Hormony, czyli gorset z różowej koronki

Gorsety realne/ Gorsety mentalne/ Poprzez wieki towarzyszą kobiecie/ ograniczają/
deformują/ ciało, psyche/ ciała odchodzą/ przemijają/ gorsety zostają/ gorset babki/ prababki/ praprababki/ klatki młodych ciał/ klatki gorących serc/ klatki umysłu/ wyobraźni/ poprzez wieki/ gorset - krzyk z mroku

Maria Pinińska-Bereś


Gorset zniewala ciało i deformuje duszę - mawiała Maria Pinińska-Bereś, prekursorka sztuki feministycznej w Polsce. I choć ona sama odżegnywała się od wtłaczania jej w ramy jakiegokolwiek ruchu, to jednak z wieloma założeniami feminizmu w pełni się identyfikowała. Co więcej, całe jej życie było dowodem na prawdziwość tezy, że artystka kobieta nie była wówczas widziana jako twórca pełnowartościowy.

Czy obecnie, po latach, polski feminizm doprowadził do rzeczywiście głębokich przemian mentalnych i społecznych? Czy słynny performance Marii Bereś Pranie (w listopadzie 1980 roku w Galerii O.N. w Poznaniu artystka prała przed widzami białe płachty materiału z dużymi literami, które zawieszone następnie na sznurku ułożyły się w różowy napis FEMINIZM) byłby równie aktualny dziś? Czy pojawienie się Partii Kobiet Manueli Gretkowskiej i artystek w rodzaju Alicji Żebrowskiej pomogło kobietom choć częściowo rozluźnić gorset społecznych oczekiwań? A może przeciwnie, Polki są tak bardzo tradycyjne, że same, dobrowolnie i bezrefleksyjnie, grają przypisane im role?

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"Waginy" Iwona Demko

Być może feminizm praktyczny i umiarkowany jest złotym środkiem. Pragmatyczny i światły, unikający pułapek w rodzaju plakatu wyborczego Partii Kobiet, który miast subwersji nagości w odczuciu społecznym wzmocnił tylko istniejący stereotyp. Co więcej, same kobiety niejednokrotnie podkreślają, że nie czują się absolutnie jednostkami zniewolonymi - posiadają przecież pełnię praw politycznych i społecznych i to od nich zależy, czy z nich skorzystają.

Czym zatem miałby się zająć feminizm w sztuce, zwłaszcza że artystki starsze przetarły szlak tym młodszym?

Agnieszka Kulazińska, kurator wystawy 28 dni, odpowiada prosto: codziennością kobiety artystki, artystki matki, artystki żony. Jak sama mówi, „to eksperyment, pytanie skierowane do kobiet artystek, na ile z własną twórczością, kobiecością wpisują się w menstruacyjno-emocjonalne ramy". Czy hormony, które kształtują przecież kobiece ciało, wpływają jednocześnie na postrzeganie jej jako jednostki słabszej, bo bardziej emocjonalnej? Czy same kobiety akceptują taki wizerunek, wierząc w determinujący ich wpływ na podejmowane decyzje, kontakty interpersonalne i emocje? A jeśli tak, to czy menopauza oznaczałaby utratę jakiejś części kobiecości?

Zamysł wystawy nieco ryzykowny - warto wspomnieć, że dwie spośród zaproszonych artystek zrezygnowały z udziału w projekcie, nie chcąc definiować siebie w tego typu przestrzeni dyskursu, dla nich antyfeministycznego. Czy słusznie? Na to pytanie pośrednio odpowiedziały te, które zaproszenie przyjęły. W efekcie powstała ciekawa, wieloaspektowa wystawa, co cenniejsze - o niejednoznacznym przekazie.

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"Food party" Ada Braun


Praca Barwy wojenne, barwy ochronne Magdaleny Samborskiej to gotowy do noszenia top, powstały z plastrów antykoncepcyjnych. Wygląda na rodzaj gorsetu, a nawet i pancerza, stwarzając wrażenie „ochrony". Pozostaje jednak pytanie, przed czym? Plaster stał się symbolem wyzwolenia seksualnego, modnym gadżetem. Ale czy jednocześnie nie odwraca uwagi od innych zagrożeń, o które w dobie AIDS nietrudno?

Tym niemniej antykoncepcja hormonalna zdaje się radykalnie rozwiązywać przynajmniej jeden tzw.problem, czyli zmienność nastroju w zależności od dnia cyklu. Od wieków to właśnie było wykorzystywane jako uzasadnienie społecznego upośledzenia kobiety.

W wideo Dzień w pigułce Anna Leśniak pokazuje codzienność osoby twórczej i niezależnej, która uporała się ze wspomnianym problemem. Jej praca to zapis poszczególnych dni, sytuacji zarówno banalnych, jak i zabawnych, wpisanych w znikający stopniowo listek tabletek antykoncepcyjnych. Kilkoma kadrami filmu zainteresowała się redakcja „Faktu". Chodziło o demonstrację gadżetów erotycznych i wibratorów, bynajmniej nie w działaniu. Czujni dziennikarze dopatrzyli się w tym pornografii.

