Anna Kutera - emigrantka do POSTrzeczywistości

Kilka lat temu artystka i performerka Anka Leśniak nagrała filmy, w których zaprezentowała wypowiedzi dwóch pokoleń artystek - swoich rówieśnic: Karoliny Breguły, Izabeli Chamczyk, Agnieszki Chojnackiej, Iwony Demko, Moniki Drożyńskiej, Magdy Komborskiej, Katarzyny Majak, Kamili Mankus oraz samej siebie ("Zarejestrowane") - i tych, które debiutowały w latach 70.: Izabelli Gustowskiej, Anny Kutery, Natalii LL, Teresy Murak, Ewy Partum, Krystyny Piotrowskiej oraz Teresy Tyszkiewicz ("Fading Traces") [zobacz opowiadający o tym film Aleki Polis]. Większość z nich, o ile w ogóle funkcjonują w świadomości odbiorców, kojarzona jest z feminizmem, body artem, sztuką performans, a także z krytycznym stosunkiem do rzeczywistości.

Jeśli chodzi o artystki debiutujące w latach 70., polskim widzom bliżej znana jest sztuka Natalii LL i Ewy Partum, ale i one zostały przyćmione międzynarodową karierą ich rówieśnicy pochodzącej z Jugosławii - Mariny Abramović. W tym samym czasie, gdy we wrocławskiej galerii Entropia oglądałam wystawę Leśniak (5-15.10.2012), na ekranach polskich kin furorę robił dokument Matthew Akersa "Marina Abramović: artystka obecna", będący zapisem spektakularnej akcji artystki w Museum of Modern Art w Nowym Jorku (2010). Abramowić przez wiele godzin siedziała bez ruchu na krześle w galeryjnej sali, a zwiedzający mieli niepowtarzalną okazję usiąść naprzeciw niej. Chętnych do spotkania oko w oko z artystką było tak wielu, że kolejka sięgała ulicy przed bramą MoMA.

Mało kto wie, że inna polska artystka, Anna Kutera, która wystąpiła w filmie Leśniak, zrobiła już taki performans w 1975 roku. Wtedy jednak było to coś na tyle świeżego, kontrowersyjnego, że nikomu z widzów nie przyszło do głowy, by tak po prostu przysiąść się do artystki, wejść w interakcję. Nikt wówczas nie uczynił z tego performansu wydarzenia o międzynarodowej randze; sztuka nie rządziła się prawami wolnego rynku, chociaż zagraniczne galerie zapraszały artystów z bloku komunistycznego.

performans Anny Kutery, 1975
performans Anny Kutery, 1975

Twórczość Anny Kutery od początku prezentowała się bardzo ciekawie. Była ona jedyną samodzielną artystką założonej we Wrocławiu w 1975 roku Galerii Sztuki Najnowszej. Nie satysfakcjonowało jej bycie muzą czy tworzenie w duecie, była od samego początku indywidualistką - ambitną i poszukującą własnego języka artystycznego. W zdominowanym przez mężczyzn gronie tworzyła cykle, które zapadały w pamięć ze względu na czystość formy, złożoność przekazu oraz emocje, których w pracach konceptualistów płci męskiej próżno by szukać (wystawa "Awangarda nie biła braw. Romuald Kutera i Galeria Sztuki Najnowszej", Muzeum Współczesne Wrocław, 2014).

Niezwykle przewrotna sytuacja została uwieczniona chociażby w filmie "Dialog" z 1973 roku. Młoda artystka chodziła po ulicach wrocławskiego Biskupina - dzielnicy słynącej z ulic poświęconych znanym malarzom - zaczepiała przechodniów i pytała o ulicę Anny Kutery. Sam tytuł pracy - "Dialog" - zastanawia. Jaki dialog? Z kim? Z przypadkowym przechodniem? Z samym pojęciem artystycznej sławy? Po co i o czym prowadzony? Może to dialog o wartości sztuki i pozycji twórcy? Może na temat świadomości i wiedzy o sztuce zwykłych ludzi? Sama akcja artystyczna była próbą wchodzenia w interakcje z przypadkowymi osobami, nawiązania rozmowy, ale też procesem projektowania własnej tożsamości artystycznej; przesyconym ironią i autoironią odważnym wyzwaniem rzuconym przechodniom, ale i znanym artystom, którzy na stałe zapisali się w historii sztuki, a ich nazwiskami nazywa się ulice miast.

