Trzeba być ciekawym. Rozmowa z Thomasem Phiferem

[EN] Zofia Maria Cielątkowska: Zarówno na spotkaniu, jak i wywiadach wiele mówiłeś o specyficznej energii Warszawy; gdzie, czy może bardziej, jak ją widzisz?

Thomas Phifer: Przyjeżdżam do Warszawy już od roku i to prawda, że czuję tu niesamowitą energię, użyłbym nawet określenia odrodzenie. Ta niesamowita energia jest odświeżająca, żywa. Mam nadzieję, że powstająca architektura tych dwóch budynków to odda, że będzie głosem Warszawy, Polski.

Ciekawe co mówisz. Kiedy jakiś czas temu rozmawiałam z Marthą Rosler, opisała mi swoje pierwsze wrażenie z Warszawy jako widok „dżungli niezaplanowanych budynków" i trudno nie przyznać jej racji. Też pamiętam, jak podczas zajęć na uniwersytecie w Stanach pokazałam studentom zdjęcia Warszawy przedstawiające budynki w połowie zakryte reklamami - byli bardzo zdziwieni, że takie działanie jest legalne. Masz podobne wrażania z naszej stolicy? Może coś innego przyciągnęło Twoją uwagę - dobrego czy złego?

Warszawa to bardzo angażujące miasto. Pałac Kultury wybudowany tuż po wojnie otoczony jest komercyjną architekturą i jeśli mamy zaplanować nową konstrukcję w takim otoczeniu, trzeba zrozumieć i odnaleźć panujący tu nastrój i charakter, jak również znaleźć nowy język. Ten nowy budynek nie może wyglądać ani jak pałac, ani jak komercyjna architektura - musi znaleźć nowy sposób wyrażenia kultury Warszawy. Nowy język, będący wyrazem optymizmu, otwartości.

Z twojej prezentacji można było wywnioskować, że preferujesz raczej minimalizm i pustą przestrzeń. Jak to przełoży się na budynek?

Myślę, że tutaj podstawową pracą jest głos. Chodzi mi o to, że musimy zaprojektować odpowiednią przestrzeń, aby oddać hołd pracom, które tam będą pokazywane, żeby one przemówiły; co innego oferuje teatr, a co innego muzeum. Niektóre z prac potrzebują światła, niektóre mają dużą skalę, inne małą i to wszystko trzeba wziąć pod uwagę. Ten budynek to jest taka powierzchnia sztuki; powstaje w jej służbie i ku jej uznaniu. Kiedy więc myślimy o projektowaniu przestrzeni, to myślimy o pracach, które tam się znajdą, ale też myślimy o przestrzeni spokoju. Obok pomieszczeń stworzonych specjalnie dla sztuki będzie też wiele przestrzeni od niej wolnych; będą miejsca specjalnie zaprojektowane na chwilę spokoju, wyciszenie i celebrację widoków miasta. Chodzi o to, żeby spacer przez muzeum nie był jednostajnym monotonnym oglądaniem sztuki, ale żeby też wpisać w niego momenty dostrzeżenia miasta, w którym jesteśmy.

Z tego, co wiemy z planu, budynek muzeum będzie lekki, otwarty, transparentny, podczas gdy budynek teatru ma być bardziej zamknięty, z czernią jako kolorem dominującym. Możesz coś więcej powiedzieć o tych dwóch budynkach? Jak będą się one komunikować z tkanką miasta i ludźmi?

Myślę, że te budynki teatru i muzeum stworzą pewną całość pomiędzy pałacem, nowym placem, który projektujemy, jak również komercyjną architekturą po drugiej stronie ulicy. Wpiszą się w ten układ i też uzyskają znaczenie własnej otwartości i dostępności. W planach budynek teatru jest zupełnie otwarty, ma olbrzymie drzwi. Ludzie mogą właściwie przejść przez teatr, w tym sensie budynek teatru aktywnie uczestniczy w życiu Warszawy.