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"28 dni" Katarzyna Korzeniecka


Na szczęście piękna praca Iwony Demko nie została tak odebrana. Dwadzieścia osiem poduszek-wagin zamkniętych w kształcie serca symbolizuje poszczególne dni cyklu. Początek to te czerwone, przebite w dodatku szpilkami. Potem następuje wyciszenie emocjonalne - więc waginy białe, które ustępują tym coraz bardziej atrakcyjnym,
strojnym - bo płodnym. Królowa wszystkich symbolizuje, oczywiście, owulację. Kolejne stopniowo robią się coraz mniej ponętne, wreszcie widzimy tylko czarne, smutne bądź wręcz złe - jak wagina dentata, echo pradawnych wierzeń afrykańskich i archetyp męskich lęków przez inicjacją. Praca dużo sympatyczniejsza od Tajemnica patrzy Alicji Żebrowskiej, gdzie wizerunek pochwy zaopatrzonej w szklane oko, makijaż i rzęsy budził w niektórych krytykach lęk i obrzydzenie. Waginy Iwony Demko są urocze i podobnie jak inny głośny wizerunek kobiecych genitaliów, czyli Początek świata Gustave'a Courbeta, niosą czytelny, mocny przekaz - jak ważną domeną życia jest seksualność, która przeżywana na głębszych poziomach, nie może w żaden sposób być uznana za pornografię. Dla artystki sfera ta ściśle powiązana jest z uczuciowością. Jak sama pisze, nie zawsze emocje, które towarzyszą kobiecie w trakcie cyklu menstruacyjnego są tak samo silne i powtarzalne. Nie zawsze tak łatwo można je odczytać i sklasyfikować. Jednak pamiętajmy, że one zawsze istnieją, bo... może to ułatwić życie, nie tylko nam kobietom, ale i mężczyznom... Zgodne jest to z tezą głoszoną przez nowoczesny feminizm - różnice:zwłaszcza te spowodowane biologią, są po to, by kobietę i mężczyznę zbliżyć do siebie, nie oddalić. A skoro tak, nie ma sensu dążyć do ich niwelowania - są potrzebne i w niczym nie umniejszają wartości kobiet, czyniąc je mniej przydatnymi w społeczeństwie; skoro pełnią odpowiedzialne funkcje społeczne, polityczne, jakże mogłoby być inaczej? Nie ma już zatem miejsca na patriarchalne, opresyjne widzenie kobiety jako istoty całkowicie zniewolonej przez hormony, dla której jedynym pragnieniem i zarazem szansą samorealizacji jest macierzyństwo, a ciąża okresem względnego spokoju...Czyżby?

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"28 dni" (od góry) Anna Tomaszuk, Iwona Demko, Małgorzata Stankiewicz, Jowita Żychniewicz


Praca Ewy Potockiej Ja, moja macica i kuchenka gazowa wyolbrzymia i ośmiesza takie właśnie widzenie kobiety, charakterystyczne dla poglądów poprzedniego wieku. Każdy dzień cyklu został nazwany zgodnie z cechami, jakie kobieta miała w tym dniu przejawiać, np. pienisty, bo wówczas pragnie sprzątać, albo bulgocący, bo buzuje w niej pragnienie zapłodnienia. Realizacja ma przypominać kurs przedmałżeński, instruujący przyszłego męża by umiał pomóc swojej małżonce, stanowiąc dla niej podporę w trudach życia, bez reszty i permanentnie podporządkowanego hormonom. Spiker namaszczonym głosem obwieszcza, że tylko w jednym dniu cyklu kobieta zdolna jest do normalnej rozmowy. Zdjęcia ilustrujące owe „mądrości" świetne, teksty zabawne, tym niemniej brzmią, niestety, zbyt swojsko. „Na temat powiązań kobiecej psychiki z narządami płciowymi i cyklem menstruacyjnym powstało wiele stereotypów, w które same już czasem wierzymy", mówi artystka. I ma rację.

Zachowania mężczyzn w większym stopniu niż zachowania kobiet podlegają samokontroli. Bowiem gra hormonalna kobiety związana z jej cyklem miesięcznym powoduje u niej naturalną nierówność nastroju i pobudliwości. Mąż, znając cykl żony, nie krytykuje, gdy jest jej ciężko, lecz serdecznym gestem lub pełnym zrozumienia milczeniem pomaga jej pokonać trudności
, czytam na portalu Przeznaczeni.pl, a nie jest to strona jakiegoś niszowego wyznania fundamentalistycznego.

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"Dzień w pigułce" Anna Leśniak


Praca Ady Braun wydaje się na pozór podobna do opisanej.

