como espiar sin descargar nada press localizar numero movil here exposed cell pics programas para espiar por satelite el mejor espia gratis de whatsapp mua giong ong noi necesito espiar espia mensajes de texto de celulares telcel gratis como funciona spyphone pro como espiar blackberry messenger descargar programa prism espia

Intymność w kontakcie ludzi i zwierząt w twórczości Janine Antoni, Kiry O'Reilly i Catherine E. Bell a wybrane idee ekofeminizmu

Większość prac artystycznych, które wiążą się z kwestią intymności dotyczy ludzkiego ciała i relacji człowieka z drugim człowiekiem bądź z samym sobą. Dlatego też dość niezwykłe wydają mi się prace trzech artystek, które odnoszą się do intymności w kontakcie między ludźmi i zwierzętami: 2038 Janine Antoni, This Little Piggy... Fades To Pink Catherine E. Bell i Falling Asleep With A Pig Kiry O'Reilly. Tym, co łączy te prace jest formuła performensu. Antoni utrwaliła go w postaci fotografii, na której uchwycony został kluczowy moment intymnego doznania. Bell stworzyła pracę wideo w formie trzech równoległych projekcji. U O'Reilly najważniejsze było samo dzianie się, wobec którego dokumentacja pełni funkcję podrzędną. Ponadto charakterystyczne jest, że w każdym z tych performensów kobiety wchodzą w intymny, cielesny i psychiczny kontakt z zwierzętami płci żeńskiej bądź zwierzętami-dziećmi. Z tego powodu ciekawym punktem odniesienia dla tych prac wydaje się perspektywa ekofeministyczna.

Ekofeminizm, podobnie jak feminizm wielokulturowy i globalny, stara się wydobyć na jaw związki pomiędzy wszystkimi postaciami opresji, jakiej doświadczają ludzie, a jednocześnie skupia krytyczne spojrzenie na dążeniu rodzaju ludzkiego do podporządkowania sobie świata pozaludzkiego1. Ekofeminizm jako jeden z wielu feminizmów, sam jest także wewnętrznie zróżnicowany. Niezależnie jednak od różnic między ekofeminizmem społeczno-konstrukcjonistycznym, przyrodniczym, socjalistycznym i duchowym, wszystkie ekofeministki uważają, że ludzie są powiązani i ze sobą nawzajem i ze światem pozaludzkim, ze zwierzętami, roślinami i materią nieożywioną, a także, że sposób traktowania przez ludzi przyrody związany jest z sytuacją kobiet2. Feminizm przyrodniczy lub kulturowy (nature ecofeminism) podkreśla związek kobiet z przyrodą, odrzucając jednocześnie przekonanie o niższości kobiet i przyrody oraz wyższości mężczyzn i kultury. Niektóre ekofeministki tego nurtu, jak np. Mary Dale, w miarę radykalizacji poglądów, zaczęły odrzucać "męską kulturę", a wyzwolenie kobiet i ewolucję w stronę lepszej, "kobiecej kultury" widziały w ponownym nawiązywaniu kontaktu z pierwotnym, dzikim i witalnym, naturalnym światem3. Z kolei w tekstach Susan Griffin można znaleźć przekonanie o głębokich, ontologicznych nawet związkach między kobietami a naturą, choć nie uważała się ona za esencjalistkę, odwołującą się do biologicznych związków między kobietami a naturą. Pisała, że jeśli mężczyźni mogą utożsamiać się z maszynami i zastanawiać się, czy maszyny (np. komputery i roboty) są w stanie myśleć, to kobiety równie dobrze mogą utożsamiać się ze zwierzętami i zastanawiać się, czy zwierzęta prócz uczuć mają także myśli4. Niedaleki od feminizmu przyrodniczego jest feminizm duchowy (spiritual ecofeminism). Do przodowniczek tego kierunku można zaliczyć Charlene Spretnak czy Starhawk. Ta druga odwiedziła niedawno Polskę i prowadziła m. in. wykład w Warszawie. Ekoeministki duchowe podkreślają związek kobiety z przyrodą, stawiają jednak nacisk na cielesny aspekt istnienia, a poszukiwanie sensu i wyzwolenia powinno mieć, według nich, charakter bardziej ucieleśniony niż bezcielesny. Proponują uwolnienie się kobiet od patriarchalnych religii i będącej ich istotą męskiej duchowości na rzecz kobiecych związków z Ziemią. Dostrzegają głębokie związki pomiędzy procesami zachodzącymi w ciele kobiety, kobiecymi cyklami biologicznymi a cyklami Natury5.