W tym projekcie jest chyba sporo miejsca na dialog między architektem, muzeum, teatrem i miastem. Przypomina to bardziej dyskusję na temat funkcjonalności, filozofii, idei i formy, niż dyskusję na temat wstępnie zaplanowanej struktury czy projektu. Z twojego doświadczenia jako architekta, tak to zazwyczaj wygląda?

Jako architekt myślę przede wszystkim, że trzeba być ciekawym. Mam na myśli ciekawość miejsca, ciekawość motywującą do słuchania potrzeb i rytmów miejsca, w którym budujesz. W tym konkretnym przypadku występuje wiele elementów. Warszawa ma wyjątkową historię i my jako architekci musimy jej słuchać. Musimy zwracać uwagę na miejsce, ale również na tę specyficzną atmosferę odrodzenia. To słuchanie czy ciekawość realizujemy w rozmowach z warszawskim środowiskiem: z artystami, twórcami, dyrektorami muzeum i teatru. Odwiedzamy Warszawę i będziemy ją odwiedzać, właśnie, żeby słuchać ludzi i móc wyrazić ich idee w projekcie tych budynków. Chcemy, żeby czuło się w nich tę żywą, nową atmosferę Warszawy.

Mam wrażenie, że w twoich poprzednich projektach olbrzymią rolę gra światło, do pewnego stopnia jest to element zainspirowany przez Richarda Meiera. Możliwe, że się mylę, ale mam wrażenie, że myślisz o architekturze w kategoriach światła. Warszawa to przez większą część roku raczej dość szare miejsce. Jak światło będzie funkcjonować w tym budynku?

Światło to ważny element; znaczy przejście czasu i wiąże nas z naturą. W tych budynkach staramy się zaprojektować tak dużo pomieszczeń wypełnionych światłem, jak tylko możemy. Chcemy, żeby można było w nich doświadczyć światła, jego ruchu, zmieniających się kolorów. Staramy się stworzyć architekturę, która celebruje światło i jego ponadczasową jakość. Mamy nadzieję, że zwrócenie uwagi na światło pozwoli tej powstającej współczesnej architekturze uzyskać też walor ponadczasowości, że budynki te będą zarówno odbiciem obecnej w Warszawie specyficznej energii, jak i również nie przeminą z czasem. Światło, jego charakterystyka i to, w jaki sposób działa w przestrzeniach architektury, wśród ludzi i w naturze, daje przestrzeń i tworzy ponadczasową jakość, która przekracza obecny moment, tworzy architekturę głębi.

A co z materiałami? Myślisz już o dominującym elemencie? Jeśli mamy na myśli transparentność, to pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi do głowy to szkło, ale zapewne istnieją jeszcze inne rozwiązania.

Staramy się wybierać materiały tak proste, jak to tylko możliwe. Chodzi o to, że istnieje związek między materiałem, jego naturą, a światłem, które pada na proste formy. Nie chodzi więc o prosty wybór materiału tego czy innego, ale bardziej o równoczesną celebrację materiału światła.

Słyszałeś na pewno o problemach związanych z tym konkursem. Nie miałeś obaw, aby do niego przystąpić?

Nie mam czasu na myślenie o tym, bo cała moja uwaga skupia się na zaprojektowaniu tych budynków dla Warszawy. Kiedy po raz pierwszy tu przyjechałem, byłem niesamowicie entuzjastycznie nastawiony do tego odrodzenia, którego doświadczyłem i bardzo ciężko pracowałem, żeby oddać je w projekcie, przełożyć na język architektury. Obecny czas dla tego miasta jest ekscytujący, dynamiczny i ważny. Chcę, aby te dwa budynki oddały tę atmosferę.

Nad jakimi innymi projektami obecnie pracujesz?

Pracujemy nad kilkoma projektami muzeów. Prawdopodobnie najważniejszym z nich jest Glenstone Museum powstające w Waszyngtonie. Większość prac, które tam się znajdą pozostanie w konkretnie zaprojektowanym miejscu na długi czas. To będzie taki rodzaj stałej instalacji w niezmiennych pokojach.

 

2 lipca 2015

Thomas Phifer. Fot. Jason Schmidt
Thomas Phifer. Fot. Jason Schmidt