Gra Spojrzeń

WOJCIECH BĄKOWSKI, CAŁE WSZYSTKO, WYSTAWA LE COEUR EST UN CHASSEUR SOLITAIRE, GARE SAINT-SAUVEUR, LILLE, 2009
WOJCIECH BĄKOWSKI, CAŁE WSZYSTKO, WYSTAWA LE COEUR EST UN CHASSEUR SOLITAIRE, GARE SAINT-SAUVEUR, LILLE, 2009

Spoglądając na tegoroczną edycję konkursu Deutsche Bank, trzeba uwzględnić fakt istnienia ogromnej liczby perspektyw, z jakich można to zdarzenie oceniać. Konkursowa formuła pozostaje przy tym niezmienna i z dotychczasowych opinii na temat takiej drogi oceny dorobku artystycznego, można by stworzyć osobną publikację towarzyszącą samemu konkursowi. Sednem artystycznego współzawodnictwa, w którym nagrodę funduje ogromna korporacja finansowa, jest relacja działań artystycznych do rynku, który reaguje na artystyczne ruchy wpisując je w swój kontekst. Jednocześnie jednak konkurs uwidacznia złożony system zależności między instytucjami sztuki, artystami, szeroko pojętą publicznością oraz rynkiem właśnie (w dowolnej kolejności). W kontekście globalnego kryzysu ekonomicznego jeszcze wyraźniej zarysowuje się zależność działań artystycznych od sfery finansowej, na co zwraca uwagę Maria Brewińska w katalogu Spojrzeń1. Uwagę zwraca postawa donatora, który kontynuując strategię (od)budowania zaufania do świata finansjery, trzyma w silnym i czułym uścisku młodych twórców, zarysowując dla nich nowe horyzonty rozwoju i (nie bójmy się tego słowa) kariery, od których to, dzięki wsparciu finansowemu, dzielić ma ich przysłowiowy jeden krok. Jest to ciekawy kontekst dla wypowiedzi artystycznej - prace tworzone z myślą o nim mogą w dość bezpośredni sposób odnieść się do sieci tak zarysowanych zależności. Żaden z tegorocznych nominowanych artystów nie pokusił się o nawiązanie wprost do tego kontekstu, w odróżnieniu od poprzedniej edycji, w ramach której powstała praca Rafała Jakubowicza penetrująca niechlubną przeszłość instytucji sponsorskiej.

Jednym ze sposobów patrzenia na konkursy jest koncentracja na tym, kto z nominowanych artystów jest już rozpoznawalnym „nazwiskiem", a kto jest mniej znany i mniej wyeksploatowany przez instytucje i kuratorów. Z tej perspektywy można przyjąć, że nominowani w czwartej edycji konkursu DB młodzi twórcy (poniżej 35 roku życia) są mniej więcej w tym samym stopniu znani i obecni w lokalnym (polskim) środowisku. Anna Molska, laureatka II nagrody, najmłodsza z siedmioosobowej grupy, zaistniała też wyraźnie w kontekście międzynarodowym dzięki berlińskiemu biennale 2008. Dostosowanie spojrzenia do optyki metrykalnej każe zwrócić wzrok na artystów zahaczających o określoną w zasadach konkursu górną granicę wieku: Bognę Burską, Annę Konik i Olafa Brzeskiego. Od lat są oni obecni na polskiej scenie artystycznej, doceniani, konsekwentnie kontynuują poszukiwania w zarysowanych przez siebie obszarach sztuk wizualnych. Twórczość Bogny Burskiej zapętliła się na formie found footage, którą artystka metodycznie eksploruje; Anna Konik bada przestrzenie wykluczenia, obszary marginesu, wpływ zmiany miejsca, przemieszczenia na tożsamość; Olaf Brzeski koncentruje się na medium rzeźbiarskim i „zrzucaniu rzeźby z piedestału". Udział twórców urodzonych w połowie lat 70. w konkursie dla młodych (po 35 roku życia wypada być już chyba „twórcą dojrzałym"?) artystów ma charakter załapywania się na „ostatni dzwonek". Żadnemu z tej trójki nie przypadł laur zwycięstwa. Konkurs pokazał wyraźnie, że nastawiony jest na docenienie „mocnych startów" artystów urodzonych w okolicach 1980 roku, niż tych, o kilka lat starszych, którzy właściwy debiut mają już daleko za sobą.

