Enter/Escape. Jak malarstwo kształtuje nowe przestrzenie?

ANNA OKRASKO, „TE PRACE NIGDY NIE BĘDĄ MIAŁY TYTUŁU”, 2008, FOTO: T. SZYMULA
ANNA OKRASKO, „TE PRACE NIGDY NIE BĘDĄ MIAŁY TYTUŁU”, 2008, FOTO: T. SZYMULA

Malarstwo rozszerzone nie jest w Polsce terminem popularnym. W aktualnej refleksji na temat sztuki właściwie nie istnieje. Czym miałoby być? Czy na polski grunt możemy przeszczepić termin „expended painting"? Próby odpowiedzi na te pytania podjęły się Anka Leśniak i Karolina Jabłońska, kuratorki wystawy zatytułowanej Enter/Escape. Jak malarstwo kształtuje nowe przestrzenie? Prezentacja wyłoniona w ogólnopolskim konkursie kuratorskim była częścią szczecińskiego Festiwalu inSPIRACJE.

Okazuje się, że w dziedzinie malarstwa rozszerzonego sztuka polska posiada swoje tradycje. Punktem wyjścia dla kuratorskich rozważań były prace Leona Tarasewicza, Wojciecha Fangora i Piotra C. Kowalskiego. Kompozycja pierwszego bazująca na abstrakcyjnych liniach, rytmach wyprowadzonych z obserwacji natury zajęła boczne ściany wejścia do Galerii. Jak nazwać prace artysty? Czy są to jeszcze obrazy? Wychodzą one poza tradycyjne ramy. Malarstwo Tarasewicza zaistnieć może bezpośrednio na ścianach Galerii, w przestrzeni publicznej zaanektować dowolną, płaską przestrzeń. Obiekt Wojciecha Fangora Struktura sprężona nie ogranicza się do gry kolorów i abstrakcyjnych form na płaszczyźnie. Jego oddziaływanie było wypadkową kształtów, barw, anektowanej przestrzeni i ludzi odwiedzających wystawę. Obraz Piotra C. Kowalskiego Obrazy naturalne - obrazy smaczne zakomponowany na jednym z słupów galerii malowany był owocami. Prace tego artysty nie tylko wychodzą w przestrzeń poza zamknięte rewiry malarskich pracowni, tradycyjnych form i środków, ale potencjalnie angażują dodatkowo zmysł smaku. Kolor kompozycji Kowalskiego w trakcie trwania wystawy ulegał stałym zmianom. Wymusił je użyty materiał, który wprowadził również dodatkowe, przypadkowe efekty - zacieki z soku z owoców wyraźnie rozbijały geometryczny rytm kompozycji.

IZABELA CHAMCZYK, „SURFACE”, 2009, FOTO B. MATENKO
IZABELA CHAMCZYK, „SURFACE”, 2009, FOTO B. MATENKO

Prezentowana praca Fangora powstała w 2002 choć jego poszukiwania form architektoniczno-rzeźbiarskich rozpoczęły się w latach 50. Tarasewicz swoją koncepcję sztuki rozwija od lat 80. Naturalne obrazy Piotra C. Kowalskiego powstają od końca lat 80. Jak na tym tle rysują się poszukiwania młodszych twórców? Tytuł Enter/Escape kojarzyć może się raczej z klawiaturą komputera niż z malarstwem, jednak na wystawie nie dominowało wcale tak modne ostatnio wideo malarstwo, lecz gry z malarską przestrzenią rozumiane jako próby odkrycia jej na nowo w tradycyjnie dostępnych ramach i wyjścia poza granice płaskiego płótna pomalowanego farbami. Przycisk Enter oznacza zatwierdzenie, wejście do systemu, Escape ucieczkę z niego.

Praca Izy Chamczyk Surface podczas trwania ekspozycji ulegała stałym przemianom, których katalizatorem byli odbiorcy. Odwiedzający wystawę poproszeni zostali o polewanie powierzchni pracy wodą z roztworem solnym. Naturalny proces krystalizacji, narastania kryształków soli niszczył obraz i jednocześnie stwarzał go za każdym razem od nowa. Silikonowy portret ulokowany w centrum płótna stawał się coraz bardziej niemożliwy do odczytania. Widzowie stali się częścią malarskiego procesu, tym razem nie tworzenia, a destrukcji.