Wydaje mi się, że te idee znajdują w pewnym stopniu odzwierciedlenie w pracach wymienionych artystek, gdyż ważną rolę w nich odgrywa właśnie cielesność, która jest źródłem doznań psychicznych i odczuć. Jednocześnie jednak ten ekofeminstyczno-przyrodniczo-duchowy aspekt jest tylko jednym z wielu. Wzajemny stosunek każdej z kobiet do zwierząt jest inny, w każdej z tych sytuacji artystycznych wytwarza się inny rodzaj więzi, każda niesie inne znaczenia i konotuje inne problemy, niekiedy wykraczające poza intencje twórczyń. Żadna z prac nie jest dosłowną ilustracją konkretnego nurtu ekofeminizmu, ale mają one wiele wspólnego z głównymi założeniami ekofeminizmu oraz niektórymi ideami poszczególnych nurtów. Prace Antoni, Bell i O'Reilly zostały pomyślane z jednej strony na zasadzie eksperymentu artystycznego i pozaartystycznego (behawioralnego, psychologicznego), z drugiej zaś na zasadzie wejścia w zupełnie autentyczną relację ze zwierzęciem, w cielesny kontakt i więź odczuwania, wspólnotę współistnienia. Być może zatem nastawienie ekofeministyczne może wskazać jeden z możliwych sposobów odbioru tych prac.

Przytoczę tu fragment tekstu, który jest zapisem autentycznego doświadczenia pewnej kobiety. Mam nadzieję, że ten krótki opis doznań pozwoli czytelnikowi wejść w jeden z możliwych ekofeministyzcnych sposobów odczuwania, który wydaje się mieć wiele wspólnego z performensem Janine Antoni.


Moja suka śpi zazwyczaj ze mną w łóżku. Nigdy nie udało mi się jej odzwyczaić, od dawna zresztą już nie próbuję. Moja suka dostała cieczkę dokładnie tego samego dnia, kiedy ja okres. Obie zaplamiłyśmy mimowolnie pościel tej samej nocy. Czułam się nieprzyjemnie w środku mojego ciała i jak zwykle podczas miesiączki myślałam o niesprawiedliwości i okrucieństwie natury. Moja suka raczej tak nie myślała, ale na pewno czuła się podobnie. Mężczyźnie mogłabym wytłumaczyć, jak właściwie się czuję podczas takiego nieprzyjemnego pierwszego dnia miesiączki. Suce nie musiałam nic wyjaśniać, ona to czuła, po prostu to wiedziała. Poczułam niesamowity związek z tym zwierzęciem, wykraczający poza zwykłe przywiązanie czy nawet miłość. To było jakieś poczucie solidarności płci ponad gatunkami. Bardzo intymne doznanie6.

Nie zawsze intymna więź między człowiekiem a zwierzęciem musi się wiązać z tym, co wspólne dla istot różnych gatunków płci żeńskiej, jednak w wypadku performensu z 2000 roku tej amerykańskiej artystki, tak właśnie jest. Ta akcja artystyczna zachowała się w formie fotografii pod tytułem 2038, na której widzimy Antoni biorącą kąpiel w wannie, będącej jednocześnie poidłem dla krów w masowej hodowli tzw. dojnych krów. Naga kobieta wygląda na zrelaksowaną, a jej ciało poddaje się bodźcom wysyłanym przez otaczające ją zwierzęta. One zaś z zainteresowaniem wchodzą w intymną interakcję z artystką. Josefina Ayerza odnosi tę scenę do sfery marzeń sennych, ów obraz odczytuje jako wyraz pragnienia, toteż ma on ujawniać swego rodzaju ukryty współudział związany z czerpaniem przyjemności z tej sytuacji7. Artystka pławi się w wannie doświadczając dotyku wody i zwierząt, podobnie jak zwierzęta doświadczają dotyku wody i ciała kobiety. Widz natomiast, patrząc na ten obraz, może doświadczyć pragnienia i przyjemności jedynie w obszarze wizualności.