film "Dialog", 1973
film "Dialog", 1973

Kutera, jak inni członkowie GSN, eksperymentowała z formą, obnażała i badała granice możliwości aparatu oraz samej fotografii. "Najkrótszy film świata" z 1975 to eksperyment formalny (nie film, a intrygująca fotografia), ale przede wszystkim gra z widzem, a także rozmowa z samą sobą, dyskusja z takimi pojęciami, jak czas, działanie, trwanie. Na fotografii Anna Kutera trzyma w dłoni maleńki kadr, pojedynczą klatkę filmową, na której widać jej postać sfotografowaną od tyłu. Trzyma go i patrzy weń w taki sposób, że jako widzowie mamy przekonanie, iż patrzy sobie w twarz, prowadzi rozmowę z samą sobą. Filmem jest zatem i ten kawałek kliszy, który sportretowana trzyma w dłoni, i sytuacja uwieczniona na zdjęciu - zdaje się trwająca w nieskończoność. "Najkrótszy film..." to również pretekst do rozważań na temat obrazu w obrazie, symbolicznego zjawiska zwielokrotnienia, sobowtórów i lustrzanych odbić, świata w świecie.

"Najkrótszy film świata", 1975
"Najkrótszy film świata", 1975

Jak wspomniałam, Anna Kutera często tworzy projekty, które układają się w cykle realizowane na przestrzeni kilku, a nawet kilkudziesięciu lat. Na projekt "Genetyczne konteksty" składają się cykle fotograficzne: "Język kwiatów" (1975), "Układ morfologiczny" (1975), "Układ porównawczy" (1975), "Morfologia aktualnej rzeczywistości" (2009), "Geneza" (2010) oraz "Gra losowa" (2010). Rozbudowany projekt jest po pierwsze historią rodziny Przerwów z Górnego Śląska, a po drugie uniwersalną opowieścią o morfologii tożsamości. Ta tożsamość to między innymi mieszanka rytuałów, w których uczestniczymy ze względu na czas, miejsce oraz kulturę, w której przyszło nam się urodzić i żyć, zbiór przypadkowych zdarzeń, spotkań i narzuconych nam ról społeczno-kulturowych.

Kutera, realizując "Genetyczne konteksty", gra z parami pojęć obcy - swój, intymne - publiczne, kultura - biologia, autokreacja - socjalizacja, prawda - fałsz. Każdy z cykli fotograficznych stawia nowe pytania, prowokuje, nawiązuje do wcześniejszych prac (przez rekwizyt, np. różne nakrycia głowy, przedmioty trzymane przez fotografowane osoby, jak kwiaty albo atrybuty władzy i przemocy, bądź postać: Witka-ojca czy Marty-córki), uzupełnia poprzednie realizacje o nowe konteksty. Artystka bawi się znakami i symbolami, by odważnie ujawnić absurdy usilnego budowania trwałej, "twardej" tożsamości i esencjonalnego "Ja".

"Genetyczne konteksty", 2009
"Genetyczne konteksty", 2009

"Moje domy" to z kolei projekt związany z tworzeniem instalacji oraz projektowaniem symbolicznej przestrzeni wyimaginowanych domów o rozmaitych funkcjach (dla bezdomnych, dla owadów, dla ptaków, dla kwiatów, dla zwierząt, dla myśli, dla sukcesu, dla czasu, dla cieni, dla wyobraźni...), budowanych z różnych materiałów (gałęzi i drewna, papieru fotograficznego, stalowych rur, kątowników, szkła, sznurków, polerowanej stali, rysunków, fotografii itp.), ustawianych w galerii lub w plenerze, z różnych okazji. "Mój dom francuski" (1990), "Mój dom podróżny" (1991), "Mój dom w dolinie Białej Lądeckiej" (1991), "Mój dom dla wyobraźni" (1992), "Mój dom miejski" (1992), "Mój dom światłocieniowy" (1992), "Mój dom powiązany" (1992), "Mój dom rodzinny" (1993), "Mój Pra-Dom" (1994), "Mój dom leśny" (1995), "Mój dom owadów" (2007/2008), "Domy bezdomnych" (2007/2008) - to tylko wybrane propozycje z tej bogatej serii.