Malarskie eksperymenty Olgi Lewickiej przypominać mogły pracę Izy Chamczyk. Artystka tworząc obraz niszczy go polewając zamalowane płótno rozpuszczalnikiem. Destrukcja, malarska procesualność dla Lewickiej nie jest jednak celem, a elementem tworzenia wielowątkowej instalacji pełnej odniesień do historii, popkultury, symboli, dzieł znanych z historii sztuki.

PIOTR C. KOWALSKI, Z CYKLU „OBRAZY SMACZNE”, 2009, FOTO: T. SZYMULA
PIOTR C. KOWALSKI, Z CYKLU „OBRAZY SMACZNE”, 2009, FOTO: T. SZYMULA

W pracach Marzeny Turek-Gaś dwuwymiarowa przestrzeń płótna to początek dla tworzenia akcji angażujących przestrzeń, a często także odbiorców. Na szczecińskiej wystawie artystka do stworzenia instalacji All size/live painting wykorzystała płótno powstałe podczas działania JAZZda malarska. W jej trakcie Marzena Turek-Gaś namalowała obraz jeżdżąc na wrotkach wyposażonych w specjalne dysze z farbą. W procesie tworzenia artefaktu ważna jest tu żywiołowość procesu i jego interakcje z muzyką wykonywaną na żywo: live music zamienia się w live painting. Na wystawie Enter/Escape, ogromne płótno powstałe podczas akcji uzupełnione zostało jej dokumentacją wideo oraz pokrytymi farbą wrotkami, które umieszczone na postumencie kojarzyły się z rzeźbą - jeszcze jednym elementem malarskiego procesu.

Anka Leśniak instalację Body Printing Box skomponowała z prac powstałych podczas akcji z cyklu Bodyprinting. Niewielka przestrzeń boksu wybudowanego w galerii szczelnie wypełniona została odciskami fragmentów ciała artystki. W tej kolorowej instalacji umieszczony został telewizor z pracą filmową Krytyk sztuki jako jej tworzywo. Film jest swoistym manifestem, Leśniak opowiada w nim o własnej koncepcji połączenia twórczości artystycznej ze sferą seksu; polemizuje i z akademicką i z awangardową tradycją, zastanawia się nad rolą modelki w tworzeniu aktów. Praca formą nawiązuje do filmu Andy Warhola z 1963 roku Blow Job. Podobnie jak w wypadku Marzeny Turek-Gaś, malarstwo w twórczości Leśniak jest jedynie punktem wyjścia do dalszych działań stojących na pograniczu różnych dyscyplin sztuki: akcji, grafiki, enviromentu, instalacji, wideo. Artystka do tworzenia obrazów używa własnego ciała, wchodzi w obraz, staje się jego integralną częścią. Malarstwo rozszerza się, buduje sytuację przestrzenną, wykorzystuje elementy języka charakterystyczne dla innych dziedzin sztuki.

MARZENA TUREK-GAŚ, “ALL SIZE / LIVE PAINTING”, 2009, FOTO: T. SZYMULA
MARZENA TUREK-GAŚ, “ALL SIZE / LIVE PAINTING”, 2009, FOTO: T. SZYMULA

W akcjach Mixing Marka Sułka, pomalowani farbą uczestnicy poprzez zmysłowy kontakt (dotyk), wchodzą ze sobą w intymne relacje pozostawiające kolorystyczne ślady na ich ciałach. Ich świadectwem jest mieszanie się kolorów. Na wystawie w Szczecinie Marek Sułek zaprezentował slajd show fotografii wykonanych podczas malarskiego działania. Choć budziły one skojarzenia z tradycją aktu, były od niego dalekie. Ciała uczestników w najróżniejszych konfiguracjach, były przede wszystkim zapisem zmysłowego kontaktu, próbą wyjścia poza hegemonię wzrokowej kontemplacji.

Obiekt Anny Okrasko Te prace nigdy nie będą miały tytułu powstał z nieudanych obrazów. Artystka pocięła je na cienkie paski i zakomponowała w formę szczotek przypominających te z myjni samochodowej. Specjalny mechanizm wprawiał je w ruch wokół własnej osi, towarzyszył mu głośny hałas. Praca Okrasko wchodziła w polemikę ze współczesnym malarstwem akademickim i swoistą nadprodukcją obrazów mu towarzyszącą. Nieudane prace przekształciły się w nowy, ciekawszy obiekt.