Janine Antoni, "2038", 2000
Janine Antoni, "2038", 2000

Ayerza wiąże tę prace także z mitem o bogini Hathor, która przybrała postać krowy, by zostać matką i małżonką słońca. Kolczyk w uchu artystki, odwieczny atrybut kobiety, można odnieść do "kolczyka" z numerkiem w uchu krowy8. Na fotografii został uchwycony moment, w którym jedna z krów pijących wodę z wanny nachyla się i delikatnie liże pierś artystki lub dotyka jej swymi krowimi ustami, a jej czarny aksamitny łeb niemal ociera się o twarz kobiety. Ona zaś poddaje się tej pieszczocie. W tym właśnie chwilowym, zmysłowo-duchowym, niemal mistycznym doznaniu, zapośredniczonym przez dotyk ciał, można odnaleźć echo wspomnianych idei ekofeminizmu przyrodniczego i duchowego mówiących o wyjątkowym związku kobiety ze światem pozaludzkim. Krowa w przemysłowej hodowli sprowadzana jest jedynie do funkcji dawania mleka, w jej istnieniu liczą się tylko wymiona pełne płynu. I ta właśnie krowa wskazuje na pierś - typowo kobiecą część ciała, związaną z procesami, które według wspomnianych nurtów ekofeminizmu zbliżają kobietę do natury. Zarówno natura pod postacią krowy, jak i kobieta w świecie zdominowanym przez męską kulturę, opartą na idei technologicznego postępu, zostają ubezwłasnowolnione poprzez ograniczenie do określonych funkcji. Warto w tym miejscu podkreślić fakt, że we wszystkich trzech performensach artystki wchodzą w relacje ze tzw. zwierzętami hodowlanymi: krową i świniami, a zatem z tymi, których życie w największym stopniu zostało zmechanicznione i ztechnologizowane. Pracę Antoni można postrzegać zatem także jako zwrócenie uwagi na problem traktowania zwierząt w masowych hodowlach i związanego z tym odbierania im jednostkowości. Bowiem 2038 to właśnie numer krowy. Numer zamiast imienia nie może się nie skojarzyć z numerowaniem więźniów w zakładach karnych i w obozach koncentracyjnych. Te wszystkie numery, te wielkie liczby to były czy też są konkretne jednostki. I to właśnie ona, 2038, a nie kto inny liże pierś Janine Antoni. Artystka zwraca zatem uwagę na konkretne zwierzę, tym samym przywracając mu godność jednostki.

Kąpiel jest czynnością banalną i codzienną, czynnością, która dla ciała jest niezbędna, podobnie jak jedzenie czy spanie. Spanie jest czynnością niesamowicie intymną, którą dzieli się z najbliższymi lub towarzyszami jakiegoś działania, na przykład. podróży, w każdym razie z towarzyszami życia w danym momencie. Kira O'Reilly, brytyjska artystka znana z eksperymentalnych i kontrowersyjnych performensów postanowiła doświadczyć intymności snu ze świnią. W ramach performensu Falling Asleep With a Pig spędziła w towarzystwie świni płci żeńskiej o imieniu Deliah siedemdziesiąt dwie godziny, w trakcie których w pewnym momencie obie zasnęły. Zwiedzający mogli je po cichu i dyskretnie obserwować.

