Gdzieś blisko jest specjalne wejście

Gdzieś blisko jest takie specjalne wejście, które może okazać się jakimś wyjściem z sytuacji jaką już od pewnego czasu mamy dookoła. "Robi się coraz bardziej bezwzględnie. Presja narasta, ale jest pewne wyjście. Tylko czy gotowi jesteśmy już z niego skorzystać?"

Znaczne część wizualnej sztuki sformatowana została w ciągu ostatnich kilku lat w taki sposób, że nawet najbardziej wywrotowe społecznie projekty pojawiają się "opakowane" tak, jakby miały nie razić wyglądem w supermarketach. Właściwie jest OK, bo skoro gramy na polu, gdzie w ciągu pierwszych pięciu sekund patrzenia przekonać trzeba widza/przechodnia/gapia, że działamy profesjonalnie, to wszystko musi "odpowiednio" wyglądać. Także my sami, nasze mieszkania, ubrania i dania (które jemy). A pewnie i opakowane śmieci jakie wyrzucamy - formatowanie rozprzestrzenia się jakby samo. No i dobra, kto by zresztą wobec takiego cywilizowania się protestował. A tu przychodzi ktoś, kto nie jest outsiderem i mówi, że w swoim mieszkaniu potrzebuje zbudować sobie stertę gratów, podobną do takich, jakie widuje na mieście (czasem obok śmietników, albo na uboczu jakiejś budowy), bo chce się czasem oderwać od (fikcji, normy formy i czegoś jeszcze).

Zbudowany przez Piotra Kopika obiekt daje azyl umożliwiający uwolnienie się na chwilę spod ciśnienia przewidywalnych zadań i nieustannego planowania, które już stało się fetyszem. Pozwala przerwać szum nadmiernie oczywistych standardów, bo na razie osiągamy tylko ich pozory. Do diabła (na chwilę) z tą wielką marchewą na horyzoncie! Spróbuj zakopać się w śmieciopodobnej stercie by na moment odgrodzić się od estetyki wygody i groteskowej elegancji, uciec od złudzeń więzi społecznej skoro najwięcej jest tylko jej namiastek. To trzeba sprawdzić osobiście, choćby tylko w myślach. Albo spojrzeć z wewnątrz tego obiektu (są tam odpowiednie otwory), by sytuacja stała się otwarta, pojawiło się wyjście.

Piotr Kopik skonstruował w galerii XX1 sytuację, dla której można znaleźć szereg korespondujących z nią elementów w przestrzeni miasta, pokazanych na fotografiach. Dlatego projekt ten, w zależności od nastawienia każdego z widzów, może dotyczyć pewnej sytuacji psychologicznej lub społecznej. Zobaczcie ile już jest w mieście takich schronień. Jasne, że nikt się w nich (jak dotąd) nie chowa - to nie opowieść o bezdomnych. Raczej o tych, co czasem mają dosyć tego minimum, co już mają. Wystarczy wyobrazić sobie, że z wnętrza takich stert patrzą na nas oczy tych, co są już po drugiej stronie teleturnieju, w którym udział bierzemy i będziemy brać dalej. To nie typ staro-nowej estetyki śmieci, ani jakiś eskapizm, jak nie był tylko estetyką i ucieczką punk, czy grunge. To raczej symptom - pokazanie istnienia potrzeby, która jak rdza pojawia się na systemie.

Krótki pokaz pracy Piotra Kopika "Jest pewne wyjście" skończył się już w XX1, ale dalej jest się nad czym zastanowić. Póki co, można pomyśleć o postawieniu sobie takiego wejścia/wyjścia w klatce, w której mieszkamy.

Jeszcze nie masz na to ochoty? Pogadamy o tym za jakiś czas.

Fot. Piotr Kopik

Piotr Kopik - ten sam, który współtworzy "Latającą galerię szu szu" (nie rozpadła się!), maluje, zajmuje się wideo i akcjami - przedstawiał w galerii XX1 otwartą sytuację "Jest pewne wyjście" od 2 do 10 listopada 2005.