galerii AT

Maciej Kurak jądrem swojej realizacji czyni krytykę instytucji oraz środowisk artystycznych, które sam nazywa „ciepłymi grajdołkami". Przypisuje role pasożytów i żywicieli, pokazuje nierówność układu i łatwość wykorzystania systemów o takim charakterze. Granice między definicjami zaczynają falować i zastanawiam się, czy Maciej Kurak nie przeliczył się aby w swoich kalkulacjach? Czy uwzględnił w swoim założeniu możliwość, że pasożytnictwo może stać się żywicielstwem i na odwrót? Być może w przyszłości fakt hodowania pasożyta na swoim podwórku będzie po prostu skutecznym zabiegiem marketingowym i, paradoksalnie, jako maskotka to on będzie dostarczał pożywienia galerii. I to galeria uwiesi się na biednym „pasożycie" albo w ogóle role staną się fikcją i w grę wejdzie mutualizm. A może już ten Pasożyt nie był wersją demokratyczną, lecz mutualną?

 

Maciej Kurak, „Pasożyt - wersja demokratyczna", 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań

Maciej Kurak, Pasożyt - wersja demokratyczna, 17-28.10.2011, Galeria AT, Poznań
fot. z archiwum galerii AT