"Dom w Dolinie Białej Lądeckiej", 1991
"Dom w Dolinie Białej Lądeckiej", 1991

Multimedialny projekt "POST" realizowany jest od 2010 roku, a w swoich kolejnych odsłonach ujawnia coraz to nowe oblicza konsumpcjonizmu, uzależnienia człowieka XXI wieku od mediów oraz informacyjnej papki. Inspiracją do ironicznej zabawy z takimi pojęciami, jak miłość, piękno, czas, intymność, pragnienie i filozoficznej gry z widzem stała się gazeta, a przede wszystkim fotografia prasowa, reklama z kolorowego magazynu.

Cykle fotografii "POST", instalacja wideo o tym samym tytule oraz "Treści kulinarne" złożyły się na "Gazetową miłość", prezentowaną na wystawach (Entropia, Wrocław 2010; BWA Piwnice, Kielce 2012; galeria BWA, Bydgoszcz 2012; galeria Wozownia, Toruń 2012; galeria Łaźnia, Gdańsk 2013). Proces powstawania prac wchodzących w skład "Gazetowej miłości" był swoistym recyklingiem: artystka pozyskała z wyrzuconych, zniszczonych czasopism fotografie kobiet i mężczyzn powszechnie uznawanych za piękne/pięknych, fotografie samochodów oraz luksusowych budynków - przedmiotów kojarzonych z wysoką pozycją społeczną, pożądanych przez statystycznego Kowalskiego - potem pogniotła je i sfotografowała, a część przerobiła na czerpany papier.

Czasopisma obfitują w fantazmaty prestiżu, wolności, spełnionych ambicji, seksualnej atrakcyjności, długowieczności i bogactwa, za którymi według Kutery kryją się m.in. rywalizacja o pozycję, ale także kompleksy, frustracje, agresja, zazdrość... Wrocławska artystka podaje w wątpliwość kwestię piękna, luksusu i młodości, gdyż modelki z jej przetworzonych gazet są jednocześnie młode i stare, mają pogniecione, pokryte zmarszczkami, zdeformowane twarze. Podobnie karykaturalnie prezentują się nagie, pozgniatanie i kanciaste męskie torsy i luksusowe samochody. Artystka zdaje się mówić: wszystko ma w sobie zalążek śmierci, podlega czasowi, jedynie sztuka jest w stanie ocalać, nadać temu, co przemijające, ponadczasową wartość.

"POST", 2010
"POST", 2010

"POST", 2010
"POST", 2010

Instalacja przestrzenna "Forum humanum", zrealizowana podczas Silesia Art Biennale (2012), składała się z dziewięciu ludzkich postaci (dziewiątka nawiązuje do pitagorejskiej koncepcji człowieka jako ośmionutowego akordu uzupełnionego boską dziewiątką) wykonanych z kształtowanego aluminium oklejonego zadrukowaną wycinkami prasowymi folią. Figury zostały ustawione na spirali, w miejskiej przestrzeni, niczym zwykli przechodnie wchodzą ze sobą w interakcje, dyskutują - taka jest przecież pierwotna funkcja starożytnego forum. Owa spirala ogranicza jednak przestrzeń ich aktywności, ekspansji, symbolizując postęp europejskiej cywilizacji. Figury z instalacji Kutery były powyginane - jakby na skutek presji/opresji czasu. Te gnące się sylwetki to lustra, w których możemy się przejrzeć. W odbiciu ujrzymy istotę naszego bytu: przemijanie, bycie zastępowanym przez kolejne pokolenia. Deformacja aluminiowych postaci zaludniających tytułowe Forum odzwierciedla również naginanie się do zmiennych w czasie i przestrzeni (więc w zależności od kontekstu) mód, idei, poglądów. Ludzkość i tworzona przez nią kultura poruszają się po spiralnej ścieżce czasu - na starym rodzi się nowe, ale na każdej spirali są momenty, gdy jedno nakłada się na drugie, jednocześnie będąc już przekształconym, niejednakim. Nasze życie, tak jak aktywność twórcza, funkcjonuje w wielu kontekstach, które zawsze determinują efekty.