ZORKA WOLLNY, PAPI EROSY, 2008, ETIUDA PERFORMANS NA WYSTAWIE POLAND STREET UNDERGROUND, INSTYTUT POLSKI W LONDYNIE, WINYL FACTO
ZORKA WOLLNY, PAPI EROSY, 2008, ETIUDA PERFORMANS NA WYSTAWIE POLAND STREET UNDERGROUND, INSTYTUT POLSKI W LONDYNIE, WINYL FACTORY GALLERY (Z ROMANEM DZIADKIEWICZEM)

Najprzyjemniej byłoby zerknąć na Spojrzenia od strony samej konkursowej ekspozycji, która w tym roku jest wyjątkowo spójna i interesująca. Jest to o tyle godne uwagi, że za doborem praca nie stoi tutaj kuratorka (Maria Brewińska) - wystawa w pewnym stopniu jest dziełem przypadku czy też sumą pewnych wypadkowych. Sześciu z siódemki nominowanych pokazało prace wideo, które to medium stanowi dla nich główne narzędzie artystycznego wyrazu. W tym kontekście rzeźbiarskie prace Olafa Brzeskiego poprzez kontrast stają się przestrzenną dominantą ekspozycji. Konfrontacja z Katastrofą na schodach Zachęty - staroświecką gablotą na kółkach, która w niewyjaśnionych okolicznościach „stoczyła się" ze stopni szacownej instytucji, jest bardzo mocnym, ustawiającym optykę recepcji całej wystawy, akcentem. Z gabloty prawie wysunął się na posadzkę niezgrabny, rzeźbiarski obiekt. Prezentowane w korytarzach na pierwszym piętrze Sierotki - ostatnie takie okazy to rzeźbiarskie twory uwięzione w szklanych gablotach, spadające pod postument, jakby chciały uciec od rzucanego na nie snopu światła, skryć się w cieniu, wybrać wolność od ekspozycji. Artysta zafiksowany na ukazywaniu własnego zmagania z odbrązawianiem medium rzeźbiarskiego, sam nie stanął na konkursowym podium - Katastrofa na schodach Zachęty nabiera w tym kontekście dodatkowego waloru przedzierzgając się groźnie w rodzaj samospełniającej się przepowiedni.

Pozostałe prace prezentowane na piętrze Zachęty obleczone zostały w ciemną ekspozycyjną szatę. Wideo pokazywane są w wytłumionej i zaciemnionej przestrzeni implikującej nastrój kontemplacji i wyciszenia. Nowa praca Zorki Wollny, Czarny film, jest jak zwykle w przypadku tej artystki wypowiedzią niezwykle osobistą, tym razem jednak jej opresyjna mroczność posiada niemal transowy charakter. Recytacji fragmentów Szklanego klosza Sylvii Plath towarzyszy obraz zarejestrowany przy pomocy kamery z opcją „night shot", co jest zabiegiem prostym, acz bardzo efektownym. Oczy występujących w filmie kobiet należących do sfery koszmaru śnionego przez narratorkę, lśnią mdłym światłem upodobniając je do zjaw. Bohaterki są znajomymi artystki, tym mocniej wybrzmiewa ukazanie ich w roli przerażających i osaczających tworów „czarnego filmu" będącego rodzajem złego tripu, depresyjnego przestawienia się wizji. Starsze prace Wollny przywołane są w postaci rejestracji performansów wykonywanych na przestrzeni lat: od Koncertu na wysokie obcasy (2004), przez krakowskie Muzeum (2006), Chodzonego na kolekcję sztuki XX i XXI wieku w Łodzi (2007), londyńską etiudę Papierosy (2008) po łódzkie Sześć sylwetek na tle kolekcji (2009). Artystka wybrała te, które konotują formę i sytuację koncertu/baletu wykonywanego w zinstytucjonalizowanej przestrzeni. Cykl ten dopełniła realizowanym z Anną Szwajgier koncertem-performansem prezentowanym w ramach Spojrzeń, czyli Balladą na gmach Zachęty odnoszącą się do historii budynku i samej Zachęty. Instrumentalne potraktowanie siedziby instytucji sztuki może wskazywać na rodzaj symbolicznego przejęcia władzy. Istotne wydaje się, że, choć nie bezpośrednio, Wollny odniosła się do sytuacji zależności artysty od instytucji, co można potraktować jako delikatne zarysowanie swojego stanowiska wobec samej sytuacji konkursowej.

