Pokój instruktorów

Nowa Huta jest bardzo wdzięcznym miejscem, gdy idzie o możliwość obserwowania, jak w ciągu ostatnich dekad zmieniały się funkcjonowanie i rola instytucji kulturalnych. Ten, kiedyś flagowy projekt PRL-u, zapełniony hojnie dotowanymi domami kultury, przez ostatnie dwie dekady szuka dla siebie formuły (zresztą nie tylko, gdy idzie o działalność kulturalną). Innymi słowy, Nowa Huta tak jak wiele innych dzielnic w Polsce po 1989 roku nadal poszukuje drogi, którą mogłaby przejść od modelu kultury dotowanej ze środków publicznych do modelu grantowego, w którym równie ważnym elementem działalności jest poszukiwanie dotacji ze środków prywatnych.

Ciekawym przykładem tego procesu jest Nowohuckie Centrum Kultury: eklektyczny misz-masz zaprojektowany w latach 60. w oparciu o pierwowzór w radzieckim wówczas Kijowie, budowany przez lata 70., okres świetności przeżywający w latach 80., chaotycznie remontowany w latach 90. i poszerzony o nowe skrzydło w ostatniej dekadzie. Wszystkie te okresy odbiły na nim stylistyczne piętno, odzwierciedlając jednocześnie polityczno-ekonomiczną drogę od gospodarki planowanej do turbokapitalizmu.

Pokój instruktorów to kilka ingerencji w przestrzeni publicznej, które odwołują się do strategii podejmowanych dzisiaj i dawniej przez rzeszę osób zatrudnianych w domach kultury, ośrodkach, wychowawczych i tym podobnych instytucjach. Niegdyś nazywano ich kaowcami, współcześnie mówimy o animatorach. W sercach na pewno noszą pokój, wobec wychowanków mają dobrą wolę. Lecz niezależnie od tego czy miało to miejsce w PRL-u czy dzieje się obecnie, ich działania niekoniecznie można określić jako niewinne. Specyfika działalności instytucji (a współcześnie również NGO-sów), w których pracowali i pracują, decyduje, że chcąc, nie chcąc, realizowane przez nich spotkania, eventy, kółka zainteresowań i tym podobne aktywności, trzeba uznać za przedłużenie polityki kulturalnej władz różnego szczebla. Instruktorzy i animatorzy dzielnie lawirują między rządowymi programami, unijnymi priorytetami i grantami, żeby „wreszcie coś zmienić". Koniec końców, to jednak nie oni decydują o tym, dokąd wędrują pieniądze.

Pokój instruktorów, orbitując wokół dwóch, zupełnie różniących się od siebie miejsc związanych z kulturą w Nowej Hucie - Kombinatorze/Teatrze Łaźnia Nowa i NCK - odwołuje się do strategii stosowanych przez instruktorów: koncert, oprowadzanie, pogadanka, edukacja przez prezentację modeli i inne. Co ciekawe, przejście między działaniem artystycznym a stricte animatorskim jest tutaj dosyć płynne. Gdzie w pracach realizowanych w ramach projektu kończy się sztuka a zaczyna aspekt instruktorski i animacyjny? Trudno wskazać jednoznaczną granicę. Być może artysta to faktycznie jedynie instruktor lub animator, trochę tylko inny od tego, który pracuje w domu kultury. Tym bardziej, że współcześnie działania jednych i drugich po uszy tkwią w meandrach polityki kulturalnej.

Pokój instruktorów, Michał Smandek, Szymon Kobylarz, Łukasz Jastrubczak, Łukasz Jastrubczak & Jakub Pišek, Franciszek Orłowski, kurator: Łukasz Białkowski, Nowohuckie Centrum Kultury, Festiwal Sztuk Wizualnych Grolsch ArtBoom