"POST Forum Humanum", 2012
"POST Forum Humanum", 2012

W kolejnym projekcie "POST - Seriale telewizyjne" (Galeria Sztuki Najnowszej, Gorzów Wielkopolski 2014) Kutera sięga po seriale telewizyjne i reportaże, codziennie nadawane przez większość stacji telewizyjnych, a oglądane przez kilkumilionową publiczność. Artystka przekształca ich wybrane fragmenty, odwołując się do pojęcia glitch, zakłócenie. Zdekonstruowanie, rozedrganie obrazu sprawia, że wszystko, co pokazywane jest na ekranie, wygląda tak samo - czy to serial, czy to reportaż. Znaczenia zaczynają się rozmywać, emocjonalnie obrazy nie znaczą nic, nie sposób odróżnić prawdy od fikcji. Zabieg zastosowany przez autorkę "Seriali..." ujawnia ogłupiające działania mediów. "Zakłócenie" staje się metaforą przekłamywania rzeczywistości oraz polityki dezorientacji odbiorcy, zasypywania go nieistotnymi informacjami, odciągającymi go od prawdziwego życia.

"Serial TVP", 2014
"Serial TVP", 2014

Znacząca w tym kontekście jest późniejsza filmowa dokumentacja performansu "Public Relations", zrealizowanego w galerii BWA w Lesznie w 2013 roku. Oto trzy celebrytki reprezentujące szczytne idee: Uczciwość, Prawdę i Piękno, walczą o jak najwyższą pozycję na podium ustawionym w centralnym punkcie miasta. Ich walka staje się coraz bardziej zaciekła, coraz bardziej dosłowna. Agresywne zachowania młodych kobiet zaprzeczają hasłom wypisanym na trzymanych przez nie tablicach. Spierającym się towarzyszą klakierzy, paparazzi oraz ochroniarze-manipulatorzy, którzy torują im przejście, pomagają wspiąć się na podium i podstawiają tabliczki z hasłami, decydując o ich pozycji. Wzniosłe idee w świecie mediów stają się jedynie pustymi sloganami - tę prawdę uzmysławia nam artystka. Wykreowane przez nią celebrytki w ferworze walki gubią dosłownie i w przenośni ideały, z którymi chciały być utożsamione. Komiczna i tragiczna zarazem sytuacja mająca miejsce w centrum Leszna, przed ratuszem, jest uniwersalnym przykładem niekończącej się rywalizacji, walki o władzę, pozycję i pieniądze.

"Public Relations", 2013
"Public Relations", 2013

Kutera wnikliwie przygląda się ludziom, ich zachowaniom, jednostkowym wyborom moralnym, analizuje zmiany w mentalności społeczeństwa. Wyrazem tych obserwacji jest warszawska realizacja "POST - Stalagnaty" (Galeria XX1, Warszawa 2014). Warszawską instalację tworzyło pięć kolorowych manekinów, których gładkie ciała pokryte zostały czymś w rodzaju nacieków utworzonych z rozdrobnionych, przemielonych gazet. Postacie skoncentrowane wokół symbolicznych źródeł informacji - olbrzymich stalagmitów, stalaktytów i stalagnatów uformowanych z gazetowych śmieci - unoszą ku nim dłonie, głowy, wiją się niczym w transie. Omamione, oszołomione trwonią energię na przetwarzanie obrazów, słów, informacji bez znaczenia; tracą czas pochłonięte pustymi działaniami: czytaniem, słuchaniem, oglądaniem tego, co serwują im środki masowego przekazu.