OLAF BRZESKI, SZTUKA JEST PRZEMOCĄ, 2006, STŁUCZONA I SKLEJONA CERAMIKA, LATEKS, DREWNO, INTERNATIONAL TRIENNALE OF CONTEMPORARY
OLAF BRZESKI, SZTUKA JEST PRZEMOCĄ, 2006, STŁUCZONA I SKLEJONA CERAMIKA, LATEKS, DREWNO, INTERNATIONAL TRIENNALE OF CONTEMPORARY ART, GALERIA NARODOWA W PRADZE, 2008, FOT. B. SZEWCZYKOWSKI

Może warto w tym miejscu jeszcze raz zaznaczyć, że w konkursie oceniane są nie pokazywane w ramach ekspozycji prace, lecz dorobek artystów z ostatnich dwóch lat. Tym samym elementy, z których składa się wystawa, mają niestety poniekąd charakter „kwiatka do kożucha". Prace nie są jurorom „potrzebne" do wytypowania lauretów, ale służą głównie szeroko rozumianej publiczności, która może zapoznać się z sylwetkami nominowanych. Teoretycznie wystawa powinna składać się z nowych realizacji (ale niekoniecznie wykonanych z myślą o pokazaniu w Zachęcie) oraz wybranych, starszych prac. Pod tym względem widoczne są na wystawie spore dysproporcje. Przywołane realizacje Wollny składają się w dość spójną, autoreprezentacyjną wypowiedź. Ale już na przykład w wypadku Anny Konik można zobaczyć tylko nową pracę - film zrealizowany w ramach jej stypendialnego wyjazdu do Berlina. Artystka projektuje na wzniesioną w galerii ściankę obraz willi, miejsca pobytu słynnych naukowców (Willa zauroczonych). We wnętrzu instalacji, na trzech ekranach, zeprezentowane zostały trzy rejestracje w statycznym ujęciu. Kadry filmów są nieostre - ktoś przechodzi korytarzami budynku, coś dzieje się za oknem, słychać nakładające się na siebie głosy. Praca Konik jest poniekąd wypowiedzią na temat niemożliwości skoncentrowania spojrzenia, przybrania jednego, obiektywizującego punktu widzenia - jest zbyt wiele możliwości, dlatego cały obraz ulega rozmyciu.

Nowa praca Wojtka Doroszuka ciekawie współgra z kontekstem konkursowym - artysta wykonał rodzaj hommage dla niewłączonych do wcześniejszych realizacji fragmentów filmowych - Special features (2009). Jednocześnie na wystawie można obejrzeć ukończone, starsze prace: Czas malin (2008), Kilka miejsc (2007), Reisefieber (2007) oraz Tumor Imaginis (2008). Wykorzystanie odrzuconych uprzednio fragmentów jako materiału do nowej realizacji z jednej strony wybrzmiewa jako oznaka wyczerpania, potrzeby zwrócenia się do wnętrza procesu twórczego, autoreferencji, z drugiej puentuje (być może w sposób przez autora nieuświadomiony) potrzebę nowości w świecie sztuki, wymóg tworzenia „świeżynek", które zaspokajałyby (konkursowe chociażby) apetyty. Przejrzysta narracja filmów Doroszuka odnosząca się do doświadczeń referujących współczesne mikro i makro migracje znalazła uznanie w postaci nagrody publiczności.