Ryby chronią przed depresją. Zawierają kwasy omega-3, które przeciwdziałają obniżeniu nastroju, a także zwiększają sprawność umysłową, bo wspomagają działanie układu nerwowego. Najwięcej kwasów omega-3 zawierają tłuste ryby, np. śledzie, makrele, łososie, pisze artystka. Jej praca, 28 dni - Food party, to kalendarz zawierający praktyczne porady dotyczące odżywiania, mające pomóc kobiecie zachować dobry nastrój i zminimalizować syndrom PMS. Nie ma tu walki ze stereotypem kobiety karmicielki. To raczej inteligentna polemika zarówno z tezami radykalnego feminizmu, jak i jego oponentami. Artystka najbardziej tajemnicza ze wszystkich zaproszonych do udziału w projekcie, realizuje się w przestrzeni typowo domowej. Jej twórczość to haft, przyjęcia, smakołyki. Przewrotnie zatem dostosowuje się do przyjętych w społeczeństwie ról.

Katarzyna Korzeniecka natomiast przygotowała kolaż złożony ze zdjęć zabawek jej dziecka. „Moje prace będą próbą pokazania, że z tych 28 dni płynie przede wszystkim NIESAMOWITA MOŻLIWOŚĆ BYCIA MATKĄ, a o tym najczęściej po prostu zapominamy", mówi. Jak bardzo różne jest to od słów, wypowiedzianych kiedyś przez Marię Pinińską-Bereś do swojej jedynej córki: „Poświęciłam ci trzy lata ze swojego życia. To były trzy lata odebrane sztuce".

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
(od lewej) "Barwy wojenne, barwy ochronne" Magdalena Samborska i "Dzień w pigułce" Anna leśniak

Co nie znaczy, że dla Karoliny Stępnowskiej też - jej praca to po prostu jajka umieszczone w pięknie przystrojonym pojemniku. Identyczne w kolorze, ładnie wyeksponowane, zdają się wyrażać dystans artystki do tego, co potocznie kojarzy się z kobiecością, ponieważ przy bliższych oględzinach okazują się wydmuszkami.

Jowita Żychniewicz nie waha się przed wyrażeniem siebie w kontekście tradycyjnie uznanej roli kobiety jako opiekunki, w tym wypadku opiekunki osób starszych. Jej 28 dni to notatki pracownika opieki społecznej, fragmenty raportów, szkice pacjentów, wózków inwalidzkich, przemieszane z jej prywatnymi notatkami, mówiącymi np. o jej złym samopoczuciu. To codzienne zmaganie się z własnymi ograniczeniami, ale też chrześcijańskie „branie na siebie ciężarów bliźniego". Paradoksalnie, to kobiety od wieków uważano za stworzone do tego typu posług - jak więc ma się to do stereotypowego wyobrażenia kobiety jako jednostki nieodpowiedzialnej, miotanej przez hormony?

Prace Anny Tomaszuk i Małgorzaty Stankiewicz niosą podobny, zrównoważony przekaz. Pierwsza praca to czarno-białe kadry codzienności artystki - meble, przedmioty, stopy, napotkani ludzie. Jedynie śladowo na niektórych z nich występuje kolor czerwony. Skoro kolor w sztuce jest wyrazicielem emocji, to czy artystka ich nie posiada? A może nie chce się nimi dzielić? Czy nie jest to komunikat o potrzebie kontroli tego, co tak naprawdę zależne jest tylko od nas?

Praca drugiej artystki przedstawia makietę jej mieszkania, systematycznie fotografowaną przez 28 dni. I znowu można zadać pytanie, czy oznacza to - mimo że sterylne, białe wnętrze stopniowo nasyca się barwami, a w pewnych dniach widzimy czerń - że artystka jest mniej twórcza? A może inaczej: to, co zdaje się przeszkadzać, a przez lata stanowiło swoistą przeszkodę na drodze do samorealizacji kobiety, tak naprawdę jest darem?

Co zatem łączy zaproszone artystki?

Prace są różne, tak jak i cele przez nie realizowane, ale w każdej z nich widać świadomość. Klisze społeczne i stereotypy, gdy zdekonstruowane, nie są już mentalną niewolą. Kobieta świadoma wybiera zgodnie z tym, czego na danym etapie życia pragnie. Nie ma już przymusu bycia na jakimkolwiek biegunie, innymi słowy, można stanik nosić, można go i spalić, można też, dla fantazji...włożyć gorset. Z różowej koronki. Luźniejszy lub lepiej dopasowany.

Pójść w szpilkach i z dzieckiem na manifę.

Albo zostać w domu i zrobić PRANIE...


28 dni
Kurator: Agnieszka Kulazińska;
Uczestniczki: Ada Braun, Iwona Demko, Katarzyna Korzeniecka, Anna Leśniak, Małgorzata Stankiewicz, Magdalena Samborska, Karolina Stępniowska, Ewa Potocka (efka_s), Anna Tomaszuk, Jowita Żychniewicz
CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 - 5.04.2009

28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"Ja, moja macica i kuchenka gazowa" Ewa Potocka
28 dni, CSW Łaźnia, Gdańsk, 6.03 – 5.04.2009
"28 dni" Karolina Stępnowska