"Stalagnaty", 2014
"Stalagnaty", 2014

Najnowszy pomysł Anny Kutery to "POST - Dżungla" (galeria BWA w Zielonej Górze, luty 2015). Tytułowa dżungla - synonim chaosu, czegoś nieprzewidywalnego, pierwotnego - z której coś się wyłania, na początku jednak nie bardzo wiemy co, zbudowana została z powyginanych blach, pokrytych, jak w innych odsłonach projektu "POST", wycinkami z gazet. Cała konstrukcja jest atrakcyjna wizualnie, lekka, rozwibrowana i dynamiczna. Spomiędzy opalizujących, wijących się lian i drzew wypełzają insekty; one wszystkie - czy to karaluchy, czy to pająki - kojarzą się negatywnie, rodzą fobie, budzą obrzydzenie. Choć często objęte są tabu, to jednocześnie oznaczają coś pozytywnego, np. pająk to synonim pracowitości, cierpliwości, ale również twórczości. Karaluch w kontekście znaczeń wpisanych w twórczość Anny Kutery to skrywane intencje, zakłamanie. Pod dekoracyjnością motywów (kolorowe robaczki) kryją się negatywne skojarzenia: wiadomości płynące do nas ze środków masowego przekazu niepostrzeżenie wpełzają w nasze umysły, podprogowo programując nasze działania; oblepiają nas, jak stalagnaty z instalacji prezentowanej w Warszawie.

W dżungli informacji metaforycznie przedstawionej przez Annę Kuterę trudno oddzielić to, co istotne, od tego, co błahe. Trudno połapać się, gdzie jest prawda, a gdzie fałsz. Dżungla jest niebezpieczna, choć fascynująca. Aby się w niej poruszać, potrzeba ostrożności, doświadczenia i nie lada umiejętności. Tylko wprawny słuchacz/widz/czytelnik/użytkownik mass mediów porusza się w tej przestrzeni i uchodzi z życiem. Zatracamy się, będąc bezkrytycznymi konsumentami lekkostrawnej papki, którą raczą nas gazety, czasopisma, radio, telewizja, internet. Sztuka wyrabiania sobie własnego zdania staje się coraz trudniejsza.

"POST - Dżungla", 2015
"POST - Dżungla", 2015

Anna Kutera jest jedną z niewielu artystek debiutujących w latach 70., która nadal jest twórcza, stale obecna na scenie artystycznej i znana w świecie sztuki. Wciąż realizuje ciekawe projekty, zaskakuje nowymi pomysłami. Nadal jest wyczulona na zmiany, niebezpieczne zjawiska, rezonuje ze współczesnością, podejmując trudne tematy, nieustannie prowadząc dyskusję z odbiorcą swojej sztuki, stawiając przed nim etyczne wyzwania.

Chociaż diagnoza świata współczesnego stawiana przez Anne Kuterę nie jest najlepsza, artystka poza krytyką proponuje też alternatywę. Może być nią emigracja do POSTrzeczywistości, sztuki, w której zatrzymał się "proces zmian zachodzących w rzeczywistości wynikających z upływu czasu. Żyje ON (POST) własnym życiem i ma swój wewnętrzny czas, który się ujawnia w sekwencjach filmowych czy fotograficznych. Proces przekształcania materii, czy degradacji w geście manipulacji jest czasem nowym i nie należącym do rzeczywistości potocznej, lecz do rzeczywistości sztuki, do czasu POST. (...) POST to stan nieokreślony, wskazuje jedynie na odcięcie się od starego na rzecz następnego: nasyconego bogactwem wizualnym i emocjonalnym" (A. Kutera, z materiałów udostępnionych przez artystkę).

 

Gabriela Dragun, dr nauk humanistycznych, literaturoznawczyni, wykładowca akademicki, terapeuta. Jej interdyscyplinarne zainteresowania koncentrują się wokół współczesnej sztuki, gender studies, cielesności, (post)tożsamości i medycyny integralnej. Publikowała w "Formacie", "Artmixie", "Ricie Baum", "Zadrze".

"Język kwiatów", 1975
"Język kwiatów", 1975

"Układ morfologiczny", 1975
"Układ morfologiczny", 1975