WOJTEK DOROSZUK, RASPBERRY DAYS, INNVIK, NORWEGIA, 2008, FILM, 18’ 30’’
WOJTEK DOROSZUK, RASPBERRY DAYS, INNVIK, NORWEGIA, 2008, FILM, 18’ 30’’
WOJTEK DOROSZUK, RASPBERRY DAYS, INNVIK, NORWEGIA, 2008, FILM, 18’ 30’’

Wspomniana już w tekście Bogna Burska to kolejna z nominowanych artystek, która procesualnie i pieczołowicie rozwija zarysowane uprzednio wątki medialnych poszukiwań. Jej nowe realizacje nie są nastawione na jakiś zwrot czy zaskoczenie widza (może to właśnie jest ten próg, po przekroczeniu którego młody twórca staje się dojrzałym artystą?). Oprócz znanych już prac God Is Vain z cyklu The Game with Shifting Mirrors (2006-2007) oraz Shooting star (2006-2008), których powstanie poprzedziły długotrwałe poszukiwania materiału found footage i wymagało niezwykle selektywnej uwagi, w Zachęcie pokazano nową realizację 12'30. Rodzajem formalnej innowacji wprowadzonej przez Burską jest zagięcie panoramicznego obrazu tak, że tworzy on koło. W środku pozostaje czarna przestrzeń, rodzaj jądra, na obrzeżach którego rozwija się obraz. Artystka uzyskała w ten sposób możliwość formalnego wyrażenia niezwykle istotnego dla swojej pracy pojęcia cykliczności, a także zaznaczenia miejsca styku wykreowanej, fikcyjnej rzeczywistości i tego, co pozamedialne.

Zachowując regułę, którą rządzą się gale wieńczące wielkie festiwale filmowe, na koniec pozostaje przywołać laureatów dwóch pierwszych nagród. And the winner is...: Wojciech Bąkowski, który pokazał realizację Ukończony stworzoną w duecie z Anną Molską, laureatką II nagrody. Współpraca ta może oznaczać potrzebę kolektywnego tworzenia, pewnego rodzaju odżegnywania się od trwania przy zindywidualizowanej percepcji. Połączenie wysiłków twórczych jest bardzo interesujące, a praca, choć stanowi spójną wypowiedź, podzielona została na dwa ekrany i dwie symultaniczne projekcje. Spojrzenie widza musi zatem wybierać, na której z projekcji skupić się w danym momencie. Na ekranach zobaczymy grupę mężczyzn przemieszczających się na dziwnych fotelach-wózkach po czymś, co przypomina pas (czy raczej okrąg) startowy dla helikopterów. Trwanie bohaterów w dość bezsensownej czynności posiadającej znamiona dziwacznego, nikomu nie potrzebnego mozołu, może kojarzyć się z trudami procesu tworzenia. Mężczyźni pozostają w obrębie wyznaczonego przez pas białej farby okręgu, a w sferze audialnej, prócz przemysłowych odgłosów, pojawia się monolog Bąkowskiego zaczynający się od zdania: Jest ci wygodnie.

Czy laureatom kolejnej edycji spojrzeń jest wygodnie? Jak właściwie czują się sami artyści stający cyklicznie w rywalizacyjne szranki? Jak im z tym jest? Bąkowski - zdobywca pierwszej nagrody w wysokości 15.000 euro, na gali wieńczącej Spojrzenia stwierdził lakonicznie, że to bardzo dużo pieniędzy.

SPOJRZENIA 2009, Warszawa, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, do 15 listopada 2009

  1. 1. Maria Brewińska, Spojrzenie na spojrzenia [w:] Spojrzenia, kat. wyst. Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2009, s. 12.