W instalacji „Enter/Escape" Małgorzaty Kaczmarek ciekawe miejsce wyznaczone zostało odbiorcy. Wciągnięty on został do wewnątrz malarskiego świata artystki - wybudowanego w galerii, sterylnie białego pokoju, w którym elementy rzeczywiste stolik, rama, przezroczyste ściany przenikały się z malarskimi szkicami i namalowanym na ścianie oknem. Widz pozostawał bez odpowiedzi, która przestrzeń dominuje. Punktem wyjścia artystki było typowe akademickie zadanie studium modela w jego otoczeniu. Malgorzata Kaczmarek
MAŁGORZATA KACZMAREK, "ENTER_ESCAPE"

 

MIŁOSZ POBIEDZIŃSKI, „TRZY KOLORY Z CYKLU OBRAZ I JEGO SZKIC”, 2007, W TLE „STRUKTURA SPRĘŻONA” WOJCIECHA FANGORA (2002) FOTO: M
MIŁOSZ POBIEDZIŃSKI, „TRZY KOLORY Z CYKLU OBRAZ I JEGO SZKIC”, 2007, W TLE „STRUKTURA SPRĘŻONA” WOJCIECHA FANGORA (2002) FOTO: M. KACZMAREK

Miłosz Pobiedziński do zbudowania martwej natury Trzy kolory wykorzystał gotowe elementy - błękitne, ogrodowe baseny. Artysta wypełnił je wodą zabarwioną na trzy kolory podstawowe. Dwuwymiarowy obraz, zawieszony nad instalacją był jedynie szkicem przestrzennej martwej natury. Artysta, polemizując z tradycja akademicką, odwrócił kolejność tworzenia tego typu prac.

Płótno w pracach Dominika Lejman przekształca się w ekran dla wideo. Materiał filmowy wkomponowany jest w ramy namalowanego obrazu. Prace artysty, wykorzystując filmową projekcję, poszerzają granice tradycyjnej iluzji, uzupełniając ją o element zmian w czasie. Na wystawie Enter/Escape Lejman pokazał pracę z 2009 roku Let me jump (40 s.), na płótnie co 40 sekund pojawiała się postać skacząca z namalowanej na nim formy w głąb obrazu.

Minęło już 100 lat od ogłoszenia śmierci malarstwa przez konstruktywistę Aleksandra Rodczenkę. Szczecińska wystawa pokazała, że ta dziedzina sztuki, pomimo wielokrotnie proklamowanego jej końca, wciąż ma się dobrze. Malarstwo anektuje trzeci wymiar wychodząc w przestrzeń, sięga po wymiar czwarty - czas, angażuje nie tylko do zmysłu wzroku. Kuratorki Enter/Escape postarały się zestawić różne możliwości ewolucji malarstwa i postawić pytanie, czy nie wymaga ono nowego zdefiniowania?

Enter/Escape. Jak malarstwo kształtuje nowe przestrzenie?, Zamek Książąt Pomorskich, Szczecin, 19.03 -19.04.2009.

 

ANKA LEŚNIAK, „BODY PRINTING BOX”, 2009, FOTO: P.PIELECKI
ANKA LEŚNIAK, „BODY PRINTING BOX”, 2009, FOTO: P.PIELECKI
LEON TARASEWICZ, 2009, FOTO: EPIPACTIS
LEON TARASEWICZ, 2009, FOTO: EPIPACTIS

MAREK SUŁEK, „MITING”, 2009, FOTO: T. SZYMULA
MAREK SUŁEK, „MITING”, 2009, FOTO: T. SZYMULA

OLGA LEWICKA, “ACT III, SCENE I, AFTER FLOOD”, 2009, FOTO: EPIPACTIS
OLGA LEWICKA, “ACT III, SCENE I, AFTER FLOOD”, 2009, FOTO: EPIPACTIS
WOJCIECH FANGOR, „STRUKTURA SPRĘŻONA”, 2002, FOTO: EPIPACTIS
WOJCIECH FANGOR, „STRUKTURA SPRĘŻONA”, 2002, FOTO: EPIPACTIS
DOMINIK LEJMAN, „LET ME JUMP”, 2009 /WEDŁUG STATYSTYK WHO ŚREDNIO CO 40 SEKUND KTOŚ NA ŚWIECIE POPEŁNIA SAMOBÓJSTWO/, FOTO: Z AR
DOMINIK LEJMAN, „LET ME JUMP”, 2009 /WEDŁUG STATYSTYK WHO ŚREDNIO CO 40 SEKUND KTOŚ NA ŚWIECIE POPEŁNIA SAMOBÓJSTWO/, FOTO: Z ARCHIWUM ARTYSTY