Kira O'Reilly, "Falling Asleep With a Pig", 2009
Kira O'Reilly, "Falling Asleep With a Pig", 2009

Sposób funkcjonowania zarówno świni jak i kobiety ograniczony był właściwościami przestrzeni, w której przebywały. Performans był według artystki i kuratora Roba La Frenaisa badaniem spania i śnienia ludzi i świń. W sytuacji zaaranżowanej przez O'Reilly świnia i kobieta stały się towarzyszkami życia dzielącymi ze sobą sen, ale już nie sny, które pozostają w obszarze zupełnie innych rodzajów świadomości i o których z powodu dzielącej je bariery gatunkowej nie mogą sobie opowiedzieć. Według organizatorów performens ten miał się także odnosić do etyki stosunków zwierząt ludzkich i nie-ludzkich, uznając ambiwalencję i przemoc, które towarzyszą pojmowaniu i traktowaniu zwierząt jako zasobów służących ludziom. Obszar, na którym przebywały O'Reilly i Deliah uznać można za swoisty mikroświat, w którym stały się one równorzędnymi współmieszkankami. Rozumiem to jako metaforę świata w ogóle, w którym ludzie i zwierzęta muszą nauczyć się współegzystować, respektując wzajemnie swoje potrzeby. Taki sposób myślenia jest charakterystyczny dla ekofeminizmu, różne jego nurty inaczej jednak widzą miejsce kobiety w dążeniu do takiego, lepszego współistnienia na Ziemi. W performensie O'Reilly płeć artystki i zwierzęcia nie ogrywa jednak roli najistotniejszej, ważniejsza wydaje się kwestia integracji człowieka i zwierzęcia jako takich. Działanie tej twórczyni można zatem odnieść do tych idei ekofeminizmu, reprezentowanych na przykład przez Sherry B. Ortner, które uznają, że kobieta i mężczyzna w takim samym stopniu należą do kultury i do natury, a przynajmniej tak być powinno. Jeśli natomiast jest inaczej, jest to wytwór wyłącznie społecznej rzeczywistości9.

Kira O'Reilly, "Falling Asleep With a Pig", 2009
Kira O'Reilly, "Falling Asleep With a Pig", 2009

Performens był częścią zorganizowanego przez The Arts Catalyst projektu artystycznego Interspecies - artist colaborating with animals, w którym artystki i artyści badali możliwości interakcji ze zwierzętami nie-ludzkimi i granice tych interakcji. Idea tego performensu nie bierze jednak pod uwagę rzeczy niezwykle istotnej - że, więź, która wytwarza się podczas takich interakcji nie znika wraz z zakończeniem performansu, przynajmniej dla zwierzęcia. Zwierzę nie rozumie idei działania artystycznego, wchodzi więc w relację z człowiekiem w sposób do głębi autentyczny, dlatego też po zakończeniu performensu może czuć się zdezorientowane i porzucone.

Sześć lat wcześniej, w 2003 roku, podobny eksperyment behawioralno-psychologiczny, a jednocześnie artystyczny, choć z innymi nieco założeniami, przeprowadziła australijska artystka Catherine E. Bell. Był to performens z udziałem prosiaczków, który funkcjonuje jako trójkanałowa praca wideo pod tytułem This Little Piggy.... Fades To Pink. Wychodząc od swoich doświadczeń jako niani, mitów narosłych wokół tego zawodu oraz strasznych programów telewizyjnych o złych niańkach, artystka stworzyła pracę bardzo ambiwalentną. Przebywała z małymi prosiaczkami, zastępując im matkę, w rzeczywistości jednak nie mogła jej zastąpić. Prosięta spragnione cielesnego kontaktu i ciepła matczynego ciała lgnęły do Bell, napotykały jednak na barierę. Artystka ubrana była w przylegający do ciała kostium pleciony z metalowych kółeczek, który pokrywał całe jej ciało oprócz twarzy. Artystka twierdzi, że taki rodzaj stroju używany jest przez rzeźników, którzy zabijają i patroszą świnie i ma ich chronić w razie osunięcia się ostrza noża. Według artystki ta fizyczna bariera ma symbolizować emocjonalny dystans między nianią a jej podopiecznymi10. Wydaje się jednak, że pojawił się on nie tylko jako symbol, gdyż owa fizyczna bariera była również rzeczywistą barierą emocjonalną. Metalowym materiałem pokryte były nawet dłonie kobiety, którymi delikatnie brała zwierzątka, by je karmić mlekiem z butelki. Zdezorientowane świnki pragnące ciepła i kontaktu z istotą, która dawała im opiekę i poczucie bezpieczeństwa, napotykały na groźny, chłodny dotyk metalu. Według artystki praca ta unaocznia całą gamę odczuć towarzyszących przywiązaniu i rezerwie, ufności i zdradzie, ochronie i zagrożeniu, dominacji i uległości, kontroli i wolności11. Wszystkie negatywne, nieprzyjemne i groźne odczucia wywołane są tutaj tym, co sztuczne, metalowe, należące do cywilizacji.

Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003
Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003

Ambiwalencja tego performensu polega na tym, że z jednej strony artystka opiekuje się prosiątkami z autentyczną czułością, pełnym troski zaangażowaniem, a z drugiej - naraża je na stres i traktuje instrumentalnie. Potwierdzają to sceny widoczne na pozostałych dwóch projekcjach. Na jednej z nich cały obraz jest podświetlony na czerwono, artystka trzyma zwierzątko na rękach i delikatnie jeździ po jego grzbiecie brzytwą. Świnka o delikatnym różowym ciałku, spoczywająca niczym dziecko w troskliwych objęciach matki, kontrastuje z zabójczym, ostrym narzędziem. Na trzeciej projekcji widzimy, że kobieta wkłada świnkę do... pralki. Sytuacje te zawierają w sobie przemoc i wywołują poczucie zagrożenia. Brzytwa kojarzy się oczywiście z nożem rzeźniczym, pralka zaś ma symbolizować zmycie winy i odkupienie12. Warto jednak zauważyć, że to, co w zamierzeniu artystki ma się odbyć w sferze symbolicznego odbioru, dzieje się również w rzeczywistości, gdyż świnki naprawdę doświadczają dotyku metalu i ambiwalencji owych odczuć.

Tak więc mimo iż artystka nie robi zwierzątkom fizycznej krzywdy, to performens ten może kojarzyć się z okrutnymi eksperymentami psychologicznymi, takimi jak na przykład ten przeprowadzony w roku 1985 na University of California, Riverside na niemowlęciu makaka o imieniu Britches13. Maleńka małpka została oddzielona od matki i umieszczona w zimnej metalowej klatce, zaszyto jej także powieki. Wszystko po to, by sprawdzić jej reakcje na dotyk aparatury zamiast ciepłego ciała matki. Eksperyment ten był nie tylko bezwzględnie bestialski, ale i niepotrzebny, nie trudno bowiem się domyślić, że takie niemowlę musiało czuć się bardzo źle, a jego psychika i zmysły zostały zaburzone. Podobnie nietrudno domyślić się reakcji prosiaczków Bell. Zwierzęta garną się do kobiety, ale po zetknięciu z metalem, skonfundowane, cofają się. Lgną do tego, co cielesne, naturalne, różowe, do twarzy artystki i ciałek współtowarzyszy. Prosię, które śpi na jej piersi zawinięte w ręcznik i tym samym nie czuje metalowego stroju, zachowuje się, jakby artystka była jego matką, drugie zaś dąży do kontaktu z nim oraz z twarzą kobiety, która jako jedyna nie jest pokryta metalową plecionką. Britches został wykradziony z laboratorium, wyleczony psychicznie i fizycznie przez tajną nielegalną organizację Animal Liebartion Front. Co się stało ze świnkami Bell, nie wiem.

Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003
Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003

Z trzech wyświetlanych symultanicznie projekcji najbardziej interesująca wydaje mi się pierwsza, gdyż mimo ułożonego scenariusza, ukazuje ona spontaniczne zachowanie małych świnek wobec artystki, ale także jej mimowolne reakcje na ruchliwość uroczych stworzonek. Jednym z ciekawszych momentów jest scena, w której świnka oddzielona od metalu ręcznikiem śpi na piersi artystki, ta zaś spogląda na zwierzątko jak matka na dziecko. Scenę tę można wręcz odnieść to ikonograficznego motywu macierzyństwa, jak na przykład w powszechnie znanym pastelu Stanisława Wyspiańskiego. Gdyby artystka wyzbyła się owych sztucznych, chłodnych akcesoriów, a jej ciało byłoby nagie, a więc naturalne jak ciała zwierząt, wówczas rzeczywiście mogłaby wejść ze zwierzęciem w rodzaj prawdziwie intymnego kontaktu, jaki wytwarza się w relacji dziecko-matka lub dziecko-opiekun/ka. Tymczasem intymność kontaktu Bell z prosiakami została zaburzona aktorskimi rekwizytami i uprzedmiotowiającymi zwierzęta czynnościami, przez co nie mogła być autentyczna. Sytuacja wykreowana przez Bell została zatem pozbawiona owej cielesnej więzi współbycia i współodczuwania pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, tak jak miało to miejsce w performensach Antoni i O'Reilly, w szczególności zaś tej pierwszej, która jako jedyna pozwoliła zwierzęciu badać nagie kobiece ciało. Zamiast tego u Bell wkroczyły sztuczne elementy przynależne technokratycznemu porządkowi, który w rozumieniu niektórych ekofeministek jest wynikiem patriarchatu.

Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003
Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003

Według teorii ekofemiznizmu przyrodniczego i duchowego bycie matką jest jedną z tych właściwości kobiety, która zbliża ją do natury. Zaburzenie, intymnej relacji matki (czy też niani) i dziecka, przez sztuczne elementy można też odczytać jako odwołanie do postępującej ekspansji cywilizacji, jej wkraczania w przyrodę, co stawia zwierzęta przed koniecznością ciągłego odnajdywania się na nowo w ucywilizowanym, przystosowanym do ludzkich potrzeb świecie. Prosiaczki Bell w jakimś stopniu zaakceptowały metalową powłokę jej ciała i dawały się karmić z butelki przy surowym dotyku "cyborga".

Metalowe rekwizyty można rozumieć także jako symbole postępującej mechanizacji masowej hodowli zwierząt, która określana jest mianem hodowli przemysłowej. Między innymi w Australii, rodzimym kraju artystki, takie metody hodowli są powszechne, ale również rozwinięta jest walka z nimi. Ciało artystki uwięzione jest w metalowym kostiumie, który tworzy barierę w kontakcie z maluchami, podobnie jak ciało maciory w przemysłowej hodowli odgrodzone jest ze wszystkich stron metalową kratą, przez co nie jest ona w stanie otoczyć swych dzieci należytą opieką i dać im ciepła.

Sceny ukazane na trzech projekcjach można rozumieć jako kolejne etapy pewnego procesu - zmian relacji człowiek-zwierzę następujących wraz z dorastaniem zwierzęcia. Cywilizacyjne akcesoria wskazują na rodzaje relacji jaka zachodzi pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem na kolejnych etapach. Butelka oznacza troskę i opiekę, brzytwa jest narzędziem spokrewnionym z nożem rzeźniczym, a pralka przypomina maszynę do produkcji mięsa, za pomocą której, wraz z przetworzeniem zwierzęcia na estetyczny produkt do spożycia, następuje zmycie poczucia winy. Artystka ukazuje zatem paradoks relacji pomiędzy ludźmi i zwierzętami - prawdę o tym, że opieka człowieka nad zwierzętami w gruncie rzeczy wiąże się przysposabianiem ich do śmierci.

Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003
Catherine E. Bell, "This Little Piggy... Fades To Pink", 2003

Każda z tych trzech artystek wchodzi w inny rodzaj intymnej relacji ze zwierzętami, w każdym z przypadków niezwykle istotny jest cielesny kontakt, który zapośrednicza doznania psychiczne. W przypadku Janiny Antoni jest to autentyczny kontakt oparty na subtelnych doznaniach zmysłowych, możliwych dzięki otwartości artystki na reakcje krowy, na jej cielesną obecność. W działaniach Kiry O'Reilly najistotniejsza wydaje się kwestia współistnienia w jednej przestrzeni człowieka i zwierzęcia. Tym dwóm twórczyniom udało się doświadczyć intymności kontaktu kobiety i zwierzęcia i dzięki temu ją pokazać. Jest to bowiem stan, którego nie da się ukazać bez autentycznego przeżycia, choćby dlatego, że zwierzęta biorące udział w tych performensach były autentyczne w swych zachowaniach, niczego nie udawały. Artystki musiały zaangażować się całe w dane sytuacje, żeby móc unaocznić widzom ową intymność cielesności i współodczuwania. 2038 i Falling Asleep With a Pig są więc pracami, w trakcie realizacji których ogromną rolę odgrywa intuicyjne działanie, emocje i doznanie intymności, a uczestniczące w nich artystki przyjmują postawę otwartości na Innego, a raczej Inną. Janine Antoni powiedziała, że pracuje inaczej niż większość artystów, gdyż nie rozpoczyna procesu twórczego od koncepcji, ale od doświadczenia, które chce przeżyć, a znaczenie wyłania się samo w doświadczeniu, w procesie14. Dlatego też działanie tych artystek wpisuje się poniekąd w perspektywę ekofeministyczną. Jak piszą bowiem ekofeministki, siostry Catheleen i Colleen McGuire, wiara w patriarchalny system wartości wyżej ceni linearne myślenie, a także wartości mechanistyczne, analityczne i racjonalne, podczas gdy wartości intuicyjne i emocjonalne są odbierane jako coś pasywnego, słabego, irracjonalnego i żeńskiego15.

Ten tekst nie jest próbą zastosowania ekofeministycznej teorii w krytyce artystycznej, a jedynie próbą dostrzeżenia powiązań wybranych idei ekofemiznizmu z niezależnymi od niego znaczeniami wytwarzanymi przez te trzy prace artystyczne. Główne założenia ekofeminizmu, mówiące o związku pomiędzy różnymi formami opresji, w tym opresji kobiet, zwierząt i reszty przyrody, wydają mi się niezwykle przekonujące. Natomiast do ekofeminizmu przyrodniczego i duchowego, podchodzę już bardziej ostrożnie, żeby nie powiedzieć sceptycznie. Jednakże omówione tu prace Janine Antoni, Catherine E. Bell i Kiry O'Reilly obudziły we mnie wspomnienie niesamowitego przeżycia, kiedy to razem z moją suką odbierałam poród mojej kotki. Było to przeżycie intymne, żeńskie i ponadgatunkowe, a więc w jakiś sposób bliskie temu, o czym mówi właśnie feminizm przyrodniczo-duchowy.

  1. 1. R. Putnam Tong, Myśl feministyczna. Wprowadzenie, Warszawa 2002, s. 323.
  2. 2. Tamże, s. 362.
  3. 3. Tamże, s. 335-336.
  4. 4. Tamże, s. 338.
  5. 5. Tamże, s. 342-345
  6. 6. Autorka cytatu pragnie pozostać anonimowa
  7. 7. J. Ayerza, Janine Antoni, http://www.lacan.com/lacinkXXIX9.htm (dostęp dn. 5.12.2010).
  8. 8. Tamże.
  9. 9. R. Putnam Tong, dz. cyt., s. 334
  10. 10. Australian Video Art Archive: http://www.videoartchive.org.au/cbell/piggy.html (dostęp15.12.2010)
  11. 11. Tamże
  12. 12. Tamże
  13. 13. Zob. hasło "Britsches (monkey)" w Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Britches_%28monkey%29 oraz film na stronie ALF: http://www.animalliberationfront.com/.
  14. 14.  J. Ayerza, dz. cyt.
  15. 15. Co to takiego ekofeminizm? Na podstawie opracowania sióstr Cathleen i Colleen McGuire, tłum. i oprac. A. J. Korbel, w: Ekofeminizm. Wybór tekstów z dziedziny ekofeminizmu, "Dzikie Życie" 7-8/49-50 1998, s. 8.