Władza nie jest wrogim pojęciem. Z Piotrem Bernatowiczem rozmawia Mikołaj Iwański

Poniższa rozmowa została przeprowadzona kilka godzin po upublicznieniu decyzji prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego o wskazaniu Piotra Bernatowicza jako nowego dyrektora Galerii Miejskiej Arsenał. Decyzję musi jeszcze zatwierdzić Minister Kultury, którego zgoda jest niezbędna do odstąpienia od procedury konkursowej. Bernatowicz jest historykiem i krytykiem sztuki, redaktorem naczelnym pisma o sztuce „Arteon". Na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu prowadzi zajęcia z zakresu sztuki współczesnej, krytyki artystycznej oraz historii grafiki.

Mikołaj Iwański: Czy jesteś zdecydowany przyjąć nominację? Czy dzisiejsze oświadczenie prezydenta, w którym pojawia się twoje nazwisko było dla ciebie zaskoczeniem ?
Piotr Bernatowicz: Odbyłem wcześniej rzeczową rozmowę z prezydentem Grobelnym. Znał on dobrze mój projekt konkursowy, na podstawie którego zaproponował moją kandydaturę. Oczywiście, jestem zdecydowany i mam nadzieję, że minister Zdrojewski przychyli się do decyzji prezydenta Grobelnego.

Czy nie wolałbyś być dyrektorem z konkursu? Nominacja prezydenta nie jest mocnym mandatem, szczególnie w sytuacji głośnego konfliktu, w którym władze były powszechnie krytykowane. Wciąż pojawiają się nowe podpisy pod petycją wzywająca ministra do niewyrażenia zgody na odstąpienie od konkursu.
Mówienie o powszechnej krytyce jest nieprawdziwe. Krytykowała pewna cześć środowiska kulturalnego, głównie teoretyków. Czyli część elit. A prezydent ma mocną legitymację demokratyczną, mocniejszą od środowiska zabierającego głos w tej sprawie, które nie było przecież wybierane w demokratycznych wyborach. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem, na które wielu się powołuje. Startowałem w konkursie, wiem, że mój projekt znalazł się finałowej czwórce. Został wybrany. Dlatego spokojnie czekam na decyzję ministra, jakakolwiek ona będzie.

Czy najbliższe trzy lata, na które zostaniesz powołany, wykorzystasz zgodnie z zapowiedziami urzędu miasta na przygotowanie Arsenału do przekazania go w ręce NGO'su?
Nie idę do Arsenału na dużo wcześniejszą emeryturę, ani na ciepłą posadkę, ani jako likwidator, ale do pracy. Moją ambicją jest, aby Arsenał działał w taki sposób, żeby argumenty przekazania go w ręce NGO'su stały się nieaktualne.

Jeszcze kilka lat temu wspólnie krytykowaliśmy konformizm Poznańskiego Kongresu Kultury i jego instrumentalizację przez byłego podwładnego Ryszarda Grobelnego. Nigdy też, niezależnie od poglądów nie byłeś człowiekiem kojarzonym z jakimikolwiek strukturami władzy. Jak chcesz się odnaleźć w nowej sytuacji?
Trochę dojrzałem od tego czasu. Nie czytasz moich ostatnich tekstów? Teraz władza nie jest dla mnie wrogim pojęciem (poza prywatą i doraźnymi układami), ale oznacza przede wszystkim służbę publiczną. Mam zresztą z kogo brać przykład: mój nauczyciel i dawny mistrz profesor Piotr Piotrowski, z którym w wielu kwestiach się nie zgadzam, ale którego niezwykle cenię, także swego czasu został mianowany przez ministra Zdrojewskiego bez konkursu na stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie. Ale przecież nie przestał być nonkonformistą, prawda?

Dariusz Jaworski, twój przyszły bezpośredni przełożony, jest człowiekiem o wyjątkowo niskiej wrażliwości na sztukę. Jak widzisz ramy współpracy, tzn. gdzie jest granica w realizacji miejskiej polityki kulturalnej, której nie zamierzasz przekroczyć?
Naprawdę tak dobrze znasz tego człowieka, żeby się wypowiadać o jego wrażliwości? Czy wynika to raczej z braku sympatii do niego i odmiennych poglądów? Jeśli Dariusz Jaworski rzeczywiście okaże się mało wrażliwy i poleci mi wystawić prostackie „dzieło" w rodzaju polskiej flagi wbitej w psią kupę – tego nie zdzierżę.

Piotr Bernatowicz, fot. Aurelia Nowak
Piotr Bernatowicz, fot. Aurelia Nowak